Страница 32 из 73
Wąskie wargi Czarownicy rozchyliły się w słabym uśmiechu. Westchnęła z ulgą, jednak długa zmarszczka przecinająca jej czoło nie wyprostowała się. Czarownica rozmyślała nad ocaleniem swej wychowanki. Dla siebie nie widziała już żadnej szansy – poza Wielką Tajemnicą Czarownic, ale ta spełniała się jedynie w ogniu stosu.
– Nie mogę uwierzyć w twoje opowieści o zakazach i świętych Prawach Magii – podjęła nagle Panienka. – Przecież raz, będąc jeszcze z twoją poprzednią Siostrą, zamieniłam się w kotkę i bez żadnych trudności powróciłam do swojej postaci?
– Widać nie groziło ci wówczas naprawdę wielkie niebezpieczeństwo – odparła Czarownica. – Lecz nie radzę ci dokonywać tego po raz drugi, zwłaszcza gdy żadnej z nas przy tobie nie będzie. Nawet gdybyś biegła nie wiem jak szybko, w postaci szczura, nie osiągnęłabyś i tak Wysokich Gór przed zachodem słońca. Sama wiesz, że po tym terminie pozostałabyś na zawsze szczurem. Ciągle myślę nad tym, co mogłabym zrobić dla ciebie, tak aby to było rozsądne i bezpieczne.
– Więc myśl. Ja też się nad tym głowię. Chciałabym jednak wyprowadzić nas obie z tego więzienia. I to nim będzie za późno.
– Czyżbyś mnie lubiła? – uśmiechnęła się Czarownica.
– Chyba tak, nie zastanawiałam się nad tym – odparła wychowanka, nie dostrzegając skurczu, który przebiegł przez twarz jej Opiekunki. – Czuję jednak, że będziesz mi jeszcze potrzebna. Nie mogę cię utracić.
– Odpocznijmy chwilę, mamy jeszcze trochę czasu – odparła oschle jej Opiekunka i usiadła w kącie mrocznej celi. Zapadło długie milczenie. Po godzinie dało się słyszeć delikatne drapanie pazurków i przed czarownicą stanęły dwa szczury.
– To jest moja siostra Uymks – powiedział większy ze szczurów. – Ona opowie ci, co zdołała usłyszeć.
– O pani – podjęła ochoczo szczurzyca. – Słyszałam od mego brata, że znasz nasz język, więc jak przypuszczam, jesteś naprawdę Czarownicą. Tradycja wielu tysięcy lat głosi, że Czarownice nigdy nie uczyniły krzywdy żadnemu ze zwierząt, przeciwnie, pomagały im w potrzebie. Stąd wnoszę, że to drugie ludzkie stworzenie nie jest Czarownicą…
– Nie jest – przytaknęła zapytana.
– Gdyby nią była, nigdy nie rzuciłaby naszego brata na ziemię w taki sposób, że potłukł sobie tylne łapki – mówiła dalej Uymks. – A skoro nie jest czarownicą, lecz jedynie ludzką, pełną słabości wad istotą, więc wybaczamy jej razem z bratem nieopanowane odruchy.
Pomimo mroku panującego w celi Czarownica dojrzała kątem oka rumieniec rozlewający się na twarzy jej wychowanki. “Szczurza nauczka była na pewno lepsza niż moja” pomyślała z satysfakcją. Panienka poruszyła się gwałtownie, zaś szczurzyca spytała:
– Czy ta ludzka, biedna istota chce przeprosić mojego brata?
– Chcę go przeprosić – szepnęła Panienka. – 1 powiem ci, Czarownico, że teraz… że dopiero teraz zaczynam rozumieć ludzi z Miasteczka… I wiem… to znaczy chciałam powiedzieć, że wiem już, iż jestem bardziej do nich podobna niż sądziłam. Czułam się od nich lepsza, a nie jestem… nie mam prawa czuć się lepsza.
– Nie jesteś za to głupia – powiedziała szczurzyca. – Umiesz przyznać się do błędu. A teraz posłuchajcie: wasi wrogowie bardzo długo kłócili się co mają z wami zrobić. Jedni, a była to niestety większość, żądali, żeby was od razu spalić na stosie, nie czekając aż uknujecie jakąś magiczną sztukę, która was ocali. I już, już wydawałoby się, że to zdanie przeważy, kiedy cały spór przeciął ich przywódca, mówiąc: “Wiecie, że nasz pan i władca, sam Urgh XIII żąda, żeby każdą schwytaną Czarownicę prowadzić przed jego oblicze, zanim zostanie spalona.” Na to i
Doprawdy, nie mają żadnego instynktu, bo naszym zdaniem to stworzenie ludzkie jest n i ą. Każde zwierzę od razu to poczuje.
– Dziękujemy ci Uymks i tobie także, bracie szczurze rzekła Czarownica. – Kto wie, może wymyślimy jakiś sposób ratunku, mamy jeszcze bowiem trochę czasu…
– … nawet całkiem sporo – dorzuciła szczurzyca. – Z tego, co usłyszałam, teraz wyrusza do Urgha ko
– Dziękuję wam jeszcze raz – odparła spokojnie Czarownica. – Zostawcie nas teraz same, żebyśmy się mogły zastanowić nad swoim losem i szansami ucieczki…
– Niczego nie wymyślicie – pokręciła łebkiem szczurzyca. – Ten loch jest mocny i dobrze pilnowany. My nie umiemy wam pomóc. Mimo to życzymy szczęścia. Zajrzymy tu jeszcze o świcie, żeby pożegnać się z wami. Głowę daję, że jeszcze tu będziecie…
Czarownica z powrotem usiadła w swym kącie i zamyśliła się głęboko. Panienka przez jakiś czas obserwowała ją z nadzieją, ale gdy Opiekunka nie zwracała na nią uwagi, pogrążyła się we własnych, niewesołych myślach. Jeszcze nigdy w jej niemal szesnastoletnim życiu niebezpieczeństwo nie było tak realne i bliskie.
ROZDZIA XV
Ko
Gdy przybył ko
Urgh XIII doskonale pamiętał dzień śmierci swojego ojca. Znowu widział przed oczami siebie, kilkunastoletniego chłopca – i zakutego w zbroję potężnego Urgha XII. Do ostatka, do samej śmierci nie pozwolił zdjąć z siebie zbroi i umierał stojąc, wsparty na swym mieczu.