Страница 33 из 56
Borys, to pan. – Eksio wysunął rękę, a Borys, zdrajca, pomachał ogonem.
Ula do ciebie. – Tosia podała mi słuchawkę.
Nie mogę teraz rozmawiać. Jest ojciec Tosi, później oddzwonię – powiedziałam do telefonu. – Albo wręcz jutro, bo muszę jeszcze dzisiaj popracować. – Popatrzyłam na Eksia wymownie i odłożyłam słuchawkę.
To tatusiu, możesz iść do mnie na górę. – Tosia spojrzała na mnie błagalnie. – Tylko wypijemy razem herbatę, dobrze?
Oczywiście. – Uśmiechnęłam się.
Pomyśleć, że nie wyobrażałam sobie bez niego życia. A teraz siedzi naprzeciwko mnie zupełnie obcy mężczyzna i zajmuje fotel mojego ukochanego. Ale Tosia jest rozpromieniona, i to się liczy. Dla niej na pewno jest lepiej tak, niż gdyby rodzice darli ze sobą koty.
– Macie dla mnie prezent? – Tosia zachowuje się jak Nieletni.
– Na pewno nie wywęszysz.
A mogę zgadnąć, co to jest?
Ani się waż! – krzyknęłam. – Żadnego zgadywania. Ćwicz cierpliwość.
Mama ma rację – powiedział Eksio, a ja myślałam, że spadnę z fotela.
Nigdy w życiu nie przyznał mi racji. Nigdy. To by jednak świadczyło o słuszności Tosinych wywodów.
W procesie ewolucji mężczyźni mogą zacząć (choć nie muszą) rozumieć, o co w życiu chodzi. Ale skoro trzysta milionów lat rybom zajęła nauka chodzenia po lądzie, to co może mężczyzna po raptem dwóch?
Sprzątnęłam w kuchni i poszłam do siebie. Włączyłam telewizor i komputer. Siedziałam na tapczanie i zastanawiałam się, w co włożyć ręce. Na razie włożyłam w nie pilota. A nuż trafię na coś ciekawego? Na przykład na obyczaje godowe ptaków w lasach deszczowych Afryki? Pstrykam pilotem, to kojarzy mi się z Adaśkiem, ale żadnych ptaków afrykańskich. Na ekranie silikonowe cycuszki, blond wamp tarza się na łóżku, patrzy w kamerę „zadzwoń do mnie, czekam na ciebie, marzę o tobie”. Zupełnie jak ja o Niebieskim, pstryk, dźga i dźga, ale kto dźga nie wiadomo, bo z ciemności nóż wypada, pstryk, śliczne cielsko nurkuje w basenie, przewraca się na plecy, piersi sztywno patrzą w niebo, ani drgną, przybite do klatki piersiowej, pstryk, dzie
Jeśli on nie pisze i nie zmartwił się zbytnio, że nie przyjeżdżamy, to może powi
A z drugiej strony zaufanie to podstawa związku.
Może nie miał dojścia do komputera.
Z drugiej strony w Ameryce może wielu rzeczy nie być, ale komputer jest na pewno nawet na pustyni jakiś. Tak samo jak telefon.
Czyli tak bardzo wsiąkł w atrakcyjną zagranicę, że być może ma lepsze towarzystwo. Zmartwiłby się parę tygodni wcześniej, a teraz zapomniał o mnie. Na pewno nie pisał, że jedzie do Nowego Jorku. Może pisał, ale do kogo i
Ale z drugiej strony, jaki mężczyzna przywiązuje wagę do pisania? Kobieta tęskni i czeka, bo ma inaczej zbudowany mózg i dlatego przekręca mapę do góry nogami. A mężczyzna znakomicie orientuje się przestrze
Istnieje jeszcze taka możliwość, że zrozumiał i nie ma pretensji, bo mnie kocha i wie, że poleciałabym na skrzydłach i że musiało się coś ważnego stać, skoro nie lecę. Ale prawdę powiedziawszy, jest to możliwość, którą trudno mi w tym stanie ducha wziąć pod uwagę. W każdym zresztą.
