Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 101 из 130

Czy to jest małe, pogodne, roziskrzone miasto, którego zdjęcia widziałam? Widziałam heliotypy jego wież, jego silosów zbożowych, otaczających go lasów i unikatowych zwierząt zamieszkujących okolicę: oprawione w ramki i pozowane, w tonacji sepii, ręcznie barwione. Nova Esperium każdemu daje szansę na nowe życie. Nawet prze-tworzeni, parobkowie i najmici mogą uzyskać wolność.

To oczywiście nieprawda.

Wyobraziłam sobie, że patrzę na tę osadę ze zboczy gór widocznych na tych zdjęciach, rozmytych przez dal, nieostrych. Że uczę się języków tubylców, obgryzając kości starych książek, które być może znajdziemy w ruinach.

Z Nowego Crobuzon do ujścia, do skraja Zatoki Żelaznej, jest szesnaście kilometrów.

We wspomnieniach ciągle trafiam do tego miejsca za miastem, zawieszonego między ziemią a morzem.

Pory roku mi uciekły. Wyjechałam, kiedy jesień przeszła w zimę i później już nigdy nie miałam tak silnego poczucia czasu. Od tej porze upał, chłód, mróz i znowu upał wydają mi się chaotyczne, niewychowane, losowe.

Być może w Nova Esperium znowu jest jesień.

W Nowym Crobuzon jest wiosna.

Mam wiedzę, której nie mogę wykorzystać, w podróży, na którą nie mam wpływu, której celów nie popieram i nie rozumiem, i tęsknię za ojczyzną, której uciekłam, jak również za krajem, którego nigdy nie Widziałam.

Za tymi ścianami są ptaki, wołają do siebie, agresywne i głupie, siłują się z wiatrem. Z zamkniętymi oczami mogę udawać, że na nie patrzę; mogę udawać, że jestem na jakimkolwiek statku, gdziekolwiek na świecie.

Ale otwieram oczy - muszę – i wciąż jestem tutaj, w sali obrad Senatu, stoję obok Ta

Kilka kroków od Bellis i Ta

Bellis zerkała ku nim i widziała gniew w ich oczach. Ta

– A zatem nie ma sporu – mówił Uther Doul. – Musimy działać szybko. Możemy przyjąć, że otrzymane przez nas informacje są zgodne z prawdą. Musimy jak najszybciej ująć Silasa Fe

– Ale jak on to, kurwa, zrobił? – krzyknął król Friedrich. – Z tą zasraną przesyłką, z tym zasranym ostrzeżeniem to rozumiem… – Tu spiorunował Bellis i Ta

– Tego jeszcze nie wiemy – odparł Uther Doul. – Jest to jedna z pierwszych rzeczy, o które go spytamy. W miarę możliwości musimy się starać nie nagłaśniać tej sprawy. Jako Simon Fench… Fe

Dynich odchrząknął i podniósł dłoń.

– Dotarły do mnie pogłoski – powiedział z wahaniem – że Fench ma swoje centra operacyjne w pewnych spelunkach…

– Pozwól mi zabrać głos, królu – przerwał mu Brucolac swoim zdartym głosem. Wszyscy spojrzeli na niego zaskoczeni. Wampir sprawiał wrażenie niepewnego, co rzadko się u niego widywało. Westchnął i rozwinął trzepoczący język, zanim podjął wystąpienie. – Nie jest tajemnicą, że Pragnieniowice pozostają w zasadniczym sporze z władcami Niszczukowód co do podniesienia awanka oraz trajektorii miasta, która wciąż nie została ujawniona – dodał z błyskiem gniewu w oczach. – Ale… – Powiódł po sali wyzywającym spojrzeniem. – Mam nadzieję, że nigdy nie pojawią się oskarżenia, jakoby Brucolac czy którykolwiek z moich podkomendnych nie był stuprocentowo lojalny wobec tego miasta. Pragniemy wyrazić głęboki żal, że nie mogliśmy się bić w obronie Armady podczas niedawnej wojny. Wiem – kontynuował na jednym oddechu – że moi poddani walczyli. My też mamy swoich poległych obrońców ojczyzny, choć nie ma wśród nich mnie ani nikogo z moich przybocznych. Leży nam to na sercu. Mamy wobec was dług. Otóż, wiem, gdzie jest Silas Fe

Sala zareagowała chóralnym sapnięciem.

– Skąd wiesz? – spytała Kochanka. – I od jak dawna?

