Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 68 из 95

ROZDZIAŁ 38

Co

– Mamy wszelkie powody, by wierzyć, że ona jest w to zamieszana, Co

Co

– Paul, to są pierdoły przez duże P.

– Poznałeś fakty. – Fisher spojrzał na Masseya. – Jak możesz jej bronić?

– Dlatego, że jest niewi

– Znasz jakieś fakty, które by to potwierdziły? – chciał wiedzieć Massey.

– Fred, cały czas mówiłem wam o faktach. Tej nocy mieliśmy gorący ślad w rolnictwie, w i

– Albo tak ci mówiła – odparował Massey.

– Słuchaj, dwadzieścia pięć lat mojego doświadczenia mówi, że Reynolds jest czysta jak łza.

– Badała finanse Kena Newmana, nie mówiąc o tym nikomu.

– Przestańcie, to nie pierwszy raz, gdy agent działa niezgodnie z regulaminem. Znalazła gorący ślad i chciała go zbadać. Jednocześnie nie chciała zniszczyć reputacji Kena, dopóki nie miała całkowitej pewności.

– A te sto tysięcy dolarów na kontach jej dzieci?

– Ktoś ją wrabia.

– Kto?

– Tego właśnie musimy się dowiedzieć.

– Będziemy ją śledzić. – Fisher potrząsnął głową zawiedziony. – Cały czas, aż to rozwiążemy.

Co

– Paul, powi

– Jeśli nie masz nic przeciwko temu, to my będziemy prowadzili to śledztwo.

– Potrzebujecie kogoś do śledzenia Reynolds… – Co

– Ty? Nigdy! – zaprotestował Fisher.

– Wysłuchaj mnie, Fred. – Co

Massey sprawiał wrażenie zakłopotanego. Wyglądał, jakby skurczył się w krześle pod spojrzeniem Co

– Fred – zaczął Fisher – potrzebujemy niezależnego źródła…

– Ja mogę być niezależny – przerwał mu Co

– Nie wiem, Co

– Myślę, że ktoś jest mi winien taką możliwość, Fred – powiedział bardzo spokojnie Co

Zapadła cisza. Fisher patrzył to na jednego, to na drugiego.

– Dobrze, Co

Co

– Dziękuję za zaufanie, panowie. Nie zawiodę was.

Fisher wyszedł za Co

– Nie wiem, co ty tu wyrabiasz, ale pamiętaj: już masz czarną plamę na swojej reputacji, ona drugiego nie wytrzyma. Chcę wiedzieć wszystko, co będziesz raportował Masseyowi.

Co

– Posłuchaj, Paul – przerwałby ostentacyjnie zdjąć jakiś pyłek z koszuli Fishera – rozumiem, że formalnie jesteś moim przełożonym. Staraj się jednak zanadto w to nie wierzyć.

– Co

– Lubię niebezpieczeństwo, dlatego zgłosiłem się do Biura. Dlatego noszę broń. Ja już kogoś zabiłem. A ty?

– To nie ma sensu. Marnujesz szanse na karierę. – Fisher czuł za sobą ścianę, purpurowiał na twarzy, w miarę jak Co

– Coś takiego? Dobrze, pomogę ci odnaleźć w tym sens. Ktoś wrabia Brooke. Kto to może być? Gdzieś w Biurze jest przeciek. Ktoś chce ją zdyskredytować, załamać. Gdybyś mnie o to zapytał, to ty okropnie starasz się to właśnie zrobić.

– Ja? Oskarżasz mnie, że jestem przeciekiem?

– Nikogo o nic nie oskarżam. Przypominam jedynie, że dopóki nie odkryjemy źródła przecieku, to dla mnie nikt, ale to nikt, od dyrektora do ludzi czyszczących tu kible, nie jest wolny od podejrzeń. – Co

Fisher patrzył za nim, wolno kręcił głową, a w jego oczach widać było strach.