Страница 7 из 52
– Spokojnie – Wędrowycz poklepał go po ramieniu – umyliśmy instalację Ludwikiem. A spirytus i tak wszystko odkaża… Zresztą, co się łamiesz, nie my będziemy to pili… – Racja – biznesmen uśmiechnął się szeroko. – Do roboty chłopaki. Zahuczała pompa i zbiornik powoli zaczął się wypełniać. Jakub wyjął z kieszeni komórkę. – No i jak tam – zapytał Kleszczaka pilnującego cysterny po drugiej stronie granicy. – Spadło ciśnienie – zameldował ukraiński biznesmen. Nie ciągniecie? – Kurde, jak to nie? – zdumiał się egzorcysta. – Cały czas pompa idzie. Machnął ręką. Obsługa szambiarki wyłączyła silnik. Jakub odczepił rurkę i pociągnął ostrożnie łyk. Szlamowata, cuchnąca mułem woda z Bugu. – O karwia – zaklął.
– Co się stało? – zaniepokoił się Paweł.
– Zasrane utopce przeciapały nam bimbrociąg! Ciągniemy wodę z rzeki, a nie spiryt! Pobiegł na brzeg i po chwili wydobył z wody poszarpany koniec szlaucha.Tym razem toście przesrali – warknął.Gdzieś w trzcinach rozległ się ironiczny rechot. Na posterunek graniczny wjechał volkswagen. Wysiedli z niego staruszek w garniturze i młody człowiek (też w garniturze) z aktówką. Celnik wytrzeszczył na nich oczy. – Kim wy u licha jesteście?Główny Urząd Ceł – młody człowiek pokazał legitymację – Komisja do spraw likwidacji skonfiskowanych towarów. Celnik zasalutował.Główny technolog utylizacji alkoholu – przedstawił się staruszek, okazując lipną legitymację. – Prowadźcie dozbiornika. Celnicy posłusznie doprowadzili obu wspólników do silosu. – Stopień napełnienia? – zapytał Jakub.
– Osiem tysięcy litrów – zameldował celnik. – Mamy jeszcze dwa tysiące rezerwy… – Stężenie?
– Według pomiarów około siedemdziesiąt procent…
– Czystość?
– Laliśmy jak leci. Wedle instrukcji wszystko razem,wódkę, koniaki, spirytus, mołdawskie wina… – W porządku. Wykopać rów do Bugu i opróżnić zbiornik.
– Tak po prostu do rzeki? – zdumiał się celnik. – Przecież taka ilość alkoholu… Zaniknie życie biologiczne. – Zniszczenie takiej ilości alkoholu i
– No i sami widzicie, że się nie da. Kopać rów i do roboty. Czterej celnicy wykopali kanał w niespełna trzy godziny. Jakub osobiście odkręcił spust. Alkohol popłynął strugą wprost do granicznej rzeki.
– Proszę wypełnić protokół – Skorliński podsunął zbaraniałym celnikom papiery. Zaczęli podpisywać. Dwie godziny później, kilometr w dół rzeki, ukraiński biznesmen Kleszczak wyprowadził dwudziestu swoich ludzi na brzeg. Zgodnie z przewidywaniami Wędrowycza tu właśnie, na mieliźnie, osiadły pijane utopce i nieprzytomne krowołaki. Josif rozdał podwładnym gazrurki i kije bejsbolowe. Nikt nie będzie niszczył bezkarnie bimbrociągów! – powiedział. – Wykończyć to ścierwo. Wody rzeki zabarwiły się posoką…
Dom bez klamek
Gdzieś pośrodku miasta Chełma stały nieduże domki. Za nimi wyrastała niewielka górka. Pomiędzy domkami rozpościerał się plac, a na placu wznosił się budynek sądu. Budynek był nowy, wielki i wspaniały. Sala sądowa, też wielka i wspaniała, była tego dnia prawie pusta. Nie tak jak za dawnych dobrych czasów, gdy ławki dla świadków wypełniali kumple Jakuba. Zamiast nich siedziało kilku studentów prawa z kajetami i dyktafonami w rękach. Sędzia też siedział i miał już dość. Ostatecznie spotykali się dwudziesty raz. Gliniarze z Wojsławic zajmujący miejsce dla świadków byli zmęczeni. Posterunkowy Birski wyglądał wręcz fatalnie. Wieloletnia wojna podjazdowa z Jakubem Wędrowyczem uczyniła go zgorzkniałym. Sam Jakub, mimo że dobiegał dziewięćdziesiątki, wyglądał rześko. Nawet zbyt rześko. Był całkowicie pewien siebie. Przecież człowieka w jego wieku nie posadzą do mamra. Oparł brodę na nadgarstkach i słuchał w skupieniu mowy oskarżycielskiej. Zarzucano mu, jak zazwyczaj, pędzenie samogonu. Jakub nie miał adwokata. Zawsze sam tłumaczył się ze swoich postępków. Sędzia popatrzył na niego z odrazą. Gdyby choć raz mógł wydać wyrok uniewi
– Wysoki sądzie, nawet wnajgorszych czasach stalinowskich, państwo pozwalało obywatelom produkować wino w domu. Pod warunkiem, że robili je na własny użytek. – Zgadza się.
