Страница 2 из 71
– On też zrozumiał?
– On też zrozumiał, że coś się zmienia. Dramatycznie. To nie jest głupi facet, któregośmy wystrychnęli na dudka. Ma nawet lepiej w głowie poukładane niż my. I mam wrażenie, że to on wygra w końcu. Że jest lepszy od nas.
– Boisz się?
Zaan skrzywił wargi i odpowiedział pytaniem.
– Czy dalej jesteś ze mną?
– Skoro tego chcesz – mruknął Sirius.
Przerwało im nadejście pałacowego matematyka.
– Bardzo przepraszam, że przerywam rozmowę – był wyraźnie zdenerwowany. – Jest jeszcze tyle spraw do ustalenia. A nie możemy przecież zwlekać.
– Co się stało?
– Zewsząd przybywają rzeźbiarze. Z całego kraju. Dosłownie setki rzeźbiarzy – był autentycznie zdumiony. – Czy to twój rozkaz?
– Owszem.
– A mógłbyś mnie oświecić, o co chodzi?
– Są dwie drogi, którymi Luan może nas zaatakować, prawda?
– Tak.
– Nie mamy tyle sił, żeby uderzyć obydwiema. Więc cesarz drugą drogą może przerwać linie zaopatrzeniowe jak się zacznie, prawda?
– Owszem.
– No to zapłaciłem wszystkim rzeźbiarzom w kraju. Niech robią pomnik cesarza. Największy… To będzie prawdziwy kolos.
– Chwila… Dalej nie rozumiem.
– Zrobimy cesarzowi prezent. W przeddzień kampanii wyślemy mu pomnik w częściach, oczywiście na kilku setkach wozów.
Matematyk dopiero teraz zrozumiał. Uśmiechnął się sympatycznie, rozwijając mapę, którą dotąd trzymał w ręce. Rozpostarł ją na ziemi i przyklęknął.
– Rozumiem, że tu – postukał palcem w jakiś przepięknie wykreślony, kolorowy wężyk – w tym wąwozie, nasze wozy się nagle popsują?
– Tak. Popsują, powpadają na siebie, spalą. Zostanie mnóstwo obrobionego kamienia, w niewielkim wąwozie za liniami przeciwnika.
– I będziemy mieli już tylko jedną drogę – matematyk zaczął składać mapę. – Pójdę pogonić rzeźbiarzy. Ale powi
– Nie teraz – przerwał mu Zaan. – Muszę przez chwilę pomyśleć.
Ruszył na szczyt piaszczystego wzgórza opodal. Z dala od ludzi, z dala od wszystkich pilnych spraw. Nawet nie kaszlał za bardzo. Ale też nie mógł się skupić. Zatrzymał się. Dłuższą chwilę bezmyślnie patrzył na przemieszczane poniżej oddziały. Czy świat naprawdę będzie i
Wysoki oficer Drugiego Wydziału Imperialnego Sztabu miał nadzieję, że wszystkie przewidziane przez etykietę ukłony wykonał prawidłowo co do najdrobniejszego gestu. Bał się podnieść wzrok. Był skrępowany sytuacją, w której musiał podawać pismo samemu cesarzowi, kiedy ten był w łóżku. Ale to był mniejszy problem. Większym było to, że obok cesarza w łóżku była też A
Cesarz złamał pieczęć. Przebiegł wzrokiem kilkadziesiąt linijek tekstu.
– No chodź. Choooooodź… – A
– Wiesz? Dziwna sprawa – cesarz nie poddawał się jej zabiegom. Odłożył pismo na malutki stolik obok łóżka. – Nasze źródło z otoczenia Wielkiego Księcia Oriona właśnie donosi, że Troy zamierza wykuć dla mnie największy posąg na świecie. Prawdziwego kolosa.
– Tak zawsze było – mruknęła nałożnica. – Masz już z dziesięć pomników wystawionych przez twoich wrogów w stolicy. Niedługo miejsca zabraknie…
Była jedną z dwóch osób w cesarstwie, które mogły sobie pozwolić na kpinę z władcy. Drugą osobą z takim immunitetem była imperialna żona.
– Nasze źródło twierdzi, że Orion chce w ten sposób zablokować wąwóz na pustyni i unieczy
– To nie przyjmuj pomnika. Niech go sobie ustawią w Troy.
Cesarz przygryzł wargi.
– Coś dziwnego jest z tym źródłem informacji. Naczelny Wróżbita Cesarstwa, który potrafi przewidzieć prawie każdy ruch ich wojsk, twierdzi coś zupełnie przeciwnego.
– Nienawidzę tego pokurcza! – A
– Oj… nienawidzisz go, bo to jedyny mężczyzna z mojego otoczenia, który nie zwraca uwagi na twoje wdzięki. A
– Nie lubię go. On coś ukrywa.
– Nawet wiem, co – westchnął cesarz. – Ukrywa skło
– O nieeee… On jest jakiś dziwny.
– Przestań! Ja lubię mieć informacje z wielu źródeł.
– Jedno, czyli wróżbitę, który chronicznie nienawidzi kobiet, już znam…
– Przestań kpić, bo wychłostać każę!
– Spróbuj – uniosła się jeszcze wyżej w udawanej wściekłości. – Od bicia w pupę zawsze boli mnie głowa. Następnej nocy zobaczysz, co to jest baba z bólem głowy!
Roześmiał się. Chwycił ją za włosy.
– Zawsze lubię mieć informacje z różnych źródeł – powtórzył. – Nasi dzielni marynarze znaleźli zatopiony okręt woje
– Po co mi to mówisz?
– Wielki Książę miał teczkę z planami przyszłej kampanii. W głównych punktach zgodną z tym, co przewiduje Naczelny Wróżbita.
A
– Nie ufam Naczelnemu Wróżbicie – powtórzyła dziewczyna.
– No, ale mam dwa potwierdzające się źródła i jedno, które im zaprzecza.
– Przestańmy mówić o polityce – objęła go ramionami. – No chodź.
– Czekaj, na ten list trzeba odpowiedzieć…
A
Była zupełnie goła i stanowiła widok, o którym i
– Co napisać, kochanie?
– To nie źródło, ale dezinformacja – cesarz patrzył na jej wypięty tyłek, kiedy pisała na marginesie raportu. – Poślijcie to źródło do… – znowu skupił wzrok na jej kształtnych biodrach – poślijcie to źródło do dupy!
Obejrzała się niby zezłoszczona. Potem spojrzała na swoje pośladki, a chwilę później pochwyciła jego wzrok.
– Dobrze. Napiszę, jak chcesz, ale… – szybko skończyła kaligrafowanie liter z dość specyficznym uśmiechem na twarzy. – Ale i tak ty to musisz podpisać.
Podeszła bliżej łóżka, wypięła się, przyłożyła sobie list do prawego pośladka i podała mu pióro.
– Podpisz. Podpisz list dokładnie na tym, gdzie zamierzasz postać to źródło.
Roześmiał się. Z tym podpisywaniem na miękkiej pupie był pewien problem, ale cesarz nie zawracał sobie tym głowy. Myślał o czymś i
– Czy wszystkie decyzje polityczne zapadają w tak przypadkowy sposób?
– Wszystkie – mruknął, bo był bardziej doświadczony w polityce.