Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 30 из 139

«I dlatego chciała pani przeczytać Draculę'?"

Jej uśmiech mnie zaskoczył. Miała białe, równe i zadziwiająco małe zęby. Po chwili jednak zacisnęła usta.

«Jeśli tak pan sądzi…"

«Nie odpowiedziała pani na moje pytanie" – odrzekłem z wyrzutem.

«A dlaczego miałabym na nie odpowiadać? – Wzruszyła ramionami. Nie znam pana, a pan chce odebrać mi książkę, którą wypożyczyłam z biblioteki".

«Pa

Popatrzyła na mnie zwężonymi oczyma.

«Pan coś ukrywa – oświadczyła. – Ale odpowiem panu, jeśli pan poinformuje mnie.

Nigdy jeszcze nie rozmawiałem z kobietą taką jak ona ani nie spotkałem takiej niewiasty. Była wojownicza, a jednocześnie za grosz zalotna. Odnosiłem wrażenie, że jej słowa są niczym staw wypełniony zimną wodą, w którą wskakiwałem, nie zważając na konsekwencje.

«W porządku. Pani odpowie na moje pytanie pierwsza – odrzekłem, wpadając w jej ton. – Kto pani zdaniem nie chce, by zajmowała się pani tą książką?"

«Profesor Bartholomew Rossi – odparła z sarkazmem. – Jest pan historykiem, więc to imię i nazwisko z całą pewnością coś panu mówi".

Popatrzyłem na nią tępo.

«Profesor Rossi? Co… co pani chce przez to powiedzieć?"

«Odpowiedziałam po prostu na pana pytanie. – Wyprostowała się na krześle, poprawiła żakiet i przesunęła rękawiczki na drugą stronę stolika. Pomyślałem przelotnie, że napawa się efektem, jaki jej słowa wywarły na mnie. – A teraz niech pan wyjaśni, co miał na myśli, mówiąc tak melodramatycznie o zagrożeniu, jakie niesie ta książka".

«Pa

Pochyliła się i sięgnęła po torbę. Wyjęła z niej skórzane pudełko.

«Czy mogę zapalić? – I znów pod jej pozorną, kobiecą skromnością wyczułem ową męską swobodę. – A może i pan ma ochotę?"

Potrząsnąłem odmownie głową. Nie znosiłem tytoniu, ale z jej białej, gładkiej dłoni byłem prawie gotów przyjąć papierosa. Zaciągnęła się głęboko dymem.

«Sama nie wiem, dlaczego obcemu człowiekowi miałabym to mówić – mruknęła z zadumą. – Może skłania mnie do tego samotność tego miejsca. Od dwóch miesięcy nie rozmawiałam z nikim o niczym i

Rozlałem kawę, która pociekła na stolik, prysnęła na moją niezbyt czystą koszulę i kobiecie na policzek. Pa

«Boże, przepraszam! Bardzo przepraszam!"

Zacząłem rozpaczliwie wycierać stolik i koszulę papierowymi serwetkami.

«Widzę, że zaskoczyło to pana – powiedziała z nieruchomą twarzą. Musicie się zatem znać". /

«Dobrze go znam. Jest moim promotorem. Ale nigdy nie wspominał o Rumunii, o tym, że… nigdy nie mówił, że ma rodzinę".

«Bo nie ma. – Chłód, z jakim to powiedziała, zmroził mnie do szpiku kości. – Nigdy się z nim nie spotkałam, choć wiedziałam, że to tylko kwestia czasu. – Przygarbiła się jakby w buncie przeciw dalszym wyznaniom. – Widziałam go tylko raz, z daleka, podczas wykładu… Wyobraża sobie pan pierwsze spotkanie z ojcem na taką odległość".

Przesunąłem na skraj stolika stosik zmoczonych serwetek, filiżankę i łyżeczkę.

«Dlaczego?"

«To dziwna historia – odparła, patrząc na mnie badawczo. – Kochałam ich i obojgu wybaczyłam. – Mówiła to z osobliwym, twardym akcentem. – Ale może nie ma w tym nic dziwnego. Mój ojciec spotkał matkę w jej rodzi

«Rumunia? – bardziej wychrypiałem, niż powiedziałem. – Nigdy mi nie wspominał, że odwiedził Rumunię".

«I nic w tym dziwnego – rzekła. – Powiedziała mi o tym matka. Napisała do niego z Węgier pod adres, jaki jej zostawił, o dziecku. Odpisał, że wcale jej nie zna, że nie wie, skąd zdobyła jego nazwisko, i że nigdy nie był w Rumunii. Wyobraża pan to sobie?"

Borowała mnie przenikliwym wzrokiem swych czarnych i osobliwie wielkich w tej chwili oczu.

«W którym roku się pani urodziła?" – zapytałem.

