Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 58 из 62

Dzisiaj

1

–  Było to szczęśliwe małżeństwo? – zapytał Mark, który nie mógł zrozumieć, dlaczego taki mężczyzna jak Taylor Carr pożądał mężatki z dzieckiem, z wyjątkowo burzliwą przeszłością i korzeniami tak odległymi od jego własnych.

W willi José Vicente panowała cisza, rozmawiali prawie szeptem.

– Był to udany związek. Spółka z pozytywnym bilansem. Miłość z fajerwerkami skończyła się z Seanem – wyjaśniła z uprzejmą cierpliwością. – Było to w każdym razie pozytywne doświadczenie. Taylorowi odpowiadała rola Pigmaliona. Ja byłam pilną ucze

Nancy wstała. Mark uczynił to samo, rzucając jej pytające pytanie.

– Chodźmy na górę – zaprosiła. – Nie chcę, aby Taylor zastał pana tutaj.

Dzie

Weszli po szerokich schodach oświetlonych z góry słońcem wpadającym przez szklany dach. Podziwiał ozdobne rośliny i uśmiechnął się do patetycznej, obwieszonej klejnotami Świętej Rozalii stojącej we wgłębieniu ściany.

– Co się wydarzyło później? – zapytał Mark obawiając się kolejnej przerwy.

– Zdarzyło się, że postanowiłam zrealizować mój najambitniejszy plan – odpowiedziała prowadząc go swobodnie przez tonący w półmroku korytarz. – Chciałam zdobyć fotel syndyka w City Hall. Partia poparłaby mnie. Rodzina Latella dałaby mi elektorat. Resztę pan zna, panie Fawcett. Wywiad z Nathalie Goodman miał być wstępem do właściwej kampanii wyborczej. Z Goodman zaprogramowaną przeciwko mnie. Miała mi wszystko wyperswadować, grożąc ujawnieniem pewnych sensacyjnych faktów. Z Goodman, która została zmieciona z powierzchni ziemi.

– Przez kogo? – dopytywał się Mark, gdy Nancy otwierała drzwi do sypialni.

– Już się pan o to pytał, pamięta pan?

– A pani mi nie odpowiedziała – odrzekł wchodząc za nią do małego pokoju.

– Potrzebny jest panu wypoczynek, panie Fawcett. Krótki sen dobrze panu zrobi – powiedziała uchylając się od odpowiedzi.

– Kto to był? – nalegał dzie

Nancy wskazała mu łóżko przykryte białą bawełnianą narzutą. Podeszła do okna, odsunęła muślinową zasłonkę i spojrzała na ogród.

– Dobrze, panie Fawcett. Powiem panu, kto zabił Nathalie Goodman. Powiem panu, chociaż dużo mnie to kosztuje. Ale całe moje opowiadanie było męczące. A poza tym obiecałam panu prawdę – zakończyła wzdychając głęboko.