Bo taki list, jak ten ostami, obiektywnie rzecz biorąc, taki list jest raczej obojętny.
Jak Adam.
Ale z drugiej strony może włącza się moja lekka paranoja i znane poczucie odrzucenia, które nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym. Może dorabiam sobie ideologię i za bardzo zajmuję się interpretacją zdarzeń, zamiast pracować, zająć się Tosia, spotkać się z Ulą i tak dalej. Może wszystkie kłopoty kobiet biorą się ze zbędnego rozważania, co by było gdyby?
W weekend siądę do komputera i napiszę do niego. O wszystkim. Właściwie wymieniamy tylko krótkie uwagi, i w dodatku biorę w tej zabawie czy
Wyłączam komputer i telewizor i postanawiani zająć się gotowaniem pomidorowej.
Jest po dziesiątej, kiedy Eksio wyjeżdża spod domu.
– Pomóc ci, mamo? – Tosia staje za mną, widzę jej odbicie w szybie w kuchni.
– Niekoniecznie. Zawołaj koty, mróz. Tosia posłusznie otwiera drzwi do ogrodu i woła na cały głos:
Zarazi Potem! – I wraca do kuchni. – Nie ma ich.
No właśnie – mówię dość ponuro. – Nawet koty nie wracają na wołanie.
Miałaś zadzwonić – mówi Ula, oddając prodiż – ale rozumiem, rozumiem…
Rozumiesz co? – stawiam prodiż na półce.
Ojciec Tosi – uśmiecha się Ula.
Co ojciec Tosi?
Nie mam ochoty domyślać się, o co chodzi Uli. Już drugi dzień czekam na odpowiedź od Niebieskiego na mój długi list o wszystkim. Ale pewno nie miał czasu. Nie powi
No był… W nocy wyjechał.
Był, mówiłam ci.
– Ja zawsze uważałam, że małżeństwo to rzecz święta – mówi Ula i idzie do siebie, uśmiechając się pod nosem.
Jej może tak, mojemu do świętości brakowało co nieco.
Nie rozumiem, jak można nie znaleźć trzech minut i nie odpisać, choćby najbardziej zdawkowo – jestem zajęty, pa, napiszę później.
Mamo? Masz chandrę? – pyta czujnie moja córka, która pojawia się cichutko za mną.
Nie, chandrę nie – kłamię w żywe oczy. – Ot, po prostu zastanawiam się, skąd się wzięliśmy, dokąd zmierzamy… takie tam…
Jeśli zaczynają cię dręczyć pytania: skąd się wzięliśmy, jakie mamy cele w życiu, jak długo to wszystko potrwa, nie martw się! Tylko więźniowie znają dobrze cele, wiedzą, skąd się tam wzięli i znają termin wyroku
– Tosia klepie mnie w ramię.
– Tosia, a może byś się pouczyła, zamiast pluć taki mi mądrościami? – Biorę do ręki ścierkę i zaczynam po kolei wycierać naczynia z suszarki, co robię wyłącznie wtedy, kiedy ogarnia mnie depresja.
– Nie martw się, mamo, wszystko będzie dobrze – mówi Tosia, tak jakbym to ja miała maturę przed sobą, a nie ona.
Wiem.
Zawsze wszystko jest dobrze, nawet jeśli nam się wydaje, że jest niedobrze. Nienawidzę grudnia. Nienawidzę zimy. Chcę mieszkać w jakimś przyjemnym ciepłym kraju i nie zastanawiać się nad niczym. Na przykład, dlaczego Adam nie pisze. Oraz nie dzwoni.
Wczoraj rano jechałam z Ulą kolejką do Warszawy.
– Jesteś jedyną osobą, która potrafi się przyjaźnić z byłym mężem – zagaja przyjaźnie Ula. – To jest w tobie niesamowite. Wiesz, co jest ważne.
Nie chce mi się rozmawiać na temat Eksia, w tej sprawie akurat Ula nic nie wie i mam nadzieję, że nie będzie nigdy wiedziała, co to znaczy były mąż. A ważne jest to, że Adam nie pisze.