Страница 27 из 56
Przewaga kartki papieru nad monitorem jest taka, że można ją zasłonić dłonią, zaszyć się w jakimś kącie i spokojnie pisać do Ukochanego. A ekranu dłonią nie zasłonisz!
Bo tak – wyjaśniłam pokrótce.
A jaką masz pocztę?
Odpowiedziałam jaką, zbytnio nie rzucając epitetami, to dziecko jeszcze przecież, ten mój siostrzeniec.
– Ale na jakim portalu, pytam? Powiedziałam, bo wiedziałam, wyjątkowo.
To kiepsko – powiedział Piotruś. – Ja ci mogę zrobić na lepszym. Szybciej chodzi.
Przy okazji – powiedziałam oględnie i kazałam mu iść robić lekcje.
To musisz mi pozwolić włączyć telewizor – powiedział Piotruś, przyglądając się badawczo mojemu komputerowi.
Będziesz odrabiał lekcje przy telewizorze? – prychnęłam.
Wyciągnął przed siebie kasety W pustyni i w puszczy.
– Muszę przecież odrobić lekcje – westchnął. Wygasiłam ekran i poszłam do kuchni z tekstem do korekty. Nie próbowałam dyskutować, przekonywać, że film to co i
Potem wpadł Krzyś z Ula, Krzyś pożyczył ode mnie piłę skośną, wygrzebałam mu spod zlewu, Adam by mu też pożyczył. Krzyś poszedł, a Ula siedziała ze mną i obierała orzechy.
Jak z Adamem? – zapytała zdawkowo.
Pracuje. Pisze – odpowiedziałam równie zdawkowo.
Do Iśki też ten jej chłopak pisał, pamiętasz?
Ula! – westchnęłam – Isia miała wtedy czternaście lat. Adam to nie chłopak Isi.
– No właśnie. Niektórzy piszą, ale nie o wszystkim. Ten chłopak Isi też nie napisał, że siedzi w poprawczaku.
– Czy insynuujesz, że Adam siedzi w poprawczaku, a nie w Stanach? – zapytałam, choć jednym okiem rzucałam na tekst i poprawiałam literówki. Ula tłukła orzechy aż miło. Zaraz rzucił się na skorupkę i zaczai z nią baraszkować po całej kuchni, grzechocząc przy tym niemiłosiernie.
– Wiesz, może ten nowy facet to twój mąż?
– Jaki nowy facet? – zdziwiłam się, ale tylko trochę, i poprawiłam „usrane” na „usłane”. – Były mąż – poprawiłam również Ule.
– Ten, co to mówiła wróżka! – przypomniała mi Ula.
– Ona mówiła o nowej kobiecie – przypomniałam – a nie o nowym facecie.
No właśnie – powiedziała Ula i poszła do siebie. Trzasnęły drzwi, weszła, tupiąc nogami, Tosia.
Zimno! – powiedziała. – Jeść! Wyciągnęłam w jej stronę orzechy włoskie, obrane przez Ule. Z pokoju dochodziły głośne ryki słonia.
– Co tam się dzieje? – spytała Tosia, sięgnęła jednak do lodówki i dodała: – Dlaczego nie ma nic do jedzenia!
Podniosłam się.
Piotruś odrabia lekcje – nachyliłam się do lodówki – a tu masz serek żółty, serek biały, jogurcik, wczorajszy krupnik, dwa mielone, jeden zostaw na jutro Piotrusiowi, kapustę.
Nie ma co jeść – westchnęła powtórnie Tosia. – Odchudzam się. Nic nie ma dla odchudzających się. Żadnych produktów, które by miały zero procent.
– Alkoholu?
– Tłuszczu – powiedziała moja córka i udała się przed telewizor, żeby razem z Piotrusiem poodrabiać lekcje.
Kiedy weszłam o dziesiątej, oboje siedzieli przy moim komputerze. Tosia była blada, a Piotruś czerwony.
Co wy robicie! – krzyknęłam, bo nienawidzę, kiedy ktoś grzebie przy moim komputerze.
Chciałem cioci zrobić niespodziankę – wyszeptał czerwony Nieletni – i się skasowało…
Zobaczyłam wszystkie gwiazdy na niebie, mimo sufitu.
Co się skasowało? – jęknęłam.
Cioci skrzynka – odjęknął Piotruś. – Ale teraz chcę założyć cioci nową, na lepszym serwerze, i wtedy ciocia będzie mogła szybciej i bez problemu, bez aktualizacji i…
Piotrek, idź spać – powiedziałam bardzo ostro.
To ja pójdę odrobić lekcje – powiedział Nieletni i powlókł się do pokoju.
Siedziałam z Tosia przed ekranem i próbowałam wytłumaczyć mojemu komputerowi, żeby jednak przywrócił poprzednią pocztę. Nie dał się przekonać.
