Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 84 из 95

Reynolds zamrugała i cofnęła się o krok, obserwując pistolet.

– W porządku, Co

– Tak myślisz, prawda?

Wyjęła telefon komórkowy.

– Zadzwonię do Masseya i ściągnę tu zespół.

– Odłóż telefon, Brooke.

– Co

– Odłóż ten cholerny telefon! Już!

Reynolds puściła telefon na podłogę.

– Co

– Wiesz, że nigdy nie ma końca. Sprawy, które wydarzyły się przed laty, zawsze wrócą, żeby ugryźć cię w dupę. Ktoś odgrzebie fakty, znajdzie cię i nagle twoje życie jest skończone.

– To dlatego jesteś w to zamieszany? Ktoś cię szantażował?

– Jakie to ma, do cholery, znaczenie? – Wolno rozejrzał się wokół.

– Dla mnie to ma znaczenie – upierała się Brooke.

– Kiedy moja żona zachorowała na raka – zaczął z głębokim westchnieniem Co

– Pomogę ci, Co

– Nikt nie może mi pomóc, Brooke. – Co

– Co

– Przybyłem tu wykonać pewne zadanie. – Potrząsnął głową. – Znasz mnie dobrze, wiesz, że zawsze kończę to, co zacząłem.

– I co? Jak się z tego wytłumaczysz? – Spojrzała na dwóch martwych mężczyzn. – A teraz chcesz zabić jeszcze troje ludzi? To szalone. Proszę, Co

– Nie tak szalone jak poddanie się i spędzenie reszty życia w więzieniu. Albo nawet dostanie czapy. – Wzruszył ramionami. – Coś wymyślę.

– Proszę, Co

Co

– Muszę, i jest mi przykro, Brooke.

Wszyscy usłyszeli kliknięcie, które Co

– Rzuć pistolet! – warknął Lee. – Natychmiast! Albo zrobię ci tunel w głowie.

Co

– Mam szczerą ochotę cię zabić, ale oszczędziłeś mi kłopotu z kolejnymi dwoma gorylami. – Spojrzał na Brooke. – Agent Reynolds, będę wdzięczny, jeśli weźmie pani pistolet i będzie trzymała swojego chłopca na muszce.

Reynolds zrobiła to, o co ją prosił, i palącym wzrokiem wpatrywała się w swego partnera.

– Siadaj, Co

Lee podszedł do Faith i objął ją.

– Lee… – Tyle tylko zdołała powiedzieć. Przytuliła się do niego.

– Dzięki Bogu, że postanowiłem wrócić.

– Czy ktoś może mi powiedzieć, o co tu, do cholery, chodzi? – Reynolds omiotła wzrokiem wszystkich w pokoju.

Buchanan postąpił krok do przodu.

– Ja mogę, ale z tego nic dobrego nie wymknie. Dowód miałem na tej taśmie. Zamierzałem ją skopiować, ale przed opuszczeniem Waszyngtonu nie miałem okazji tego zrobić.

– Ty – Reynolds spojrzała na Co

– Równie dobrze mogę sam się przywiązać do krzesła elektrycznego. – Co

– Kto? Cholera, kto się za tym wszystkim kryje, kogo wszyscy się tak śmiertelnie boją?

– Agent Reynolds – zaczął Buchanan – jestem pewien, że ten dżentelmen, o którym mówimy, czeka na wynik tego wszystkiego. Jeśli wkrótce nie będzie miał wyników, przyśle więcej ludzi. Sugeruję, byśmy do tego nie dopuścili.

– A dlaczego mam panu wierzyć? – Brooke spojrzała na niego. – Powi

– Tej nocy, której zabito agenta Newmana – odezwała się Faith – powiedziałam mu, że chcę, by Da

– No, powiedział prawdę.

– Ale myślę, że jeśli poznasz wszystkie fakty, zmienisz zdanie. To, co robiliśmy, było złe, ale nie było i

– Tak, to faktycznie wszystko tłumaczy – przerwała jej Reynolds.

– To może poczekać – powiedział Buchanan z nutą pośpiechu w głosie. – W tej chwili musimy zająć się człowiekiem stojącym za tymi ludźmi – spojrzał na martwe ciała.

– Możecie dodać jeszcze jednego do rachunku – wtrącił się Lee. – Jest na zewnątrz i moczy się w oceanie.

– Każdy oprócz mnie najwyraźniej wie wszystko. – Reynolds wyglądała na wściekłą. Odwróciła się z grymasem do Buchanana. – Dobrze, słucham. Co pan proponuje?

Buchanan zaczął mówić, kiedy wszyscy usłyszeli dźwięk nadlatującego samolotu. Wszystkie oczy skierowały się ku oknu, za którym zaczynało świtać.

