Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 81 из 92

Rozdział 50

Inspektor okręgowego wydziału zabójstw Loren Muse pracowała nad swoją nową sprawą podwójnego morderstwa w East Orange, gdy zadzwonił jej telefon. Było późno, ale Muse się nie zdziwiła. Często pracowała do późna. Jej koledzy o tym wiedzieli.

– Muse.

Głos był stłumiony, ale chyba kobiecy.

– Mam dla pani pewną informację.

– Kto mówi?

– Chodzi o tę zaginioną dziewczynę.

– Którą?

– Aimee Biel

Erik wciąż trzymał broń wycelowaną w Lorraine Wolf.

– Co jest? – zapytał Myrona.

– Drew Van Dyne wrócił do domu.

– Co to oznacza?

– To, że powi

– Nie możemy jej tutaj tak zostawić.

– Racja.

Myron zrozumiał, że najmądrzej byłoby nakłonić Erika, żeby został tutaj i popilnował Lorraine Wolf, by nikogo nie ostrzegła i nie zniszczyła dowodów. Jednak nie chciał jej zostawiać z nim sam na sam. Nie teraz. Nie z Erikiem będącym w takim stanie.

– Powi

– Wstań – powiedział.

Usłuchała. Wyprowadzili ją na zewnątrz. Kiedy szli do samochodu, Myron zadzwonił do detektywa Lance’a Ba

– Ba

– Poślij swoich najlepszych speców od kryminalistyki do domu Jake’a Wolfa – powiedział Myron. – Nie mam teraz czasu na wyjaśnienia.

Rozłączył się. W i

Myron prowadził. Erik siedział z tyłu wraz z Lorraine Wolf. Nadal trzymał wycelowany w nią pistolet. Myron spojrzał w lusterko i napotkał jej wzrok.

– Gdzie pani mąż? – zapytał, skręcając w prawo.

– Wyszedł.

– Dokąd?

Nie odpowiedziała.

– Przedwczoraj ktoś do was dzwonił – powiedział Myron. – O trzeciej w nocy.

Znów odnalazł w lusterku jej spojrzenie. Nie skinęła głową, ale wydało mu się, że w jej oczach widzi potwierdzenie.

– Dzwonił Harry Davis. Pani odebrała ten telefon czy mąż?

– Jake – powiedziała cicho.

– Davis powiedział mu, że była u niego Aimee i bardzo go przestraszyła. Wtedy Jake pobiegł do samochodu.

– Nie.

Myron milczał chwilę, zastanawiając się nad tą odpowiedzią.

– Co wtedy zrobił?

Lorraine poruszyła się na fotelu i spojrzała na Erika.

– Bardzo lubiliśmy Aimee. Rany boskie, Eriku, chodziła z Randym przez ostatnie dwa lata.

– A potem go rzuciła – rzekł Myron.

– Tak.

– Jak przyjął to Randy?

– Złamała mu serce. Bardzo mu na niej zależało. Jednak można by pomyśleć…

Zamilkła.

– Zapytam jeszcze raz, pani Wolf. Kiedy Harry Davis zadzwonił do was, co zrobił pani mąż?

Wzruszyła ramionami.

– A co mógł zrobić?

Myron czekał.

– A co, myślicie, że Jake pojechał tam i ją złapał? Dajcie spokój. Nawet przy pustych ulicach z Livingston do Ridgewood jedzie się pół godziny. Myślicie, że Aimee czekała na ulicy, aż Jake tam przyjedzie?

Myron otworzył usta i zaraz je zamknął. Próbował odtworzyć bieg wydarzeń. Harry Davis właśnie ją odepchnął. Czy stałaby tam, na tej ciemnej ulicy, przez pół godziny lub dłużej? Czy to miało sens?

– To co się stało? – spytał.

Nie odpowiedziała.

– Odbieracie telefon od Harry’ego Davisa. Jest przerażony pojawieniem się Aimee. Co wtedy zrobiliście?

Myron skręcił w lewo. Teraz jechali Northfield Avenue, jedną z głównych ulic Livingston. Dodał gazu.

– Co zrobiliście? – powtórzył.

Nie odpowiedziała. Myron widział, że wpatruje się w niego w lusterku.