– Ale mamo, nie było żadnych nowych wiadomości, to co się martwisz? – Tosia próbowała mnie pocieszyć.
Kiedy zadzwonił telefon, podskoczyłam na równe nogi. Mój stan psychiczny pozostawia wiele do życzenia.
Cześć, mamo – powiedziałam do słuchawki.
Co słychać, kochanie, jak sobie dajesz radę?
Znakomicie – skłamałam gładko.
Wiesz, z chłopcami zawsze są problemy. Na przykład twój brat… – wsłuchiwałam się w głos Mojej Mamy i byłam szczęśliwa, że jestem w domu, zaraz pójdę spać, Tosia tym razem wróciła do domu, nie zadzwoniła od tatusia, że jutro jest dzień otwarty dla przyszłych studentów na uniwerku i że śpi u tatusia, i że Nieletniemu się nic nie stało… – Więc musisz być czujna – załapałam się na ostatnie słowa.
Jestem, mamusiu, wszystko jest w porządku.
Bo masz taki dziwny głos, na pewno?
– Jestem zmęczona, niedawno wróciliśmy do domu – udało mi się nie skłamać, ale też nie powiedziałam całej prawdy.
To kładź się, kochanie, nie przeszkadzam – po wiedziała Moja Mama, a ja powlokłam się do przedpokoju, powiesiłam kurtkę Nieletniego, rzuconą malowniczo na podłogę, i schowałam buty do szafki.
Jutro muszę wezwać kogoś do komputera, całe szczęście, że mi nie skasował bazy danych, bobym zabiła. Dzieci naprawdę ocierają się co chwilę o śmierć.
O jedenastej Nieletni wychylił się ze swojego pokoju. Rozkładałam właśnie tapczan.
Ciociu, to ja idę spać, dobranoc.
Dobranoc – powiedziałam. – Ja też się kładę.
To ja ci może zrobię kąpiel? – zapytał nieśmiało, a ja zobaczyłam, że bardzo chce mi zrobić przyjemność w zamian za stres, który mi zafundował przedtem.
Właśnie skończyłam dwie rozmowy telefoniczne – jedną z Karną, która mi zreferowała, co się działo po moim wyjściu z pracy, i drugą z Naczelnym, któremu zreferowałam, dlaczego wyszłam wcześniej z pracy. Kajałam się bardzo, Nieletni musiał słyszeć i wywnioskować, że jest główną przyczyną moich kłopotów w pracy i zagrodzie.
– Dobrze, kochanie – powiedziałam, bo najważniejsze w wychowaniu dziecka to się nie obrażać i pozwolić się dziecku zrehabilitować.
– I włączę ci aparat do masażu, to cię odpręży – powiedział Nieletni, a ja pobłogosławiłam pomysł bycia kobietą luksusową z bąbelkami w wa
Otworzyłam szeroko drzwi na ogród, Borys przeturlał się w stronę kominka, koty wybiegły radośnie na dwór, doszedł do mnie szum wody z łazienki i pomruk mojej maty masującej. Nalałam sobie kieliszek koniaku i siadłam w fotelu. Jednak ten dzień się przyjemnie kończy, będę spać jak zabita, jeszcze tylko dziesięć dni, za dziesięć dni wraca Agnieszka i Nieletni będzie sobie dłubał przy ich komputerze i im kasował różne pliki. Pomyślałam o tym z ulgą, mimo że przepadam za swoim siostrzeńcem. Ale wolę przepadać za nim z pewnej odległości.
Ciociu – Piotrek stanął w drzwiach, a ja szybko postawiłam dyskretnie kieliszek obok fotela, niech dziecko nie widzi, że ciocia tak leczy nerwy. – Ciociu, tam się leje woda, to ja się już położę…
To śmigaj. Dziękuję! – powiedziałam i uśmiechnęłam się, a Nieletniemu jakby ktoś garb zdjął. Wyprostował ramiona, podbiegł i pocałował mnie w policzek.
Nieletniemu mężczyźnie niewiele trzeba do szczęścia, szkoda, że im to na lata nie zostaje. Wypiłam łyk koniaczku i włączyłam telewizor. Na ekranie jakiś pan przesyłał jakiejś pani zdjęcie z toalety, niby że nie ma czym tyłka wytrzeć. A smutna dotychczas pani, jak tylko zobaczyła to zdjęcie i zrozumiała, że on z powodu braku papieru ją opuścił, a nie i
Kiedy otworzyłam drzwi do łazienki, wypłynęła na mnie fala białej piany, pachnącej świerkiem. Rzuciłam się do kurków, rzuciłam się do kontaktu i wyłączyłam matę. A potem usiadłam po kostki w wodzie i rozpłakałam się.