Страница 29 из 92
– Po prawej. Na końcu zaułka.
– To tutaj?
– Jeszcze nie jestem pewien. – Zaraz jednak dodał: – Taak. Tak, to tu.
Podjechała i zaparkowała. Radiowóz z Ridgewood zatrzymał się za nimi. Myron spojrzał przez okno.
– Jeszcze kilka metrów.
Loren zrobiła to. Myron nie odrywał oczu od domu.
– No i?
Kiwnął głową.
– To ten. Otworzyła furtkę z boku domu.
O mało nie dodał „ i wtedy widziałem ją po raz ostatni”, ale powstrzymał się.
Loren wysiadła. Myron obserwował ją. Podeszła do radiowozu i zamieniła kilka zdań z Ba
Kobiety rozmawiały kilka minut. Loren wciąż oglądała się na Myrona, jakby bała się, że spróbuje uciec. Minęła jeszcze minuta lub dwie. Loren uścisnęła dłoń kobiety. Ta wróciła do środka i zamknęła drzwi. Loren wróciła do samochodu.
– Proszę, pokaż mi, dokąd poszła Aimee.
– Co powiedziała ta kobieta?
– A jak myślisz?
– Że nigdy nie słyszała o Aimee Biel.
Loren Muse dotknęła nosa palcem wskazującym, a potem wycelowała go w Myrona.
– To jest ten dom – powiedział. – Jestem pewien.
W myślach odtworzył drogę Aimee. Podeszła do bramy. Pamiętał, jak tam stała. Pamiętał, jak pomachała mu ręką i że coś go wtedy zaniepokoiło.
– Powinienem był… – Zamilkł. To bez sensu. – Weszła tędy. Na moment zniknęła mi z oczu. Potem znów się pojawiła i pomachała ręką, żebym odjechał.
– I odjechałeś?
– Tak.
Loren Muse zajrzała na podwórko, zanim odprowadziła go do radiowozu.
– Odwiozą cię do domu.
– Mogę odzyskać moją komórkę?
Rzuciła mu ją. Myron wsiadł do radiowozu. Ba
– Muse?
– Co?
– Ona wybrała ten dom z jakiegoś powodu.
Zamknął drzwi. Jechali w milczeniu. Myron patrzył na bramę, jak maleje w oddali i w końcu znika, jak Aimee Biel.