Zadałem to pytanie bez skrępowania, ponieważ tak osobliwej osoby nigdy jeszcze w życiu nie spotkałem.

«W tysiąc dziewięćset trzydziestym pierwszym – odparła niskim głosem. – Kiedy byłam już na studiach, matka zabrała mnie na kilka dni do Rumunii. – Wtedy nie wiedziałam jeszcze nic o Draculi, ale nawet wówczas nie mogła wrócić do rodzi

«Wielki Boże! – szepnąłem, wbijając wzrok w blat stolika. – Matko Boska, a ja myślałem, że powiedział mi o sobie wszystko. Jednak nie".

«Powiedział panu… co?" – zapytała ostro.

«Dlaczego się pani z nim nie spotkała? Czy on nie wie, że pani tu jest?"

Obrzuciła mnie dziwnym spojrzeniem, ale odpowiedziała bez wahania:

«Przypadek. I mój kaprys… – Zamilkła na chwilę. – Na uniwersytecie w Budapeszcie powodziło mi się znakomicie. Tak naprawdę uważano mnie tam za geniusza".

Powiedziała to bez fałszywej skromności. Uświadomiłem sobie po raz pierwszy, że po angielsku mówi wyśmienicie. Może naprawdę była geniuszem.

«Nie uwierzy pan, ale moja matka nie ukończyła nawet szkoły podstawowej, choć później trochę się podkształciła. Kiedy miałam szesnaście lat, wstąpiłam na uniwersytet. Oczywiście, matka opowiedziała mi o ojcu, czytałyśmy jego znakomite książki, nawet za żelazną kurtyną: kultura minojska, kulty religijne krajów śródziemnomorskich, epoka Rembrandta. Ponieważ wyrażał się pozytywnie o brytyjskich socjalistach, drukowano u nas jego książki. W liceum pilnie uczyłam się angielskiego… a wie pan dlaczego? Żebym mogła czytać zdumiewające książki doktora Rossiego w oryginale. Nie miałam szczególnych kłopotów, by go zlokalizować. Na skrzydełkach jego książek widziałam nazwę uniwersytetu, na którym wykładał, i poprzysięgłam sobie, że pewnego dnia tam pojadę. Wszystko sobie dokładnie przemyślałam. Nawiązałam odpowiednie, polityczne znajomości… udawałam, że pasjonuje mnie sły

Zamyślona wypuściła z płuc smugę niebieskiego, tytoniowego dymu. Nie spuszczała ze mnie wzroku. Przyszło mi do głowy, że Helen Rossi najprawdopodobniej stała się obiektem prześladowań ze strony komunistycznych władz, o których mówiła z jeszcze większym cynizmem niż o Draculi. Zapewne uciekła już na dobre na Zachód. Postanowiłem zapytać ją o to później. Później? A co stało się z jej matką? Czy decyzję o kontynuowaniu kariery naukowej w renomowanym zachodnim ośrodku akademickim podjęła jeszcze na Węgrzech?

Ale ona kontynuowała własną myśl.

«Czyż to nie piękny obrazek? Dawno zagubiona córka zdobywa rozgłos naukowy, odnajduje ojca i następuje radosne połączenie rodziny. Na jej twarzy pojawił się pełen goryczy wyraz. – Ale mnie chodziło o coś całkiem i

«Opowiedziała o czym?" – zapytałem ze ściśniętym nagle sercem.

«O specjalnych badaniach, jakie Rossi prowadził nad tym zagadnieniem. Dowiedziałam się o tym znacznie później, latem, tuż przed wyjazdem do Londynu. O tym, jak poznał moją matkę. Rozpytywał w całej wiosce o wampira, a ona słyszała to i owo o miejscowych wampirach od swego ojca i jego przyjaciół. I już nie chodzi o to, że w naszej kulturze mężczyzna nie powinien zwracać się o pomoc do młodej dziewczyny, w dodatku na oczach całej wsi. Ale on zapewne o tym nie wiedział. Był historykiem, nie antropologiem. Do Rumunii dotarł w poszukiwaniu informacji o Vladzie Palowniku, naszym drogim hrabim Draculi. I czy nie wydaje się panu dziwne… – pochyliła się gwałtownie w moją stronę z twarzą wykrzywioną wściekłością – Czy nie wydaje się panu wręcz niesamowite to, że nie opublikował nic na ten temat? Ani słowa, jak zapewne sam pan najlepiej wie. Dlaczego? – zapytywałam samą siebie. Dlaczego sły

«No właśnie, dlaczego?" – zapytałem, nie poruszając się na krześle.

«Powiem panu. Bo szykował się na wielki finał. To była jego tajemnica, jego pasja. Z jakiego i

Musiałem chyba jęknąć, gdyż gwałtownie umilkła i popatrzyła na mnie z uwagą.