Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 10 из 56

Jakim dzieckiem jest mały Herodot?

Czy uśmiecha się do wszystkich i chętnie podaje rączkę, czy boczy się i chowa w sukienkę mamy? Czy jest wieczną beksą i burczymuchą, tak że udręczona mama wzdycha czasami: – Bogowie, po cóż urodziłam to dziecko! Czy też jest pogodny i wnosi wszędzie radość? Czy jest posłuszny i grzeczny, czy raczej zamęcza wszystkich pytaniami: – A skąd się wzięto słońce? A dlaczego jest tak wysoko, że nie można go dosięgnąć? A dlaczego chowa się w morzu? Czy nie boi się, że utonie?

A w szkole? Z kim siedzi w ławce? Czy za karę nie posadzili go z jakimś niegrzecznym chłopcem/ Czy szybko nauczył się pisać na glinianej tabliczce? Czy często się spóźnia? Wierci na lekcjach? Podpowiada? Jest skarżypytą?

A zabawki? Czym się bawi mały Grek dwa i pół tysiąca lat temu? Wystruganą z drewna hulajnogą? Ustawia nad brzegiem morza domki z piasku? Łazi po drzewach? Robi sobie z gliny ptaszki, rybki i koniki, które dziś możemy oglądać w muzeach?

Co z tego zapamięta na całe życie? Dla małego Rabi chwilą najbardziej podniosłą była pora

Czym zajmował się jego ojciec? Halikarnas to portowe miasteczko leżące na szlaku handlowym między Azją, Bliskim Wschodem i Grecją właściwą. Tutaj zawijają okręty kupców fenickich z Sycylii i Italii, greckich z Pireusu i Argos, egipskich z Libii i delty Nilu. Czy ojciec Herodota nie był aby kupcem? Czy to nie on rozbudził w synu zainteresowanie światem? Czy nie znikał z domu na tygodnie i miesiące, a zapytana matka odpowiadała dziecku, że jest… i tu wymieniała nazwy, które mówiły mu tylko jedno – że gdzieś, daleko, istnieje świat wszechmogący, który może mu ojca zabrać na zawsze, ale także, bogom dzięki! – przywrócić. Czy gdzieś tam nie rodzi się pokusa, żeby ten świat poznać? Pokusa i postanowienie?

Z tych niewielu danych, które do nas dotarły, wiemy, że mały Herodot miał wujka poetę o nazwisku Panyassis, autora różnych poematów i eposów. Czy ów wujek brał go na spacery, uczył piękna poezji, tajników retoryki, sztuki opowiadania? Bo Dzieje są dziełem talentu, ale także przykładem kunsztu pisarskiego, mistrzostwa warsztatu.

Jeszcze w młodości i – zdaje się – jedyny raz w życiu Herodot jest uwikłany w politykę, i to za sprawą ojca i wuja. Ci dwaj bowiem uczestniczą w rewolcie przeciw tyranowi Halikarnasu Lygdamisowi, któremu jednak udaje się rebelię stłumić. Buntownicy chronią się na Samos – górzystej wyspie, dwa dni wiosłowania w kierunku północno-zachodnim. Tu Herodot spędza lata, być może stąd podróżuje po świecie. Jeżeli kiedyś pojawi się w Halikarnasie, to tylko na krótko. Po co? Spotkać się z matką? Nie wiemy. Można przypuszczać, że więcej już tu nie wróci.

Jest połowa V wieku. Herodot przybywa do Aten. Statek przybija do ateńskiego portu Pireus, stąd jest do Akropolu osiem kilometrów, pokonywanych wierzchem na koniu albo często piechotą. Ateny są w tym czasie światową metropolią, najważniejszym miastem planety. Herodot jest tu prowincjuszem, nie-Ateńczykiem, więc trochę cudzoziemcem, metojkiem, a tych traktują co prawda lepiej niż niewolników, ale nie tak dobrze jak urodzonych Ateńczyków. Ci ostatni są społecznością o dużej wrażliwości rasowej, silnie rozwiniętym poczuciu wyższości, ekskluzywności, nawet – arogancji.

Ale zdaje się, że Herodot szybko adaptuje się do nowego miejsca. Ten wówczas trzydziestoparoletni mężczyzna to człowiek otwarty, przyjazny ludziom, urodzony brat łata. Ma odczyty, spotkania, wieczory autorskie – z tego prawdopodobnie żyje. Nawiązuje ważne znajomości – z Sokratesem, Sofoklesem, Peryklesem. Nie jest to nawet takie trudne: Ateny nie są wielkie, liczą wówczas sto tysięcy mieszkańców i są ciasno i chaotycznie zabudowanym miastem. Dwa tylko miejsca wyodrębniają się i wyróżniają: to ośrodek kultów religijnych – Akropol – i miejsce spotkań, imprez, handlu, polityki i życia towarzyskiego – Agora. Tu od rana ludzie gromadzą się, rozmawiają, wiecują. Plac Agory jest zawsze zatłoczony, pełen życia. Tu z pewnos'cią moglibyśmy spotkać i Herodota. Ale nie przebywa w tym mieście długo. Bo mniej więcej w latach, kiedy tu dociera, władze Aten przyjmują drakońską ustawę, że prawa polityczne przysługują tylko tym, których oboje rodziców urodziło się w Attyce, to jest krainie otaczającej Ateny. Tym samym Herodot nie może uzyskać obywatelstwa miasta. Opuszcza je, znowu podróżuje, aż w końcu osiedla się na resztę życia na południu Italii, w greckiej kolonii Thurioi.

Na temat tego, co dzieje się później, zdania są podzielone. Ktoś utrzymuje, że już się stamtąd nie ruszył. I

A może Herodot umiera na pokładzie statku płynącego gdzieś przez Morze Śródziemne? Albo kiedy idzie drogą i zmęczony przysiada na kamieniu, żeby już z niego nie powstać? Herodot znika, opuszcza nas dwadzieścia pięć wieków temu w bliżej nieustalonym roku i w nieznanym nam miejscu.

Redakcja.

Wyjazdy w teren.

Zebrania. Spotkania. Rozmowy.

W wolnych chwilach siedzę wśród słowników (nareszcie wydano angielski!) i różnych książek o Indiach (właśnie ukazało się imponujące dzieło Jawaharlala Nehru – Odkrycie Indii, wielka Autobiografia Mahatmy Gandhiego i piękna Pańczatantra, czyli mądrości Indii ksiąg pięcioro).

Z każdym kolejnym tytułem odbywałem jak gdyby nową podróż do Indii, przypominając sobie miejsca, w których byłem, i odkrywając coraz to nowe głębie i strony, coraz to i

Zagłębiałem się więc coraz bardziej w niezwykłościach i bogactwach Indii, myśląc, że z czasem staną się one moją ojczyzną tematyczną, kiedy któregoś dnia jesieni 1957 w redakcji wywołała mnie z pokoju nasza wszystkowiedząca sekretarka Krysia Korta i tajemnicza, rozgorączkowana, szepnęła mi:

– Jedziesz do Chin!