Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 32 из 130

Po wynurzeniu Ta

Było tylko jedno rozwiązanie. Zastanawiał się nad wnioskiem do władz portowych o dotację, której z pewnością by mu udzielono, bo zyskaliby nieskończenie wydajniejszego pracownika. Ale w miarę jak mijały dni i wzrastała jego determinacja, zrezygnował z tego planu i zaczął chomikować oczka i flagi.

Tego ranka, kiedy Szekel był u Angevine, a bezchmurne niebo dmuchało Ta

Szekel, gdy nie był z Angevine – a czas ten wydawał mu się jak sen – przebywał w bibliotece i przerabiał sterty książeczek dla dzieci.

Przebrnął przez Bohaterskie jajo. Za pierwszym razem zajęło mu wiele godzin. Potem przeczytał tę książkę jeszcze wiele razy, próbując to robić coraz szybciej. Zapisywał słowa, których nie udało mu się odczytać i powoli wypowiadał dźwięki, jeden po drugim, póki z usłyszanych kształtów nie wyłonił się sens.

Z początku szło mu ciężko i nienaturalnie, ale stopniowo wdrożył się w ten proces. W kółko czytał Bohaterskie jajo, coraz szybciej i szybciej niezainteresowany fabułą, ale głodny bezprecedensowego doznania, że z kartki papieru przychodzi do niego sens, wyskakuje zza liter jak uciekinier. Było to tak intensywne i rozstrajające przeżycie, że dostawał od tego mdłości. Skierował swoją technikę czytania na i

Był nimi otoczony: szyldy widoczne na ulicy handlowej za oknami, napisy w całej Armadzie, mosiężne tabliczki w jego rodzi

Szekel skończył Bohaterskie jajo i zakipiała w nim wściekłość.

„Czemu nikt mi nie powiedział?” – pomyślał rozjuszony. „Co za skurwiel ukrywał to przede mną?”

Kiedy Szekel przyszedł do małego biura Bellis koło czytelni głównej, jego postawa zaskoczyła ją.

Po nocnej wizycie Fe

– Jak się ma Angevine? – spytała.

Szekel próbował się odezwać, ale nie potrafił. Bellis zbadała go wzrokiem.

Spodziewała się nastoletnich przechwałek i górnolotnych wyznań, ale Szekel był wyraźnie sparaliżowany uczuciami, których nie nauczył się przeżywać. Spłynęła na nią nieoczekiwana fala tkliwości.

– Trochę się martwię o Ta

Zaczął mówić o swoim przyjacielu Ta

Uśmiechnęła się w duchu. Dojrzała metoda, którą Szekel zastosował bardzo sprawnie.

Powiedział jej o ich domu na statku fabrycznym. Powiedział jej o wielkich kształtach, które Ta

Kiedy z wysiłkiem przesuwali pudło ze skryptami botanicznymi drzwi biura otworzyły się i wszedł starszy pan z prze-tworzoną kobietą – Szekel wytrzeszczył oczy i ruszył w ich stronę.

– Ange… – zaczął, ale kobieta – która toczyła się na klekoczącej blaszanej maszynerii zastępującej nogi – pokręciła szybko głową i splotła ramiona na piersiach. Siwowłosy mężczyzna odczekał, aż skończy się niewerbalna interakcja Angevine i Szekla. Patrząc na niego nieufnie, Bellis uświadomiła sobie, że jest to człowiek, który przywitał się z Joha

Był muskularny i jak na swój wiek, dobrze się trzymał. Sędziwa, brodata twarz, ujęta w sięgające poniżej ramion kudły siwych włosów, wyglądała jak przeszczepiona do młodszego ciała. Skierował spojrzenie na Bellis.

– Czy mógłbyś nas na chwilę zostawić, Szekel? – powiedziała spokojnie Bellis, ale Tinti

– Nie ma takiej konieczności. – Jego głos był jakiś odległy, dostojny i melancholijny. Starzec przeszedł na ragamollszczyznę, którą posługiwał się biegle i z dobrym akcentem. – Pochodzi pani z Nowego Crobuzon, prawda? – Milczała, ale on pokiwał głową w taki sposób, jakby mu odpowiedziała. – Rozmawiam ze wszystkimi bibliotekarzami, zwłaszcza takimi jak pani, katalogującymi nowe nabytki.

„Co ty o mnie wiesz?” – pomyślała Bellis. „Co Joha

– Mam tutaj… – Tinti

„Marcus Halprin”. Nazwisko crobuzońskie. Przesuwając się wraz z Tinti

– Halprin i Fetchpaw to pisarze względnie współcześni – powiedział Tinti

„Co ty tam o mnie wiesz?” – pomyślała Bellis z niepokojem, kiedy drzwi się zamknęły.

Westchnęła i ponownie obejrzała kartkę. Szekel zaglądnął jej przez ramię i zaczął niepewnie odczytywać nazwiska.

„Krüach Aum” – przeczytała wreszcie Bellis, nie zważając na Szekla, który sylabizował powoli. „Jakie egzotyczne” – pomyślała z przekąsem, patrząc na pismo, archaiczny wariant ragamoll. „Joha

W katalogach były po dwa woluminy Halprina i Fetchpawa: Polemiki z Benchamburgiem: radykalna teoria wody tego pierwszego – w dwóch tomach – oraz Ekologie morskie i Biofizyka wody morskiej tego drugiego.

Uhl-Hagd-Shajjer mógł się poszczycić sporą liczbą prac w katalogu książek z Khadoh o objętości średnio około czterdziestu stron. Bel1is była dostatecznie obznajomiona z alfabetem księżycowym, aby odcyfrować brzmienie tytułów, ale nie miała pojęcia, co one znaczą. Książek autorstwa Krüacha Auma nie było w ogóle.

Bellis patrzyła, jak Szekel uczy się czytać, grzebie w kartkach, na których wypisał trudne słowa, uzupełnia je podczas ich wymawiania, kopiuje słowa z leżących dokoła gazet, z szufladek katalogowych, z listy nazwisk zostawionej przez Tinti

O piątej usiadł z nią nad Bohaterskim jajem. Na jej pytania o przygody jaja odpowiadał z niemal komiczną precyzją. Wypowiadała nieznane mu słowa, sylaba po sylabie, pomagała mu zorientować się w zamęcie niemych lub różnie wymawianych liter. Powiedział jej, że przygotował się już z i

Tego wieczoru Bellis po raz pierwszy napisała w liście o Silasie Fe

Nie po raz pierwszy śniła o rzecznej wyprawie do Zatoki Żelaznej.

Ta

Znowu trafił do fabryki kar w Nowym Crobuzon, gdzie przez wiele rozdzierających, zamroczonych minut bólu i upokorzenia przyszywano mu dodatkowe kończyny. Powietrze znowu rozbrzmiało industrialnymi hałasami i krzykami, a Ta

Tak samo jak na jawie chorurg pokazał mu rysunki anatomiczne jego ciała, z zaznaczonymi na czerwono miejscami przeznaczonymi do zmiany, podobnymi do poprawek w szkolnym zeszycie dziecka. Będzie bolało? – spytał Ta