Страница 23 из 69
– Z tyłu za sypialnią – powiedziała Dottie.
Starając się zachowywać zupełnie swobodnie, Ruth ruszyła szybkim krokiem, zaciskając mięśnie ud. Przemykając obok sypialni, poczuła zastarzały zapach papierosów i zobaczyła niepościelone łóżko, poduszki, ręczniki i buteleczkę olejku do kąpieli Jean Nate stojącą w nogach łóżka. W łazience opuściła krótkie spodnie i usiadła, pomrukując z ulgi. Przed chwilą był tu Lance, pomyślała i zachichotała. Po chwili stwierdziła, że w łazience panuje okropny bałagan. Spoiny między różowymi płytkami na podłodze były szare z brudu. Na koszu na bieliznę leżał zmięty stanik i majteczki. Na półce wbudowanej naprzeciw toalety leżały upchnięte byle jak czasopisma motoryzacyjne. Gdyby matka mogła to zobaczyć!
Ruth wstała i dopiero teraz zauważyła krople wilgoci na pupie. Sedes był mokry! Matka zawsze ją przestrzegała, żeby nie siadać na toalecie u ludzi, nawet w domu znajomych. Mężczyźni powi
– Każdy zapomina – mówiła matka. – Ich nie obchodzi. Zostawiają zarazki, co przechodzą na ciebie.
Ruth w pierwszej chwili chciała zetrzeć ślady moczu papierem toaletowym. Uznała jednak, że to znak, jak przyrzeczenie miłości. Pozostawiając na skórze ślad po siusiu Lance'a i jego zarazki, czuła się jak dzielna bohaterka romansu.
Kilka dni później na lekcji gimnastyki Ruth obejrzała film przedstawiający drogę, jaką przebywają jajeczka w ciele kobiety, od początku aż do wypłynięcia ze strumieniem krwi. Film był stary i w wielu miejscach uszkodzony. Pani, która wyglądała jak pielęgniarka, mówiła o początku wiosny, a w środku opowieści o wypuszczaniu pięknych pąków zniknęła z trzaskiem, by pojawić się w drugim pokoju i opisywać pąki przesuwające się wewnątrz gałęzi. Kiedy tłumaczyła, że łono jest jak gniazdo, jej głos przeszedł w dźwięk przypominający trzepot ptasich skrzydeł, a postać zniknęła, ustępując miejsca białemu jak śnieg ekranowi. Zapalono światło i wszystkie dziewczynki zmrużyły zażenowane oczy, myśląc o poruszających się w nich jajeczkach. Nauczycielka musiała wezwać zgarbionego chłopaka o wydętych ustach z sekcji audiowizualnej; wtedy Wendy i i
W dalszej części filmu Ruth widziała, jak kijanka znajduje jajeczko, które ją pożera. Zaczęła rosnąć wielkooka żaba. Pod koniec filmu pielęgniarka w nakrochmalonym białym czepku podawała dziecko o wyłupiastych oczach pięknej kobiecie, ubranej w żakiet z różowej satyny, a jej bardzo męski mąż oświadczał: “To cud, cud życia".
Gdy zapalono światła, Wendy podniosła rękę i spytała nauczycielkę, jak w ogóle zaczął się ten cud, a dziewczynki, które znały odpowiedź, parskały i chichotały. Ruth też się śmiała. Nauczycielka posłała im karcące spojrzenie i powiedziała:
– Najpierw trzeba wziąć ślub.
Ruth wiedziała, że to nie jest cała prawda. Widziała kiedyś film z Rockiem Hudsonem i Doris Day. Wszystko polegało na chemii: dobra chemia to miłość, a w skład złej wchodził alkohol i sen. Ruth nie była do końca pewna, jak to się wszystko dzieje, ale wiedziała z pewnością, że są to najważniejsze elementy uruchamiające naukową przemianę: mechanizm był podobny do sposobu, w jaki tabletka alka – seltzer rozpuszcza się w wodzie, tworząc bąbelki. Plum, psss. To przez złą chemię niektóre kobiety miały dzieci bez małżeństwa, dzieci nieślubne, jak się mówiło, używając jednego z zakazanych słów.
Przed zakończeniem lekcji nauczycielka rozdała białe elastyczne paski z klamerkami i pudełka z grubymi białymi tamponami. Wyjaśniła, że dziewczynki niedługo będą mieć swój pierwszy okres, więc nie powi
Wracając z Ruth ze szkoły do domu, Wendy tłumaczyła jej to, co nauczycielka przemilczała. Wendy znała się na wielu rzeczach, bo zadawała się z kumplami swojego brata i ich wyzywającymi dziewczynami, które nosiły makijaż i zatrzymywały oczka w pończochach lakierem do paznokci. Wendy miała wielką, puszystą blond fryzurę, którą tapiro – wała i lakierowała podczas przerw, żując gumę, przechowywaną z lekcji na lekcję w kawałku srebrnej folii. Pierwsza zaczęła nosić wysokie białe buty, a przed lekcjami i po szkole podwijała spódniczkę, żeby kończyła się dwa cale nad kolanem. Trzy razy musiała zostać za karę po lekcjach, raz za spóźnienie, a dwa razy za używanie zakazanych słów “suka" i “sztywny fiut" w rozmowie z nauczycielką gimnastyki. W drodze do domu chwaliła się Ruth, że pozwoliła się pocałować chłopakowi na “prywatce z macaniem".