– Od niedawna – odrzekł Brucolac. Spojrzał jej w oczy, ale nie miał zbyt dumnej z siebie miny. – Wyśledziliśmy, gdzie Simon Fench znalazł przytulisko i gdzie drukował swoje teksty. Ale wiedzcie, że nie mieliśmy pojęcia o jego zamiarach – stwierdził z pasją. – Nigdy byśmy do tego nie dopuścili.

Sens jego słów był oczywisty. Brucolac pozwolił Simonowi Fenchowi poszerzać swoje wpływy, drukować bibułę i rozpuszczać szkodliwe pogłoski, ponieważ sądził, że ofiarą tej działalności padną Niszczukowody, a nie całe miasto. Nic nie wiedział o wezwaniu przez Fe

Bellis szydziła w duchu z ostentacyjnie okazywanego oburzeń Kochanków. „Tak jakbyście sami nigdy nie zrobili czegoś podobnego albo jeszcze gorszego” – pomyślała. „Tak jakby to nie było nom w waszych wzajemnych przepychankach”.

– Mam świadomość, jak to wygląda – syknął Brucolac. – I chcę dorwać tego drania nie mniej od was wszystkich. Jego pojmanie jest dla mnie nie tylko obowiązkiem, ale i przyjemnością.

– Nie ty go pojmiesz – zaprotestował Uther Doul – tylko ja i moi ludzie.

Brucolac skierował na Doula spojrzenie swych żółknących oczu.

– Ja lepiej znam teren. Ta misja jest dla mnie ważna.

– Nie uzyskasz w ten sposób rozgrzeszenia, martwomościu – odrzekł zimno Doul. – Pozwalałeś mu bez przeszkód uprawiać jego gry, ze znanym skutkiem. A teraz wskaż nam miejsce jego pobytu i na tym skończy się twoja niechlubna rola.

Przez kilka chwil panowała cisza.

– Gdzie on jest? – krzyknęła nagle Kochanka. – Gdzie on się ukrywa?

– To kolejny powód, dla którego byłoby sensowniej, gdyby to moi podkomendni go zdjęli – odparł Brucolac. – Ścigany jest w miejscu, do którego wasi funkcjonariusze mogą nie chcieć pójść. Simon Fe

Doul nawet nie mrugnął powieką. Wbił w wampira nieugięte spojrzenie.

– Nie ty go pojmiesz – powtórzył. – Nie boję się.

Bellis słuchała tej dyskusji ze wstydem i rozżarzającą się powoli nienawiścią do Fe

Wiedziała jednak, że to nieprawda.

Chociaż rozpaczliwie pragnęła uciec z Armady, nie pomogłaby mu, gdyby znała jego plany. Nie chciałaby w nich uczestniczyć.

Z bolesnym obrzydzeniem do siebie Bellis uprzytomniła sobie, że Silas trafnie ją ocenił. Na tym między i

Co do niej się nie pomylił.

Bellis przypomniała sobie, jak bardzo rozjuszył się Uther Doul, kiedy przyszła do niego z Ta

Słuchał ich z coraz bardziej kamie

Ta

– Nie! – krzyknął. – Co on zrobił?! – Kiedy wykrztusiła z czerwoną ze wstydu twarzą, że nie miała pojęcia, że nie przyszło jej do głowy, że nie mogła wiedzieć, spojrzał na nią bardzo ostro, z wyrazem okrucieństwa i zimnej niechęci, jakiego nigdy wcześniej u niego nie widziała. Poczuła to aż gdzieś w środku. – Jesteś pewna? – zakwestionował jej prawdomówność, co ją przeraziło. – Nie miałaś pojęcia? W ogóle nie przyszło ci to do głowy?

Uwolnił w jej głowie gąsienicę wątpliwości, która bezlitośnie przeżerała się przez jej wyrzuty sumienia i rozpacz.

„Czy ani przez chwilę niczego nie podejrzewałam? Czy ani przez chwilę nie wątpiłam?”

Włodarze miasta spierali się na temat geografii nawiedzanej dzielnicy, na temat ghuli i upiorów, na temat sposobu zakładania sideł.

– Wysoka izbo! – powiedziała Bellis, przekrzykując ich wszy kich. Umilkli. Doul spojrzał na nią oczami, w których nie było krzty przebaczenia. Nie odstraszyło jej to. – Jest jeszcze coś, o czym należy pamiętać – powiedziała. – Nie sądzę, aby Nowe Crobuzon pokonało tyle tysięcy kilometrów z miłości. Nie narażaliby się na utratę tylu statków, nie podejmowaliby takiej ciężkiej wyprawy, gdyby chodziło im tylko o „Sorgo”, a tym bardziej o sprowadzenie do kraju jednego człowieka. Silas Fe