Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 98 из 104

Psalm

O, jakże są nieszczelne granice ludzkich państw!Ile to chmur nad nimi bezkarnie przepływa,ile piasków pusty

ych przesypuje się z kraju do kraju,ile górskich kamyków stacza się w cudze włościw wyzywających podskokach!Czy muszę tu wymieniać ptaka za ptakiem jak lecialbo jak właśnie przysiada na opuszczonym szlabanie?Niechby to nawet był wróbel – a już ma ogon oście

y,choć dzióbek jeszcze tutejszy. W dodatku – ależ się wierci!Z nieprzeliczonych owadów poprzestanę na mrówce,która pomiędzy lewym a prawym butem strażnikana pytanie skąd dokąd – nie poczuwa się do odpowiedzi.Och, zobaczyć dokładnie cały ten nieład naraz,na wszystkich kontynentach!Bo czy to nie liguster z przeciwnego brzeguprzemyca poprzez rzekę stutysięczny listek?Bo kto, jeśli nie mątwa zuchwale długoramie

a,narusza świętą strefę wód terytorialnych?Czy można w ogóle mówić o jakim takim porządku,jeżeli nawet gwiazd nie da się porozsuwać,żeby było wiadomo, która komu świeci?I jeszcze to naga

e rozpościeranie się mgły!I pylenie się stepu na całej przestrzeni,jak gdyby nie był wcale wpółprzecięty!I rozleganie się głosów na usłużnych falach powietrza:przywoływawczych pisków i znaczących bulgotów!Tylko co ludzkie potrafi być prawdziwie obce.Reszta to lasy mieszane, krecia robota i wiatr.