Страница 93 из 139
Część trzecia
Spośród grobowców jeden wyróżniał się okazałością i przepychem – ogromny, o szlachetnych proporcjach. Widniało na nim tylko jedno słoiuo:
DRACULA
Bram Stoker, Dracula, 1897
(w przekł. M. Wydmucha i Ł. Nicpana)
49
Kilka lat temu znalazłam wśród papierów mego ojca list, który nie wiązałby się z tą historią, gdyby nie to, iż stanowi jedyną pamiątkę jego miłości do Helen, nie licząc oczywiście listów kierowanych do mnie. Nie prowadził dzie
Och, Moja Najdroższa!
Tak bardzo chcę opowiedzieć Ci o mojej miłości do Ciebie. Myślami wciąż jestem przy Tobie, nieusta
Od czasów gdy byliśmy młodzi, Kochanie, świat ogarnęła rewolucja seksualna, istne bachanalia, i jestem pewien, że nie chciałabyś dożyć chwili, aby ujrzeć to na własne oczy. Teraz, przynajmniej w zachodnim świecie, młodzież zażywa miłości bez skrępowania i zbędnych ceregieli. Ale widząc taką beztroskę i brak wszelkich zahamowań, z największym żalem i sentymentem wspominam krępujące nas ograniczenia i chwilę, kiedy mogło już dojść między nami do zbliżenia… oczywiście znacznie później. Ale tych wspomnień nie mam już z kim dzielić: o naszej intymności, choć byliśmy całkowicie ubrani, o sytuacji, która powodowała, że musieliśmy opóźniać tak bardzo wyczekiwaną chwilę pełnego spełnienia, gdy zrzucenie z siebie ubrań stanowiło dla nas palący problem. Z przerażającą klarownością przypominam sobie – i to w chwilach najmniej stosownych – zarówno delikatną skórę Twej szyi, jak i delikatny kołnierzyk Twojej bluzki, a pod nią rysujące się rozkoszne kształty. Zanim jeszcze po raz pierwszy dotknąłem Twych perłowych guzików, wielokrotnie zgłębiałem je oczyma wyobraźni. Pamiętam woń pociągu, ostry zapach mydła przesączający kołnierz Twego czarnego żakietu, delikatną szorstkość czarnego, słomkowego kapelusza i jedwabistość Twych włosów tej samej barwy. Kiedy przed kolejnym ponurym posiłkiem w restauracji odważyliśmy się spędzić razem pól godziny w moim hotelowym pokoju w Sofii, myślałem, że zwariuję z tęsknoty. Powiesiłaś wówczas na poręczy krzesła swój żakiet, a na nim położyłaś bluzkę -powoli i rozmyślnie. Odwróciłaś się potem w moją stronę i nie spuszczałaś ze mnie nieruchomego wzroku. Wtedy ogarnął mnie płomień pożądania. A gdy położyłaś me dłonie na swej talii, każąc im wybierać między gładkością Twojej sukienki i jeszcze gładszą skórą Twych bioder, myślałem, że wybuchnę płaczem.
Wtedy też zapewne odkryłem na Twojej skórze jedną skazę – jedyne miejsce, którego nigdy nie pocałowałem. Był to niewielki wizerunek smoka z rozpostartymi skrzydłami i skręconym ogonem umieszczony na Two jej łopatce. Moje dłonie niejednokrotnie musiały po nim błądzić, zanim zobaczyłem go na własne oczy. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy ujrzałem ów symbol i z ciekawością, choć bardzo niechętnie, dotknąłem go palcem, ze świstem wciągnąłem w płuca powietrze - Ty zresztą też. Z cza sem wizerunek ten stał się dla mnie nieodłącznym punktem topograficz nym Twoich pleców, ale w pierwszej chwili trwoga wzięła górę nad po żądaniem. Nieistotne, czy wydarzyło się to w naszym hotelu w Sofii, czy gdzie indziej. Stało się to mniej więcej wtedy, gdy dostrzegłem pierwsze, leciutkie pęknięcia na Twych dolnych, nieskazitelnie równych dotąd zębach oraz delikatne, niczym pajęcza przędza, zmarszczki wokół oczu, mówiące o wieku…
Tu list mego ojca się urywał i mogę jedynie wrócić do i
50
«Turgut Bora i Selim Aksoy czekali już na nas na stambulskim lotnisku.
«Paul!»
Turgut, najwyraźniej uradowany, wziął mnie w ramiona, ucałował serdecznie w oba policzki i kilka razy grzmotnął po plecach.
