Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 73 из 130

Groźba jest bezsensowna: obaj wiedzą, że już nigdy się nie spotkają.

Ta

– Ona nie może się o tym dowiedzieć, kapitanie.

Boli go, że musi to powiedzieć, i gorączkowo przypomina sobie jaka jest treść listu, i dlatego sprawę trzeba było zachować w tajemnicy. Kieruje na kapitana Sengkę spojrzenie, które niczego nie zdradza. Kapitan nie dręczy go konspiracyjnymi mrugnięciami czy uśmiechami, a jedynie kiwa głową.

– Jesteś pewien? – pyta Sengka.

Ta

– Dziękuję, kapitanie – mówi Ta

Obserwując Ta

Myśli o tym, co powie swoim oficerom, o nowych rozkazach, które wyda rano, po odlocie gości z Armady. „Ciekawe, jak zareagują” – zastanawia się. „Będą przerażeni? Zaintrygowani?”

Ta

Jest nieszczęśliwy. Nie pomaga mu świadomość, że musiał to zrobić.

Nagle ogarnia go pragnienie, żeby morze wywiązało się z obietnicy danej w jego imieniu przez poetów i malarzy: żeby wszystko zmyło, pozwalając Ta

Pięść Ta

Nagle zatrzymuje się pośród morskiej toni, piętnaście metrów pod powierzchnią, zawisa jak skazaniec w czarnej wodzie. „To jest mój dom” – mówi sobie, ale nie przynosi mu to pociechy. Wzbiera w nim wściekłość, nad którą panuje, zaprawiona smutkiem i samotnością Myśli o Szeklu i Angevine, jak zwykle zresztą.

Wyciąga dłoń przed siebie, otwiera ją i ciężki crobuzoński sygnet natychmiast znika.

Wokół jest czarno, jasność jego skóry to bardziej wspomnienie niż widok. Może sobie tylko wyobrazić, że sygnet wypada mu z ręki. I leci na dno. Długo. Nareszcie nieruchomieje pośród kamie

A potem, a potem… Ścierany nieusta

„Niech sobie gadają co chcą ale morze niczego nie zapomina, niczego nie wybacza” – myśli Ta

Powinien płynąć dalej i niedługo popłynie. Wróci i wespnie się ociekający wodą do miasta ludzi-moskitów. Trzepocząc mackami jak miotełką do odganiania much, przekradnie się pod drzwi, które otworzy mu Bellis. Wie, że będzie czekała. Zadanie wykonane, a miasto – jego dawne miasto, jego pierwsze miasto – może będzie bezpieczne. Na razie jednak Ta

Myśli o wszystkim, czego jeszcze nie widział. O wszystkim, co podobno jest w morzu. Statki-upiory, statki stopione, bazaltowe wyspy. Równiny skamieniałych fal, gdzie woda jest szara i zestalona, gdzie morze umarło. Miejsca, gdzie woda wrze. Burze parowe. Blizna. Myśli o sygnecie ukrytym na dnie pośród wodorostów.

„Wszystko wciąż tam jest” – myśli.

W morzu próżno szukać zbawienia.