Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 70 из 88

Jan podnosi głowę znad książki i uśmiecha się. „Tata uśmiecha się, gdy do niego mówię. Powi

– Na świecie było wielu mądrych ludzi. Trudno ich ustawić w szereg i ponumerować. I myślę, że nadal gdzieś są, ale nie mogą przebić się do nas ze swoim głosem. Tak, Sokrates na pewno był mędrcem.

– Daj mi do przeczytania coś, co napisał – prosi Ewa.

Jan znowu się uśmiecha, tym razem inaczej, zadowolony, że może z kimś dzielić się swoją nikomu niepotrzebną wiedzą:

– Sokrates nigdy niczego nie napisał. Ani jednego zdania. Dziwne, prawda?

Ewa stoi oszołomiona.

– Jak to? Ani jednego zdania? To czemu uchodzi za mędrca?

– Może właśnie dlatego? – ojciec znowu się uśmiecha, ale zaraz poważnieje i mówi cicho, jakby zawierzał córce wielką tajemnicę: – Mnie to też fascynowało. Długo nad tym myślałem, szukałem potwierdzenia u i

– Tak. Chyba tak – mówi Ewa i myśli: „Wiem, jakie są nasze codzie

– Kurwa, ja pierdolę…

– Zajebiście!

– Debeściak…

– I ja mu tak, a wiesz, co on na to?

– Fak ju…

– Obiad!

– A co jest?

– Makaron.

– Kurwa, znowu makaron…

– Bezrobocie w roku 2002 wzrośnie do dwudziestu procent.

– Płyta na pita, czyli CD z programem, który wypełni za ciebie formularz podatkowy!

– Balcerowicz popełnił holocaust na polskim narodzie.

– Najwartościowsze marki świata: Coca-cola, Microsoft, IBM.

– Poślę ci SMS-a.

– Kuuuuurwa! Żydzi na Madagaskar! Wisła pany!

– Wy-rzu-cić Ali-cję z Big Bro-the-ra!

– Harry Potter debeściak!

– Tak, tak, jestem jak Bridżet Dżons, nikt mnie nie kocha…

– Bridżet, rulez!

– Apgrejduj i zrestartuj.

– Frugo za friko.

– Indeks Dow Jones poszedł w dół.

– Według najnowszych sondaży opinii publicznej SLD ma już czterdzieści sześć procent poparcia.

– …i ten radny bez przetargu kupił kamienicę i skosił taaaaaką kasę…

– Boże, pieniądze, zawsze te pieniądze.

– Zawsze coca-cola.

„A ja z tobą naprawdę rozmawiam, Ono. Może głupio, może nie mam ci nic ważnego do powiedzenia, ale rozmawiam”, myśli Ewa i znowu wpatruje się w malutką fotografię przypiętą pinezką nad biurkiem ojca. Weranda porośnięta dzikim winem. Uśmiechnięty mężczyzna z małą dziewczynką na kolanach. I fauny, których nie widać, gdyż wylegują się w słońcu na pobliskiej łące. Kto ma dziś czas i ochotę, żeby szukać faunów?

„Tato”, mówi Ewa bez słów. „Rozmawiałeś kiedyś ze mną, gdy byłam dzieckiem, tak jak ja dziś rozmawiam z Ono. Rozmawiałeś ze mną tak, jak Sokrates rozmawiał z ludźmi na ateńskim placu, mimo że miałam cztery, pięć czy osiem lat. I może dlatego dziś powoli wracają do mnie słowa, których dawno nie używałam, bo zapomniałam o nich i wracają do mnie całe myśli, bo kiedyś uczyłeś mnie myśleć. Ale dlaczego wciąż nie umiem ci tego głośno powiedzieć…?”

– A pisarze są mądrzy? – pyta Ewa.

– Powi

– Dziękuję – mówi Ewa i wychodzi.

W pokoju Ibisz nadal uśmiecha się do telewidzów, a w kuchni ryczy włączone radio:

„Pracownicy ONZ, zatrudnieni w Afryce, molestują seksualnie dzieci i nieletnich w obozach uchodźców w Liberii, Gwinei i Sierra Leone. Zebrane informacje są przerażające, przyznał Wysoki Komisariat ONZ. W wielu obozach żywność i lekarstwa nie są rozdawane, ale stanowią zapłatę za przymusowe stosunki seksualne. Żołnierze ONZ kupowali też stosunek za dziesięć centów. W obozach zdarzają się zbiorowe gwałty”.

– Czego ty słuchasz? Wyłącz te świństwa – mówi matka, wchodząc za Ewą. – Nie umiesz znaleźć nic przyjemnego? Przełącz na RMF, tam przynajmniej coś grają.

– Co za syf – mówi Złotko.

– Jak ty się wyrażasz?! Ewa cię nauczyła? – drze się Teresa, a Złotko wzrusza ramionami.

– Wszyscy tak mówią.

– I to jest syf, fakt – przytakuje zrezygnowana Teresa.

Ewa wychodzi.

– A co będzie z Ewą, mamo? Wyjdzie za mąż? – pyta Złotko konspiracyjnie. Wielki brzuch siostry trochę ją śmieszy, trochę przeraża. Dobrze, że szkoła się skończyła i zaczęły wakacje, bo dzieci w klasie już się tym brzuchem zainteresowały. „Siostra Marysi będzie mieć bękarta”, powiedział klasowy prymus na lekcji religii, a reszta uczniów zachichotała.

– Nieszczęściu trzeba współczuć, a nie je wyśmiewać – oznajmił z naciskiem ksiądz.

– Moja siostra nie jest nieszczęśliwa! – zaprotestowała Złotko.

– Tym gorzej – powiedział surowo ksiądz, a Złotko zaczerwieniła się, czując wpatrzone w siebie oczy klasy.

– Nie wiem, nie mam pojęcia, czy ona wyjdzie za mąż – denerwuje się Teresa. – Ona nie chce nic powiedzieć, ona w ogóle jest nienormalna, mówi sama do siebie i wygaduje takie bzdury! Nawet z tą ciążą jest nienormalna! Normalne kobiety mają dziś kłopoty z zajściem w ciążę, latają po lekarzach, leczą się z bezpłodności, a ona jest jak królik w Australii! Od pierwszego razu!

…normalne kobiety dzisiaj mają normalne kłopoty z zajściem w ciążę. Chodzą po doktorach, zmuszając mężów, by im towarzyszyli, szukają winy w sobie lub nich, albo chcą, by dawali spermę do szklanych pojemników. Pragną, ale nie zachodzą w ciążę. A jak już zajdą, to nie mogą jej utrzymać, mają poronienia, krwawienia, bóle, muszą kłaść się do łóżka na parę miesięcy, na pół roku, lub nawet dać się zaszyć, żeby dziecko z nich nie wypadło w czwartym czy piątym miesiącu. Albo w ogóle nie chcą mieć dzieci i to też jest normalne. Normalne kobiety dzisiaj po prostu nie zachodzą, żeby nie mieć kłopotów, lub najpierw liczą, czy je na to stać.