«Madame profesor! – Ujął dłoń Helen w obie ręce. – Dzięki Bogu, że jesteście już bezpieczni i wciąż zdrowi na ciele i umyśle. Gratuluję triumfalnego powrotu!»
«Nie nazwałbym go triumfalnym» – bąknąłem, ale na przekór samemu sobie wybuchnąłem śmiechem.
«Porozmawiamy, porozmawiamy!» – wykrzyknął Turgut i ponownie wyrżnął mnie w plecy.
Selim Aksoy powitał nas mniej hałaśliwie, lecz równie serdecznie. Po godzinie przekraczaliśmy już próg mieszkania Turguta. Czekała tam jego żona wyraźnie uradowana naszą ponowną wizytą. Na jej widok oboje z Helen wydaliśmy okrzyk zachwytu. Tego dnia miała na sobie wielkiej urody jasną bluzkę kojarzącą się z wiose
«Po prostu jest pani dziś ślicznie ubrana» – wyjaśniła Helen, ujmując na powitanie jej dłoń.
«Dziękuję. – Pani Bora roześmiała się, wyraźnie zadowolona z komplementu. – Bardzo stara
Następnie, przy pomocy Selima Aksoya, wniosła na stół coś, co nazwała borek, zawinięty w ciapaty słonawy ser, pięć czy sześć i
«A teraz, przyjaciele, powiedzcie, czego się dowiedzieliście».
Była to długa opowieść, ale oboje z Helen ze szczegółami opowiedzieliśmy o konferencji w Budapeszcie, o Hugh Jamesie, o listach Rossiego i zrelacjonowaliśmy opowieść matki Helen. Turgut słuchał z uwagą. Do żywego poruszyła go wiadomość, iż Hugh James również natrafił na książkę z wizerunkiem smoka. Podsumowując naszą opowieść, stwierdziłem, że wprawdzie poznaliśmy rzeczywiście wiele faktów, ale cała ta wiedza nie przybliża nas ani na krok do odnalezienia Rossiego.
Turgut ze swej strony poinformował, że podczas naszej nieobecności w Stambule mieli bardzo poważne kłopoty. Dwie noce wcześniej jego przyjaciel, archiwista, został w wynajętym mieszkaniu zaatakowany po raz drugi, a zatrudniony człowiek, który miał go strzec, zasnął na służbie i niczego nie widział. Wynajęli i
Mieli też dla nas i
«Przez telefon powiedziałem ci, że pod waszą nieobecność natknęliśmy się na pewien list – odezwał się Turgut. – Oryginał napisano w języku starosłowiańskim, dawnym języku tamtejszych kościołów chrześcijańskich. Napisał go mnich pochodzący z Karpat i dotyczy on jego podróży do Stambułu. Selim jest zdziwiony, że nie napisał go po łacinie, ale zapewne sam mnich był Słowianinem. Czy mogę go wam już przeczytać?»
«Oczywiście» – odparłem, ale Helen uniosła rękę.
«Chwileczkę. Jak i gdzie znaleźliście ten list?»
Turgut z aprobatą pokiwał głową.
«Aksoy odnalazł go w dobrze znanym nam wszystkim archiwum. Przez trzy dni i noce wertował wszystkie piętnastowieczne rękopisy znajdujące się w jego zbiorach. Odkrył go w niewielkiej kolekcji dokumentów pochodzących ze świątyń niewiernych, to znaczy z kościołów chrześcijańskich, które mogły działać w Istambule za panowania Mehmeda Zdobywcy i jego następców. W samym archiwum takich dokumentów było niewiele, gdyż większość z nich gromadziły monastery, a zwłaszcza sam patriarcha Konstantynopola. Lecz niektóre dokumenty kościelne trafiły do rąk sułtana, szczególnie te dotyczące jego nowych rozkazów odnośnie do funkcjonowania kościołów na terenie imperium – dokumenty te noszą nazwęfirmanów. Czasami też sułtan otrzymywał… jak to powiedzieć?… petycje w sprawie spraw kościelnych. Te listy również trafiały do archiwum».
Pośpiesznie wymienił kilka słów z Aksoyem, który najwyraźniej chciał, by wyjaśnił nam jeszcze jakąś sprawę.
«No tak… mój przyjaciel chce, abym dokładnie wytłumaczył wam pewną kwestię. Przypomniał mi, że po zdobyciu miasta sułtan spotkał się z nowym patriarchą chrześcijan, Ge