– Właśnie zjadł neapolitańskiego loda i pachniał jak rzygi, to mu powiedziałam, żeby mnie pocałował w szyję, ale nie niżej. Jak pozwolisz zejść mu niżej, już po tobie. – Wendy rozchyliła kołnierzyk, a Ruth syknęła, zobaczywszy ślad, który wyglądał jak duży siniec.
– Co to?
– Malinka, głupia. Jasne, że takich rzeczy nie pokazywali w tym kretyńskim filmie. Jak się robi malinki, jak staje, jak się zalicza… jak to się robi. A właśnie na tej prywatce była dziewczyna, co ciągle rzygała w łazience. Z dziesiątej klasy. Bała się, że jest w ciąży z jednym chłopakiem z poprawczaka.
– Kocha go?
– Mówiła, że to czubek.
– W takim razie nie musi się martwić – oświadczyła ze znawstwem Ruth.
– O czym ty mówisz?
– W ciąży można być przez chemię. Miłość jest jednym ze składników – tłumaczyła jak najbardziej naukowo Ruth.
Wendy raptownie przystanęła. Otworzyła ze zdumienia usta, po czym szepnęła:
– To ty nic nie wiesz? – A potem wytłumaczyła jej to, o czym nie mówiła ani matka, ani pani na filmie, ani nauczycielka: że ten składnik wychodzi z penisa chłopaka.
Żeby Ruth wszystko jasno zrozumiała, Wendy dodała, nie pozostawiając żadnych wątpliwości: – Chłopak sika w dziewczynie, w środku.
– Nieprawda! – Ruth nienawidziła Wendy za to, co powiedziała, i za to, że zaczęła się histerycznie śmiać. Poczuła ulgę, gdy dotarły do skrzyżowania, na którym musiały się rozstać.
Przez pozostałą część drogi do domu w głowie Ruth uparcie kołatały się wypowiedziane przez Wendy słowa. Okropna prawda o sikaniu miała sens. Dlatego chłopcy i dziewczynki mają oddzielne łazienki. Dlatego chłopcy powi
Nagle ogarnęła ją panika. Przypomniała sobie, że trzy dni temu usiadła na kroplach moczu mężczyzny, którego kochała.
Ruth sprawdzała swoją bieliznę kilkanaście razy dzie
– Czemu jak wariatka się zachowujesz? – pytała często matka.
Oczywiście, Ruth nie mogła jej powiedzieć, że jest w ciąży. Doświadczenie nauczyło ją, że matka martwi się, nawet gdy nie ma żadnego powodu do zmartwienia. Jeżeli naprawdę coś byłoby nie tak, narobiłaby krzyku, waląc się w pierś niczym goryl. Uczyniłaby to na oczach Lance'a i Dottie. Wydłubałaby sobie oczy, wołając duchy, żeby przyszły i ją zabrały. I naprawdę by się zabiła. Tym razem na pewno. Kazałaby Ruth na to patrzeć, aby jeszcze bardziej ją ukarać. Teraz, ilekroć Ruth zobaczyła Lance'a, zaczynała tak szybko i ciężko oddychać, że płuca niemal odmawiały jej posłuszeństwa, a ona prawie mdlała z braku powietrza. Bez przerwy bolał ją brzuch. Czasami dostawała skurczu żołądka i stała nad toaletą, usiłując wymiotować, lecz nic nie chciało wylecieć. Kiedy jadła, wyobrażała sobie, jak jedzenie wpada prosto do pyska małej żaby, którą w sobie nosi, i miała wrażenie, że jej żołądek to lepkie bagno, więc biegła do łazienki i zmuszała się do wymiotów, w nadziei że żaba skoczy do toalety, a ona będzie mogła spuścić po niej wodę i tak skończy się wreszcie jej udręka.
Chcę umrzeć, jęczała do siebie. Umrzeć, umrzeć, umrzeć. Na początku płakała w łazience, potem próbowała przeciąć sobie nadgarstek nożem stołowym. Na skórze została głęboka bruzda, nie było żadnej krwi i za bardzo bolało, żeby ciąć głębiej. Później Ruth znalazła w błocie na podwórku zardzewiałą pinezkę, którą nakłuła sobie palec, a potem czekała, aż zatruta krew wypełni jej całe ramię jak rtęć w termometrze. Tego wieczoru, wciąż żywa i zrozpaczona, napełniła wodą wa