Страница 51 из 69
– Sama napisałam to na maszynie – pochwaliła się Siostra Yu.
– A ja wyrzeźbiłam pieczęcie – dodała GaoLing.
– Wygląda bardzo autentycznie – zapewniłam je. – Kiedy czytałam, serce zaczęło mi łomotać, puk – puk – puk.
– Fu Nań pomyśli, że w piersi wybuchły mu petardy – powiedziała GaoLing i razem z Siostrą Yu zapiszczały jak pensjonarki.
– Ale czy Matka i Ojciec nie będą rozpaczać, kiedy się dowiedzą, że zniknęłaś?
– Jeżeli na drogach będzie bezpiecznie, pojadę do nich w przyszłym tygodniu.
I tak zrobiła. Pojechała do Nieśmiertelnego Serca, gdzie dowiedziała się, że Fu Nań nikomu nie powiedział o liście. Miesiąc później GaoLing wróciła do szkoły jako pomocnica Siostry Yu.
– Matka i Ojciec wiedzieli tylko tyle, ile powiedzieli im Changowie – opowiadała. – “Ten twój mąż – mówił Ojciec. – Myślałem, że tylko się przechwala, a tak naprawdę brakuje mu odwagi. I nagle dowiedzieliśmy się, że poszedł do wojska – nawet nie czekał, aż go zmuszą".
– Powiedziałam też Matce i Ojcu, że wpadłam na ciebie na stacji kolejowej w Ustach Góry – mówiła GaoLing. – Chwaliłam cię, że jesteś intelektualistką, że pracujesz razem z naukowcami i niedługo wyjdziesz za jednego z nich.
Cieszyłam się, że im to powiedziała.
– Było im przykro, że tak mnie potraktowali?
– Ha! Byli dumni – odparła GaoLing. – Matka powiedziała: “Zawsze wiedziałam, że słusznie postąpiliśmy. Masz teraz dowód".
Rosa zmieniła się w szron i zimą mieliśmy dwa śluby, amerykański i chiński. Na amerykański pa
GaoLing powiedziała Matce i Ojcu, że wychodzę za mąż, więc zaprosiłam ich przez grzeczność. Miałam nadzieję, że nie przyjadą, usprawiedliwiając się niebezpieczeństwami wojny. Jednak przyjechali, razem z ciotkami, wujami, starszymi i młodszymi kuzynami, bratankami i bratanicami. Nikt nie mówił o wstydzie z powodu, o którym wszyscy wiedzieliśmy. Było mi bardzo niezręcznie. Przedstawiłam Matkę i Ojca jako ciotkę i wuja, co mogłoby być prawdą, gdybym nie była nieślubnym dzieckiem bez prawa do posiadania rodziny. Prawie wszyscy w szkole zachowywali się wobec nich uprzejmie. Siostra Yu natomiast posyłała im krytyczne spojrzenia. Mruknęła do GaoLing na tyle głośno, żeby Matka słyszała:
– Wyrzucili ją, a teraz napychają sobie gęby przy jej stole.
Przez cały dzień czułam się zagubiona – byłam szczęśliwie zakochana, zła na krewnych, a jednak zadowolona, że tu są. Niepokoiłam się jednak białą suknią, uważając ją za znak, że moje szczęście nie potrwa długo.
Na przyjęciu zjawiło się tylko dwóch naukowców, Dong i Chao. Z powodu wojny praca w kamieniołomach przestała być bezpieczna. Większość naukowców uciekła do Pekinu, zostawiając wszystko z wyjątkiem reliktów przeszłości. Zostało tylko dwudziestu sześciu miejscowych, wśród nich Kai Jing, Dong i Chao, którzy także mieszkali na terenie byłego klasztoru. Kai Jing doszedł do wniosku, że ktoś musi pilnować kamieniołomu. A gdyby Japończycy postanowili wysadzić wzgórze? Albo komuniści chcieli wykorzystać kamieniołom jako okop dla broni maszynowej?
– Gdyby nawet zrobili sobie tam latrynę – powiedziałam mu – jak ich powstrzymasz?