– Tak więc nie złamałem prawa. Po prostu robiłem sobie wino z cukru. Studenci roześmieli się, ale zaraz umilkli.
– Co na to powiedzą świadkowie oskarżenia? – zagadnął sędzia, zezując w niedwuznaczny sposób na posterunkowego Birskiego. – Wysoki sądzie – zaczął gliniarz. – Po pierwsze niesłyszałem nigdy o winie z samego cukru… – Pożyj tak długo jak ja, to nie takie rzeczy poznasz powiedział Jakub życzliwie. Właściwie to nawet lubił tego tępego glinowinkę.Po drugie zaś, wysoki sądzie, analiza wykonana alkometrem wykazała, że to jego wino miało osiemdziesiątprocent alkoholu. Z ławek, gdzie siedzieli studenci, rozległy się stłumione dźwięki, jakby ktoś się krztusił. Sędzia popatrzył w tamtą stronę surowo. – Proszę zachować spokój albo opuścić salę – zagroził.Dźwięki umilkły. – Proszę o głos – zdenerwował się Jakub.
– Udzielam. Po pierwsze nigdzie nie jest powiedziane, że nie może być wina mocniejszego niż wódka. Po drugie… Proszę o możliwość ustosunkowania się do słów oskarżonego – zażądał prokurator. Udzielam. Dalsze argumenty przedstawi pan panie Jakubie za chwilę, o ile zajdzie taka potrzeba.Czy oskarżony wie, co to jest? – oskarżyciel podniósł ze swojego stolika jakiś przedmiot. Wioskowy egzorcysta popatrzył na niego ze zdziwieniem.
– No książka. Gruba książka.
– Czy oskarżony widzi ze swojego miejsca jej tytuł?
– Encyklopedia. Szósty tom. Czy ten obezjajec prokurator ma mnie za głupiego? – zwrócił się z pytaniem dostudentów. Nie mogli odpowiedzieć, bo trzymali twarze pod ławkami.
– Proszę zachować spokój, bo będę musiał wyznaczyć grzywnę za używanie wobec sądu wyrażeń obraźliwych odezwał się sędzia. – Wobec tego proszę wyznaczyć – zaproponował Jakub, ale kolejny wygłup pominięto milczeniem.Czy wie pan, co to jest encyklopedia?Oskarżony poskrobał się po głowie, udając zadumę. Ilekroć drapał się po głowie, robił to w sposób przywodzący na myśl starego, wyleniałego szympansa.Jak się czegoś dokładnie nie wie, to można tam poszukać odpowiedzi – powiedział wreszcie. – To taka bolszewicka Biblia. Trzech studentów musiano wyprowadzić z sali.Znakomicie. Proszę teraz posłuchać: Wino – napój alkoholowy (8 – 22% alkoholu) otrzymywany w wyniku fermentacji alkoholowej miazgi lub soku winogron a także i