Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 44 из 56

Herodot odkrywa coś jeszcze, a mianowicie – różnorodność czasu, czy ściślej – wielość sposobów jego obliczania. Bo dawniej prości chłopi mierzyli czas wedle pór roku, ludzie w miastach – według pokoleń, kronikarze starożytnych państw – długością panujących dynastii. Jak to wszystko porównać, jak zna-leźć jeden przelicznik czy wspólny mianowniki? Herodot ciągle się z tym boryka, szuka rozwiązań. Nawykli do pomiaru mechanicznego, nie zdajemy sobie sprawy, jakim problemem była dla człowieka miara czasu, ile w tym kryło się trudności, zagadek, tajemnic.

Niekiedy, jeżeli miałem wolne popołudnie albo wieczór, jeździłem swoim podniszczonym, zielonym land-roverem do hotelu Sea View, gdzie można było usiąść na werandzie, zamówić piwo albo herbatę, posłuchać, jak szumi morze albo kiedy zrobi się już ciemno – jak cykają świerszcze. Było to jedno z ulubionych miejsc spotkań i często wpadali tu koledzy z i

Czasem nikt nie pojawiał się na werandzie, a akurat miałem ze sobą Herodota, więc otwierałem książkę na chybił trafił. Dzieje pełne są opowieści, dygresji, obserwacji, zasłyszeń. Lud Traków jest po Indach największy ze wszystkich ludów. Gdyby miał jednego pana i był jednomyślny, byłby moim zdaniem niezwyciężony i bezspornie najpotężniejszy ze wszystkich. Ponieważ jednak jest to dla nich niemożliwe i nigdy do tego nie dojdzie, przeto są słabi… Sprzedają swe dzieci na obczyznę; dziewiczości córek nie pilnują, tylko pozwalają im wdawać się z jakimi chcą mężczyznami, ale ostro strzegą żon. Kupują je od rodziców za wielkie pieniądze. Mieć tatuaż jest oznaką wysokiego pochodzenia, podczas gdy brak tatuażu oznacza przynależność do niskiej klasy. Być bezczy

Odrywam wzrok i widzę, jak w oświetlonym kolorowo ogrodzie ubrany na biało kelner – Hindus imieniem Anil – karmi bananem zwisającą z gałęzi mangowca oswojoną małpkę. Zwierzątko robi komiczne miny, a Anil zaśmiewa się do rozpuku. Ten kelner, ten wieczór, ciepło i świerszcze, banan i herbata przypominają mi Indie, moje dni fascynacji i zagubienia, wszech-obecność tropiku przenikającą człowieka i tam, i tu z jednakową intensywnością. Wydaje mi się nawet, że dobiega mnie tu zapach Indii, a to po prostu Anila czuć z daleka betelem, anyżkiem i bergamotem. Zresztą Indie są tu wszędzie – coraz to spotyka się hinduskie świątynie, restauracje, plantacje sizalu i bawełny.

Wracam do Herodota.

Częste czytanie jego dzieła i nawet pewne zżycie się, swoisty rodzaj obycia się i przyzwyczajenia, odruchu i nawyku zaczęły wywierać na mnie dziwny wpływ, którego nie umiem dokładnie zdefiniować. Na pewno wprowadza mnie on w stan, w którym przestaję odczuwać, że istnieje bariera czasu, że od wydarzeń opisywanych przez Greka dzieli mnie dwa i pół tysiąca lat, przepaść, w jakiej spoczywa i Rzym, i średniowiecze, na

rodziny i istnienie Wielkich Religii, odkrycie Ameryki, Odrodzenie i Oświecenie, maszyna parowa i iskra elektryczna, telegraf i samolot, setki wojen, w tym dwie światowe, odkrycie antybiotyku, eksplozja demograficzna, tysiące i tysiące rzeczy i zdarzeń, które – gdy czytamy Herodota – znikają, jakby ich nie było albo zeszły z pierwszego planu, z czoła sceny, i cofnęły się w cień, skryły za kotarą, za kulisami.

Czy Herodot, który urodził się, żył i tworzył po tamtej stronie dzielącej nas przepaści czasu, czuł się przez to uboższy? Nic na to nie wskazuje. Przeciwnie, żyje pełnią życia, poznaje cały świat, spotyka mnóstwo ludzi, słucha setek historii; jest człowiekiem czy

Mam wrażenie, że jego problem był zupełnie i

Pragnienie, aby zachować dla i

Albo o krokodylach:

Krokodyl taką ma naturę: przez cztery najcięższe miesiące zimowe nic nie je, a chociaż jest czworonogiem, żyje zarówno na lądzie, jak i w wodzie… Ze wszystkich zaś stworzeń, jakie znamy, to stworzenie z najmniejszego staje się największym. Składa bowiem jaja niewiele większe od gęsich, a małe jest na miarę jaja, rosnąc jednak, dochodzi do długości siedemnastu łokci i jeszcze więcej. Ma oczy świni, a kły wielkie i wystające… wprawdzie wszystkie ptaki i zwierzęta uciekają przed nim, lecz jest ptaszek, który żyje z nim w zgodzie… kiedy mianowicie krokodyl wyjdzie na ląd, a potem ziewa, wtedy ptaszek wskakuje mu do paszczy i połyka owady. Jego zaś cieszy ta posługa, więc nie robi ptaszkowi nic złego.