Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 49 из 52

Kapitan stał na mostku i patrzył w zadumie w ciemność. Przed chwilą nadeszło przez radio ostrzeżenie o górach lodowych. Nieoczekiwanie uwagę kapitana przykuło dziwne zjawisko. Z wnętrza statku wybiegł malowniczo obdarty typ. Typ, co dziwne, miał na głowie coś w rodzaju korony. Podbiegł do dziobu i ściągnąwszy z nóg kalosze, wdrapał się na reling. Rozłożył ręce i coś zaskowyczał. Kapitan nie znał polskiego, więc nie wiedział, że Pawło daje upust swojej radości.Jestem królem Ameryki – wydarł się bimbrownik.Iwan zamknięty w ładowni, usłyszał jego radosny zew.Wała mruknął i dorzucił świeżą porcję drewnianych klepek wymontowanych z podłogi korytarza. Kocioł sapnął, a potem bok rozdarł się jak namoknięta tektura. Bimbrownik zdążył zobaczyć, jak kłąb pary strzyka prosto w płomienie. Gdzieś z trzewi okrętu dobiegł odgłos głuchej eksplozji. Titanic zadrżał i przechylił się nieco.Co się tam u diabła dzieje? – Zdziwił się kapitan. Kocioł pękł w kotłowni czy ki diabeł? W tym momencie na mostek wpadł pierwszy oficer.

– Kapitanie, toniemy.

– Bzdura, mój drogi, nasz okręt jest całkowicie niezatapialny. A co się tak właściwie stało? W dwunastej ładowni wybuchła bimbrownia! Wyrwało całą burtę i przebiło cztery grodzie wodoodporne. Kapitanowi zrobiło się zupełnie łyso – Kiedy pójdziemy na dno? – Zapytał z niepokojem.

– Najdalej za dwie godziny…

– Fatalnie. Nasze linie okrętowe nie są ubezpieczone od wybuchów bimbrowni. Daj dzie

– Hans przyjacielu, nie jestem godny tego, by być królem. Przez własną nieostrożność utraciłem recepturę. Najce

– Daj jakiś papier. Abdykuję na twoją korzyść… Jesteś godniejszy niż ja… – Jesteś tego pewien? – Zdziwił się Hans. – Nie wolno się tak załamywać. Pawło zdjął z westchnieniem koronę z głowy i przyozdobił nią skronie przyjaciela.Ameryka jest tam, wskazał gestem. – Najdalej jutro będziesz na miejscu. A wy?My wracamy do domu. Kubuś, siekiera! Rąb tratwę na dwie części…

– I tak kurde mol, wszystko przepadło – zakończył Jakub ze złością. – Król utonął, but przepadł, receptura zaginęła. Kumple otarli łzy.To naprawdę tragiczna historia – powiedział Semen i dolał sobie jeszcze truskawkowej pryty. W telewizji przez chwilę leciały reklamy, a potem pojawił się dalszy kawałek reportażu. Obraz nieco śnieżył, ale to i owo dało się wypatrzyć. Na pokładzie jakiegoś statku stał wysoki jasnowłosy facet. Nasze działania wzbudzają pewne kontrowersje – powiedział – Spójrzcie jednak na to – Wskazał na but moczący się w kuwecie z wodą. – Ten kalosz przeleżał na dnie morza siedemdziesiąt lat, a mój zespół zdołał go wydobyć i zakonserwować. To prawdopodobnie ostatni na świecie egzemplarz prototypowej serii kauczukofilców firmy "Prowodnik" z Rygi. Model z 1907 roku, dotąd znany tylko z fotografii w katalogach sklepowych. Czy ten bezce

– Ja jednak spróbuję – Jakub pogładził kieszeń, w której spoczywał plastikowy obrus z recepturą. – Tak sobie pomyślałem… Nie potrzebujesz przypadkiem ucznia albo czeladnika? – Czemu by nie? Z przyjemnością… Nie wiem, co nam wyjdzie z tych wiórów, ale przecież ktoś będzie musiał tego skosztować… – uśmiechnął się sadystycznie, jaknaukowiec na widok królika doświadczalnego. Semen poczuł lekkie ukłucie lęku, ale nadal kroczył w ślad za przyjacielem.

ZBRODNIA DOSKONAŁA

Jakub Wędrowycz rzadko miał ochotę kogoś zabić. To znaczy ochoty takie miewał średnio kilka razy dzie