Nie starałam się go przekonać, że również powi
Po przyjęciu ucze
Następnego dnia mieliśmy odwiedzić domy teściów. Poszliśmy więc do dwóch pokoi na końcu korytarza, gdzie mieszkał Nauczyciel Pan. Kłaniałam się i podawałam mu herbatę, tytułując go “Baba". Wszyscy śmialiśmy się z tego ceremoniału. Potem Kai Jing i ja poszliśmy do ołtarza, który zrobiłam z oprawionego w ramki zdjęcia Drogiej Cioci. Nalaliśmy dla niej herbaty, zapaliliśmy kadzidełko, a Kai Jing tytułował ją “Mama" i przyrzekał, że zaopiekuje się całą moją rodziną, łącznie z moimi przodkami.
– Teraz i ja jestem twoją rodziną – powiedział.
Naraz poczułam tchnienie zimnego oddechu na szyi. Dlaczego? Pomyślałam o swoim przodku, który zginął w Małpiej Szczęce. Czy to była przyczyna? Przypomniałam sobie kości, które nie wróciły na swoje miejsce. Co to wspomnienie mogło oznaczać?
– Nie istnieje coś takiego jak klątwa – powiedział później Kai Jing. – To tylko zabobony, a zabobon to zupełnie niepotrzebny lęk. Jedyne klątwy to zgryzoty, których nie potrafisz się pozbyć.
– Powiedziała mi o tym Droga Ciocia, a była mądra.
– Była samoukiem i mogła poznać tylko stare koncepcje. Nie miała sposobności poznać nauki, iść na uniwersytet tak jak ja.
– Dlaczego więc zginął mój ojciec? Dlaczego zginęła Droga Ciocia?
– Twój ojciec zginął w wypadku. Droga Ciocia sama odebrała sobie życie. Przecież mówiłaś.
– Ale dlaczego niebo dopuściło do tych wydarzeń?
– To nie sprawa nieba. Nie ma przyczyny.
Kochałam męża, więc starałam się przestrzegać nowych reguł: nie ma klątw, nie ma pecha, nie ma też szczęśliwych zdarzeń. Kiedy martwiłam się ciemnymi chmurami, mówiłam sobie, że nie ma przyczyny. Gdy wiatr i woda odmieniały różne miejsca, starałam się przekonać samą siebie, że to także nie ma przyczyny. Przez jakiś czas żyłam w szczęściu, nie trapiąc się zbyt licznymi zgryzotami.
Co wieczór po kolacji odwiedzałam z Kai Jingiem jego ojca. Uwielbiałam siedzieć w tych pokojach ze świadomością, że to także mój rodzi
Któregoś wieczoru Nauczyciel Pan podarował mi kamień z duan. Miałam zaprotestować, ale zdałam sobie sprawę, że jest teraz moim ojcem i mogę z radością przyjąć taki prezent. Trzymałam w ręku okrągły kształt duan, wodząc palcami po gładkiej powierzchni. Podziwiałam ten kamień od dnia, w którym pierwszy raz przyszłam do szkoły jako jego pomocnica. Przyniósł go kiedyś do klasy, żeby pokazać ucze
– Gdy rozciera się tusz kamieniem, zmienia się jego charakter, z nieugiętego w uległy, z pojedynczej twardej formy powstaje wiele ulotnych form. Ale kiedy naniesiecie tusz na papier, znów staje się bezwzględny. Nie możecie go już zmienić. Kiedy popełnicie błąd, jedyne wyjście to wyrzucić wszystko.
Droga Ciocia mówiła kiedyś coś podobnego.
– Powi
Mówiła to, kiedy uczyłam się rozcierać tusz. Mówiła to także, gdy była na mnie zła, podczas naszych ostatnich wspólnych dni. Słysząc Nauczyciela Pana, który mówił o tym samym, przyrzekłam sobie, że się zmienię i stanę się lepszą córką.
Wiele się zmieniło i żałowałam, że Droga Ciocia nie może zobaczyć, jakie mam teraz dobre życie. Byłam nauczycielką i mężatką. Miałam męża i ojca. Byli to dobrzy ludzie, zupełnie i
Po ataku Japończyków na Usta Góry, ilekroć słychać było dalekie odgłosy strzałów, wchodziłyśmy z GaoLing na szczyt wzgórza. Patrzyłyśmy w kierunku obłoków dymu. Zwracałyśmy uwagę, w którą stronę jadą drogami wozy i ciężarówki. GaoLing żartowała, że przynosimy nowiny szybciej niż radio, przed którym Kai Jing i pa
– Japończycy tu nie zwyciężą – mawiała wieczorami GaoLing. – Działają szybko na morzu, ale w górach są jak ryba wyrzucona na piasek. Za to nasi są jak kozice.