Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 23 из 32

Jeszcze mógł się ratować, jeszcze mógł pójść do nocnego sklepu, jeszcze mógł zatelefonować do jednej ze swych aktualnych kobiet, jeszcze mógł wezwać pogotowie ratunkowe, ale on już chyba nie chciał. Wyłączył telewizor, siedział w kuchni i palił. Wiem, że bał się, i wiem, że coś go bolało. Może w apteczce szukał relanium, persenu albo aspiryny? Nic tam nie było, puste opakowanie po rutinoscorbinie, dwie drażetki witaminy C, za słabe środki jak na zmartwychwstanie. Pił zimną wodę z kranu, to pewne, odkręcał kurek, pił łapczywie i ocierał usta. Może chciał coś zjeść? Ale w lodówce były tylko trzy na wiór zeschłe kostki rosołu drobiowego i jeden, za to prawie nienaruszony, słoik dżemu z truskawek. Może uwierzył? Tak jest, uwierzył, że jak wypije garnek pożywnego bulionu, uzupełni zasób soli mineralnych – poczuje się lepiej. Tak jest, uwierzył, że jak powoli, łyżeczka za łyżeczką, zje słoik dżemu truskawkowego, cukier, glukoza i witaminy przywrócą mu siły. i zgasił papierosa, i jął szykować ostatnią wieczerzę, i ci, co drzwi wyważyli, tak go znaleźli: leżał na podłodze, a usta jego zalakowane były biało-truskawkową pieczęcią.

21. Czwartek 6 lipca roku 2000.

Król Cukru – w cywilu zamożny przedsiębiorca – oznajmił zgromadzonym w palarni delirykom, iż w prowadzonym przez siebie dzie

– a jednak opisywanie stanu duszy po oddaniu stolca wydaje mi się niestosowne – przerwała mu bez przekonania Fa

– Fa

– Dobrze – Fa

– Nie muszę tego mówić, bo to zapisałem – odpowiedziął Król Cukru i dodał spiżową, boleśnie przypominającą mi tamten świat refleksję: – Jak się coś zapisze, nie trzeba o tym mówić. Na społeczeństwie powiem o czym i

Ale wieczorem, gdy zebraliśmy się wszyscy w jadalni, by jak co dzień dokonać bilansu życia, Król Cukru nie zabrał głosu, nie odezwał się ani słowem, w ogóle nie doszliśmy ani tego, ani któregokolwiek i

– Zrozumiałam – powiedziała – po pewnym czasie zrozumiałam, dlaczego nie możemy oglądać telewizji, słuchać radia, grać w domino i i

– Telefon jest wyłączany po 21°° dla dobra pacjentów – na bezwiednie nauczycielską tonację głosu Fa

– o jakiej ciszy siostra przełożona mówi – Fa

Fa

Fa

Fa

– Wedle regulaminu telefon powinien być dostępny dla was, deliryków, pomiędzy 7°° a 21°°. Tak było i tak będzie, albo i nie będzie, bo widzę, że trzeba rozważyć możliwość całkowitej likwidacji telefonu na oddziale. Przecież tu nie chodzi – skłonił się lekko w stronę siostry Violi – przecież tu nie chodzi o ciszę w jej, że tak powiem, słyszalnym czy niesłyszalnym aspekcie. Wy macie się wyciszyć wewnętrznie, macie się ukoić. Macie ukołysać wasze skołatane nerwy nie do snu, lecz do spokojnego życia w przyszłości. a wszystko, co przychodzi z tamtego świata, nawet telefon, może was rozdrażnić. Telefon, powiedziałbym, zwłaszcza telefon może człowieka rozdrażnić, sam wiem, jak drażniące bywają niektóre telefony. Więc, jak powiadam: od 7°° do 21°°. Potem cisza nocna, słuchawka odwieszona, praca nad sobą, wyciszanie się. Nieskończone, wiodące do absolutnie doskonałego wyciszenia wyciszanie się. Tak, wyciszcie się, wyciszcie, bo jeśli się nie wyciszycie, ja, alkohol – terapeuta Quasi Mojżesz alias Ja Alkohol dalej mówił bardzo cicho, ale szeroko rozłożył ramiona, by nadać sobie smoczy pozór – jeśli się nie wyciszycie, ja, alkohol, was zmiażdżę.