Страница 87 из 92
Rozdział 56
Tydzień później Myron siedział w restauracji Baumgarta z detektywem Lance’em Ba
– Zapiekanka w chińskiej restauracji? – zdziwił się Myron.
Loren Muse wzruszyła ramionami między jednym kęsem a drugim. Ba
– Jake Wolf powołuje się na prawo do samoobrony – powiedział. – Twierdzi, że Drew Van Dyne wymierzył w niego broń. I groził mu.
– Czym mu groził?
– Van Dyne bełkotał, że Wolf skrzywdził Aimee Biel. Coś w tym rodzaju. W tym punkcie zeznania obojga są niejasne.
– Obojga?
– Także jego kluczowego świadka. Jego żony Lorraine.
– Tamtej nocy – przypomniał Myron – Lorraine powiedziała nam, że to ona nacisnęła spust.
– Podejrzewam, że tak było. Wykonaliśmy próbę na pozostałości prochu. Dłonie Jake’a Wolfa były czyste.
– A jego żony?
– Nie chciała się poddać badaniu – powiedział Ba
– Zatem chce wziąć na siebie winę?
Ba
Powoli pokiwał głową.
– Co jest? – spytał Myron.
– Dojdziemy do tego.
– Do czego?
– Posłuchaj, Myronie, sądzą, że masz rację – rzekł Ba
– Dzieciaka?
– Chce mieć gwarancję, że jego syn jednak pójdzie do Dartmouth. I że Randy zostanie uwolniony od wszelkich zarzutów, włącznie z jakimkolwiek udziałem w strzelaninie, skandalu z oszustwem oraz ewentualnymi związkami z Van Dyne’em i narkotykami.
– Hmm – mruknął Myron. Wszystko się zgadzało. Jake Wolf był dupkiem, ale Myron widział, jak patrzył na swojego syna, gdy ten bawił się na przyjęciu. – Wciąż próbuje uratować przyszłość Randy’ego.
– Taak.
– Uda mu się?
– Nie wiem – powiedział Ba
– Obecne działania Jake’a – zauważył Myron są niemal godne podziwu.
– Chociaż pokrętne – dodał Ba
Myron spojrzał na Loren Muse.
– Jesteś strasznie cicha.
– Ponieważ uważam, że Ba
Ba
– Wcale się nie mylę.
Loren odłożyła zapiekankę i strzepnęła okruchy z palców.
– Na początek, wsadzicie do więzienia niewłaściwą osobę. Próba na obecność resztek prochu wykazała, że Jake Wolf nie zastrzelił Drew Van Dyne’a.
– Powiedział, że nosił rękawiczki. Teraz Loren Muse zmarszczyła brwi.
– Ona ma rację – powiedział Myron.
– O rany, Myron, dzięki.
– Hej, tym razem jestem po twojej stronie. Lorraine Wolf powiedziała mi, że zastrzeliła Drew Van Dyne’a. Czy to nie ona powi
Loren Muse obróciła się do niego.
– Wcale nie powiedziałam, że moim zdaniem zrobiła to Lorraine Wolf.
– Słucham?
– Czasem najbardziej oczywista odpowiedź jest prawidłowa.
Myron pokręcił głową.
– Nie nadążam.
– Cofnijmy się na moment – powiedziała Loren Muse.
– Jak daleko?
– Aż do Edny Skylar na ulicach Nowego Jorku.
– Dobrze.
– Może od początku mieliśmy rację. Od chwili, kiedy do nas zadzwoniła.
– Nadal nie nadążam.
– Edna Skylar potwierdziła to, co już wiedzieliśmy: że Katie Rochester uciekła z domu. I z początku wszyscy uważaliśmy, że Aimee Biel również, prawda?
– Co z tego?
Loren Muse nie odpowiedziała.
– Zaczekaj chwilę. Chcesz powiedzieć, że Aimee Biel uciekła z domu?
– Jest mnóstwo pytań, na które nie znamy odpowiedzi – odparła Loren.
– Zatem pytaj.
– Kogo?
– Jak to kogo? Pytaj Aimee Biel.
– Próbowaliśmy. – Loren Muse się uśmiechnęła – Adwokat Aimee nie pozwala nam z nią rozmawiać.
Myron opadł na krzesło.
– Nie uważasz, że to dziwne?
– Jej rodzice chcą, żeby jak najprędzej zapomniała o tym wszystkim.
– Dlaczego?
– Ponieważ to było dla niej bardzo traumatyczne przeżycie – rzekł Myron.
Loren Muse tylko na niego popatrzyła. Lance Ba
– Ta historia, którą ci opowiedziała – rzekła Loren. – O tym że była odurzona i przetrzymywana w jakiejś chacie z bali.
– Co z nią?
– Są w niej dziury.
Zimny dreszcz przeszedł Myronowi po karku i powędrował w dół pleców.
– Jakie dziury?
– Po pierwsze, ta anonimowa informatorka, która do mnie zadzwoniła. Ta, która widziała ją przechadzającą się z Drew Van Dyne’em. Czy Aimee spacerowałaby po mieście, gdyby została porwana?
– Twój świadek się pomylił.
– Racja. Udało jej się zauważyć markę wozu i dokładnie opisać Drew Van Dyne’a. Jednak mogła się mylić.
– Nie można ufać anonimowym informatorom – upierał się Myron.