– Macie syna – powiedziała. – Stawką jest cała jego przyszłość. Syn miał dziewczynę. Cudowną, miłą dziewczynę. Jednak coś się z nią stało. Zmieniła się. Nie wiem dlaczego.

Erik skrzywił się, ale wciąż w nią celował.

– I nagle ona nie chce go znać. Ma romans z nauczycielem. Puka do drzwi o trzeciej w nocy. Jest nieobliczalna i jeśli zacznie mówić, może zniszczyć cały wasz świat. Co by pan zrobił, panie Bolitar? – Obróciła się i spojrzała na Erika. – Gdyby było odwrotnie – gdyby to Randy rzucił Aimee i zaczął się tak zachowywać, zagrażając całej jej przyszłości – co wtedy zrobiłbyś, Eriku?

– Nie zabiłbym go – powiedział Erik.

– My też jej nie zabiliśmy. My tylko… Martwiliśmy się.

Siedzieliśmy z Jakiem i rozmawialiśmy. Zastanawialiśmy się, co począć. Próbowaliśmy jakoś z tego wybrnąć. Najpierw kazaliśmy Harry’emu Davisowi zmienić dane w komputerze. Przywrócić do poprzedniego stanu, jeśli się da. Upozorować jakąś wadę oprogramowania albo coś takiego. Ludzie mogliby coś podejrzewać, ale bez dowodów pewnie bylibyśmy bezpieczni. Próbowaliśmy wymyślić jakiś i

– To ładna opowieść, pani Wolf – rzekł Myron. – Jednak coś pani pominęła.

Zamknęła oczy.

– Czyja krew była na dywanie?

Nie odpowiedziała.

– Słyszała pani, że wezwałem policję. Już tam jadą. Przeprowadzą testy. DNA i tak dalej. Dowiedzą się prawdy.

Lorraine Wolf nadal nic nie mówiła. Byli już na ulicy, przy której mieszkał Drew Van Dyne. Domy tu były mniejsze i starsze. Trawniki nie tak zielone. Krzewy nędzne i nieprzystrzyżone. Win powiedział Myronowi, gdzie ma go szukać, inaczej by go nie zauważył. Zatrzymał samochód i obejrzał się na Erika.

– Zaczekaj tu chwilę.

Zaparkował samochód i przeszedł za drzewo. Win tam był.

– Nie widzę samochodu Van Dyne’a – zauważył Myron.

– Jest w garażu.

– Kiedy przyjechał?

– Jak dawno dzwoniłem?

– Dziesięć minut temu.

Win skinął głową.

– No to tyle.

Myron spojrzał na dom. Ten był ciemny.

– Żadnych świateł.

– Też to zauważyłem.

– Wjechał do garażu dziesięć minut temu i jeszcze nie wszedł do domu?

Win wzruszył ramionami.

Usłyszeli przeciągły zgrzyt. Otworzyła się brama garażu. Oślepił ich blask reflektorów. Z garażu wyjechała toyota corolla. Win wyjął pistolet, szykując się do strzału. Myron położył dłoń na ramieniu przyjaciela.

– Może w nim być Aimee.

Win skinął głową.

Samochód przemknął po podjeździe i z piskiem opon skręcił w prawo. Gdy przejeżdżał obok zaparkowanego pojazdu, w którym siedzieli Erik Biel i Lorraine Wolf, nieco zwolnił, ale zaraz znów przyspieszył.

Myron i Win pobiegli sprintem do wozu. Myron usiadł za kierownicą, Win na fotelu pasażera. Siedzący z tyłu Erik wciąż trzymał pistolet wycelowany w Lorraine Wolf.

Win odwrócił się i uśmiechnął do Erika.

– Cześć – powiedział.

Wyciągnął rękę, jakby chciał uścisnąć mu dłoń. Zamiast tego błyskawicznie chwycił pistolet Erika i odebrał mu go. Tak po prostu. W jednej chwili Erik trzymał broń, a w następnej już nie.

Myron ruszył w momencie, gdy pojazd Van Dyne’a znikał za rogiem. Win spojrzał na pistolet, zmarszczył brwi, wyjął magazynek.

Pościg się rozpoczął. Jednak nie miał trwać długo.