Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 33 из 116

Następny dzień był jeszcze gorszy. Połączyły się z nimi jakieś i

Gorący piach wsypywał się do sandałów, parząc stopy. Kazano im podociągać wszystkie paski, włożyć nagole

– Ustawiać się! – ryknął dziesiętnik. – Szereg od lewej, róóóóóóównać z nastęęęęęępnyyyyyym!!!

Każdy chwycił swoją pikę, kilka, źle ujętych potoczyło się w dół zbocza po piasku.

– Stój! – nagły okrzyk podoficera powstrzymał tych, którzy chcieli po nie pobiec.

Ich oddział błyskawicznie formował linię, usiłując połączyć się z i

– Co teraz będzie? – spytał Durban. – To są ćwiczenia?

– To bitwa – warknął dziesiętnik.

Kilka osób znowu chciało ruszyć po upuszczone piki, ale podoficer powstrzymał je ostrym gestem.

– Patrzcie! – wskazał wzgórze naprzeciw, na którym zaroiły się nagle drobne postacie. – Ko

Achaja rozejrzała się przerażona. Ich oddział, cała dziesiątka stała na lewym skrzydle setki rozwiniętej na szczycie piaszczystego wzgórza. Druga setka, takich samych jak oni nowicjuszy, stała po prawej. Bogowie! Tak się nie ustawia ludzi do bitwy!!! Spojrzała na trzy setki ustawione na zboczu poniżej i jeszcze trzy na samym dole, pomiędzy wzgórzami. Co to ma być? Bogowie… Ale nie tylko jej wydało się to dziwne.

Dziesiętnik oddziału, który stał obok, podszedł do Harana.

– Widziałeś już, kurza twarz, coś takiego? – spytał.

– W życiu – ich podoficer rozglądał się wokół jak wszyscy. – Czekaj… – strzelił palcami. – mam tu jedną taką… księżniczkę.

Obaj podeszli do Achai.

– Słuchaj dziecko – powiedział Haran. – na pewno uczyli cię strategii.

– Tak, proszę pana!

– No to… Hm… Co o tym myślisz?

Gdyby nie to, że sylwetki na przeciwległym wzgórzu rosły coraz szybciej, sytuacja mogłaby być zabawna. Oto dwóch starych, doświadczonych żołnierzy pyta o opinię swojego świeżuteńkiego rekruta. Ale nikomu nie było do śmiechu. Księżniczkę rzeczywiście nauczono strategii i zrobili to mistrzowie, przy których dwaj podoficerowie nie mieliby prawa nawet pojawić się w orszaku.

– To wygląda… eeee… na działania opóźniające albo pozoracyjne.

– Co? Dlaczego tu jest tak mało naszego wojska?

– Armia planuje uderzenie gdzie indziej. Pewnie wzdłuż drogi. A nas ustawili po to, żebyśmy odciągnęli część sił przeciwnika.

– A to dziwne ustawienie? – mruknął Haran. – Zaraz, co ty gadasz dziecko?

– Właśnie – dodał drugi dziesiętnik. – Przecież sypnęli nami prosto z marszu. Prosto w bitwę.

Achaja przełknęła ślinę.

– Tak, bo… To odcinek bez żadnego znaczenia. Mamy tylko ich odciągnąć od głównej bitwy.

– Zaraz, a to kretyńskie ustawienie oddziałów?

– Nie jest takie głupie – dziewczyna wzięła głębszy oddech. – Będziemy ich wiązać do wieczora.

– Chyba śnisz.

– Nie posuną się naprzód bo sądzą, że za nami następują i

– Znaczy, wystawili nas?

Dziewczyna niezbyt pewnie skinęła głową. Potem jednak wzruszyła ramionami.

– Nie wiem. Ustawienie warstwowe, jak tutaj, jest typowo obro

Haran skinął głową, zagryzając wargi. A Achaja dopiero teraz zdała sobie w pełni sprawę z tego, co powiedziała i z tego, o co ją pytają. W nagłym przebłysku zobaczyła twarz Asiji, swojej macochy. Zamknęła na chwilę oczy.

– To może być… Taaak – dziesiętnik przesunął wierzchem dłoni po brodzie ledwie wystającej spod paska hełmu. – Ale, zaraz, wystawiliby ciebie? Księżniczkę?

Westchnęła ciężko.

– Być może… – prawie szepnęła, przypominając sobie dokładnie kwestie dziedziczenia nie rozstrzygnięte pomiędzy nią, a dzieckiem jej macochy. – Być może chodzi tylko o mnie.

Haran zaklął soczyście. Drugi dziesiętnik pokiwał głową, potem splunął na piasek. Obaj spojrzeli na siebie, a potem odwrócili wzrok.

– No, wszystko jasne – mruknął obcy dziesiętnik. – Że też, kurza twarz, mnie… – zaklął nagle, nie kończąc zdania.

Haran klepnął Achaję w ramię.

– No nic, dziecko – przymknął oczy. – Nic, nic…

Achaja również przymknęła oczy. Czy to możliwe, żeby Asija uknuła to wszystko? Ona sama nie, ale jej rodzina? Tak, mogli ukartować wszystko nie tylko z wojskiem, ale nawet z cesarstwem Luan. Być może ci wszyscy ludzie wokół realizują teraz plan rodziny Asiji, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Bogowie! Zupełnie nagle zdała sobie sprawę, że jest sama, całkiem, sama i bardzo się boi. A może się pomyliła? Może zaraz dotrą do nich nowe oddziały, które… Nie. Nie było sensu się łudzić. Bardzo się bała, bardzo chciała się mylić, ale z całą pewnością nie była głupia. Kto posyła na pustynię niewielką ilość wojska? Głupiec lub intrygant. Ponieważ głupców, wbrew pozorom, nie ma tak wielu, to… Ktoś o bardzo długich rękach obmyślił to wszystko i postawił wokół całe mury pozorów, żeby wszystko wyglądało na zwykłą operację wojskową. A to, że zorientowała się teraz? Że powie kilku ludziom? Przecież zginą i tak. Dziecko Asiji odziedziczy wielkoksiążęcy tytuł, a wszystko to przez… jej własnego ojca. Czy Archentar mógł być aż tak głupi? Przecież całe życie miał do czynienia z dyplomacją, z intrygami. Mógł. Mógł to zrobić. Był uczciwy, a przynajmniej za takiego chciał uchodzić. Poświęcić wszystko tylko po to, żeby ludzie uważali go za ideał uczciwości?

– No, patrzta teraz! – rzucił ktoś z boku.

Oddziały na przeciwległym wzgórzu wyrównały linie i ruszyły do przodu. Piechota w centrum, ko

– Bogowie – mruknął Haran.

Ich własne wojsko stojące poniżej, druga linia, również ruszyła w dół. Achaja wiedziała, że to manewr mający na celu osłonięcie boków pierwszej linii przed obcą jazdą. A w takim razie… ich własny oddział również powinien ruszyć w dół, żeby osłonić tyły. Ale nikt nie wydał rozkazu. Stali nieruchomo w gorącym powietrzu, patrząc jak las pik tych z przodu pochyla się w stronę wroga. Druga linia po chwili dotarła do pierwszej i rozdzieliła się, flankując wysunięte oddziały. Obca ko