– To tylko lokalny samolot. Już jest jasno, pierwszy lot. Pas jest po drugiej stronie ulicy – wyjaśniła Faith.

– To akurat wiem – stwierdziła Reynolds.

– Może użyjemy tego oto naszego przyjaciela – powiedział Buchanan, wskazując na Co

– I co mu powiemy?

– Że jego operacja zakończyła się całkowitym sukcesem oprócz tego, że w wynikłej potyczce jego ludzie zostali zabici. On to zrozumie, oczywiście. Straty się zdarzają. Ale niech się dowie, że Faith i ja zostaliśmy zabici, a taśma uległa zniszczeniu. W ten sposób poczuje się bezpieczny.

– A ja? – spytał Lee.

Buchanan spojrzał na niego.

– Ty będziesz naszą dziką kartą.

– A czemuż to miałabym to zrobić? – chciała wiedzieć Reynolds. – Mogę zabrać i ciebie, i Faith, i jego – wskazała pistoletem na Co

– Jeśli to zrobisz, człowiek, który to wszystko spowodował, będzie wolny. I może znowu zrobić coś takiego.

Reynolds wyglądała na zakłopotaną. Buchanan obserwował ją uważnie.

– Ty zdecydujesz.

Reynolds patrzyła na każdego z nich i w końcu jej wzrok spoczął na Lee. Zauważyła krew na jego rękawie, sińce i rany na jego twarzy.

– Ocaliłeś nam życie. Prawdopodobnie jesteś najbardziej niewi

Lee spojrzał na Faith, na Buchanana i wreszcie znów na Reynolds.

– Nie podam ci dobrego powodu, ale jeśli chcesz wiedzieć, co mówi mój instynkt, to radzę z nimi współpracować.

Reynolds westchnęła i spojrzała na Co

– Możesz się skontaktować z tym potworem?

Co

– Co

Wielkie dłonie Co

– Co właściwie mam powiedzieć?

Gdy Buchanan wyjaśnił, Co

– Mówi… – przez chwilę wyglądał na zakłopotanego – mówi „as w rękawie”. – Po kilku minutach odłożył słuchawkę i spojrzał na otaczających go ludzi. – W porządku, zrobione.

– Wyglądało, że to kupuje? – zapytał Lee.

– Tak, ale z ludźmi tego typu nigdy nie można być pewnym.

– Dobre i to, wystarczy. To nam da trochę czasu – powiedział Buchanan.

– W tej chwili mamy parę rzeczy, którymi musimy się zająć, choćby tymi martwymi – uznała Brooke. – Ja muszę się zameldować i doprowadzić cię – spojrzała na Co

– Tyle za lojalność – szepnął Co

– Sam wybrałeś – odwzajemniła spojrzenie. – To, co dla nas zrobiłeś, na pewno ci pomoże. Ale i tak sporo czasu spędzisz w więzieniu. Przynajmniej będziesz żył, a to stwarza znacznie większe możliwości niż te, które zostały Kenowi. Co teraz? – zwróciła się do Buchanana.

– Musimy stąd natychmiast znikać. Kiedy będziemy w drodze, możesz zadzwonić na policję. Po powrocie do Waszyngtonu Faith i ja spotkamy się z FBI i powiemy to, co wiemy. Wszystko musi być utrzymane w całkowitej tajemnicy. Jeśli on się dowie, że współpracujemy z FBI, to nigdy nie dostaniemy dowodu, którego potrzebujemy.

– To ten facet kazał zabić Kena?

– Tak.

– Czy to jakiś zagraniczny agent?

– Mówiąc szczerze, macie tego samego pracodawcę.

– Wuja Sama? – wolno powiedziała Reynolds, ze zdziwieniem patrząc na Buchanana.

Skinął głową.

– Jeśli mi uwierzysz, to zrobię wszystko, żeby ci go dostarczyć. Mam z nim do załatwienia osobiste rachunki.

– A czego spodziewasz się w zamian?

– Dla mnie? Niczego. Jeśli będę miał pójść do więzienia, pójdę. Ale Faith będzie wolna. Jeśli mi tego nie zagwarantujesz, to możesz od razu dzwonić na policję.

– Da

– Dlaczego nie? To były moje pomysły.

– Ale twoje intencje…

– Intencje nie są argumentem obrony. Kiedy złamałem prawo, wiedziałem, co ryzykuję.

– Ale, cholera, ja też!

– To co, ubiliśmy interes? – Buchanan zwrócił się do Reynolds. – Faith nie pójdzie do więzienia?

– Naprawdę nie mogę niczego zaoferować. – Reynolds przez chwilę rozważała problem. – Ale mogę obiecać tyle: jeśli będziecie grać ze mną uczciwie, zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby Faith była wolna.

Co

– Brooke, muszę iść do kibla, szybko. – Zataczał się, a jedną ręką ściskał klatkę piersiową.