– Dobrze, zatem przejdźmy do dziury numer dwa. Ta opowieść o nocnej aborcji. Sprawdziliśmy w szpitalu. Nikt nic nie mówił jej o powiadamianiu rodziców. Co więcej, to nieprawda. Prawo może się zmieniać, ale tak czy inaczej w tym wypadku…
– Ona ma osiemnaście lat – przerwał jej Myron. Osiemnaście. Dorosła. Znów ten jej wiek.
– Właśnie. A to nie wszystko.
Myron czekał.
– Dziura numer trzy: znaleźliśmy odciski palców Aimee w domu Drew Van Dyne’a.
– Mieli romans. To oczywiste, że były tam jej odciski palców. Może sprzed tygodnia.
– Zdjęliśmy odciski z puszki coli. Stała na kuche
Myron nic nie powiedział, ale czuł, jak coś w nim zaczyna pękać.
– Wszyscy twoi podejrzani: Harry Davis, Jake Wolf, Drew Van Dyne. Dokładnie ich sprawdziliśmy. Żaden z nich nie mógł dokonać tego porwania. – Loren Muse rozłożyła ręce. – Tak więc jest na odwrót niż w tym starym porzekadle. Kiedy wyeliminujesz wszystkie i
– Uważasz, że Aimee uciekła z domu.
Loren Muse wzruszyła ramionami i usiadła wygodniej.
– Oto ona, zagubiona młoda kobieta. Jest w ciąży z nauczycielem. Jej ojciec ma romans. Ona została zamieszana w skandal z fałszowaniem ocen. Musiała czuć się jak w potrzasku, nie sądzisz?
Myron o mało nie skinął głową.
– Nie ma żadnych dowodów – absolutnie żadnych – że Aimee została porwana. Tylko pomyśl. Dlaczego w ogóle ktoś miałby ją porywać? Jaki miałby motyw? Weźmy na przykład często występujący motyw seksualny. Wiemy, że tu możemy go wykluczyć. Tyle powiedział nam jej lekarz. Nie była molestowana. Z jakich jeszcze powodów porywa się ludzi? Dla okupu. Cóż, wiemy, że i ten motyw możemy wykluczyć.
Myron milczał. Było niemal dokładnie tak, jak powiedział Erik. Gdyby ktoś chciał uciszyć Aimee, nie porywałby jej, tylko zabił. Jednak żyła. Zatem…
Loren Muse atakowała dalej.
– Znasz jakiś i
– Nie – odparł. – A co z bankomatem? Jak to wytłumaczysz?
– Masz na myśli to, że obie dziewczyny korzystały z tego samego?
– Tak.
– Nie wiem – odparła. – Może to jednak był zbieg okoliczności.
– Daj spokój, Muse.
– No dobrze, więc spójrzmy na to z i
Myron przyznawał jej rację.
– Jednak są jeszcze i
– Wszystko to pasuje do teorii o uciekinierce – powiedziała Loren. – Gdyby ktoś ją porwał, tak jak ona twierdzi, dlaczego miałby ryzykować rozmowę z budki telefonicznej? Po co pozwalałby jej czatować w Internecie?
Myron pokręcił głową. Wiedział, że jej argumenty mają sens. Po prostu nie chciał przyjąć tego do wiadomości.
– Zatem tak ma się to zakończyć? To nie Davis. Nie Wolf i nie Van Dyne czy ktokolwiek. Aimee Biel po prostu uciekła z domu?
Loren Muse i Lance Ba
– Tak, to robocza wersja – rzekł Ba
Loren Muse milczała. To nie podobało się Myronowi.
– Co? – warknął.
– Nic. Jak powiedział Ba
– Jednak?
Spojrzała na Ba
– Jednak oboje, Jake i Lorraine Wolfowie, chcieli przyznać się do zastrzelenia Drew Van Dyne’a.
– Co z tego?
– Nie uważasz, że to dziwne?
– Nie. Przecież dopiero co wyjaśniliśmy to sobie. Zabiła go Lorraine. Jake chce wziąć winę na siebie, żeby ją chronić.
– A fakt, że chcieli usunąć dowody i pozbyć się zwłok?
Myron wzruszył ramionami.
– Przecież to zupełnie naturalna reakcja.
– Nawet jeśli został zabity w samoobronie?
– W tym wypadku tak. Próbowali zatuszować całą aferę. Gdyby Van Dyne został znaleziony w ich domu, nawet gdyby zastrzelili go w obronie własnej, cała afera z Randym wyszłaby na jaw. Narkotyki, oszustwo, wszystko.
Pokiwała głową.
– Teoretycznie tak. Lance w to wierzy. I zapewne tak właśnie było.
Myron starał się ukryć zniecierpliwienie.
– Ale?
– Ale może było inaczej. Może Jake i Lorraine wrócili do domu i znaleźli trupa.
Myronowi zaparło dech. Jest coś takiego w człowieku. Możesz się uginać. Możesz się rozciągać. Jednak czasem, bardzo rzadko, czujesz, że poddany jesteś zbyt ciężkiej próbie. Jeśli nie odpuścisz, pękniesz. Złamiesz się na dwoje. Wiesz o tym. Myron znał Aimee od zawsze. A teraz, jeśli dobrze odgadł, do czego zmierzała Loren Muse, był bliski załamania.