Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 80 из 94

– Nie mogę.

– Jak to nie możesz? – Maureen ledwo powstrzymywała się od krzyku. – To w końcu znasz jego nazwisko czy nie? Mów, Davidzie. Pomóż nam! Sam powiedziałeś, że kolejna niewi

– Znam jego nazwisko! Chcę pomóc! – jęknął skruszony grzesznik. – Ale… ale popatrz na mnie! Siedzę w więzieniu o zaostrzonym rygorze, Maureen. Żyję wśród najgorszych z najgorszych. Spójrz na mnie! Mam tylko metr siedemdziesiąt wzrostu! Ważę tylko sześćdziesiąt kilogramów. Na litość boską, Maureen, czy wiesz, co znaczy pobyt w tym miejscu dla człowieka mojej postury? Masz pojęcie?

– Co chcesz przez to powiedzieć, Davidzie?

– Informacja to władza, Maureen. Zarówno w więzieniu, jak i w życiu. A to jedyna informacja, jaką posiadam. To jedyna władza, jaką mam. Wybacz mi, Boże, ale nie mogę się jej ot tak wyrzec. Muszę mieć coś w zamian.

Po raz pierwszy od rozpoczęcia wywiadu Maureen wyglądała na autentycznie zawiedzioną.

– Nie podasz nazwiska Gwałciciela z Miasteczka Uniwersyteckiego, jeżeli nic na tym nie zyskasz? Chodzi ci o własny interes, Davidzie?

Nadeszła najtrudniejsza część przedstawienia. David spuścił głowę, zerknął wstydliwie w kamerę.

– Bardzo mi przykro, Maureen. Naprawdę strasznie mi przykro. Wiem, że nie powi

– Czyżbyś liczył na to, że wyjdziesz z więzienia? Zgwałciłeś i zamordowałeś dziesięcioro dzieci, Davidzie. Pogrzebałeś ich ciała we własnej piwnicy. Bez względu na to, co teraz wiesz, ludzie poczują się zagrożeni, jeśli znajdziesz się na wolności.

– Wiem.

– Jesteś mordercą, Davidzie. Bądźmy szczerzy. Siedzisz w więzieniu o zaostrzonym rygorze nie bez powodu. I większość społeczeństwa jest wdzięczna za to, że się tu znalazłeś.

David wziął głęboki oddech.

– Jestem ojcem – wyznał.

– Jesteś ojcem?! – Maureen była tak zszokowana, że zatrzepotała rzęsami. Był to pewnie pierwszy i jedyny raz, gdy okazała przed kamerą prawdziwe emocje.

– Tak. Jestem ojcem. Mam pięcioletnią córeczkę, Maureen. A jeszcze nigdy nie pozwolono mi jej nawet zobaczyć…

Maureen opanowała się, zrobiła śmiertelnie poważną minę i zapytała:

– Czego chcesz, Davidzie?

– Chcę się zobaczyć z moją córeczką, to wszystko. Maureen, wcale nie wypieram się tego, co zrobiłem. Wiem, że nigdy nie opuszczę więzie

– W takim razie powiedz, jak się nazywa Gwałciciel z Miasteczka Uniwersyteckiego, Davidzie.

– Mam córkę – nie dawał za wygraną – która jest już w takim wieku, że zaczyna zauważać, że nie ma ojca jak i

– O co w takim razie prosisz?

– O trzy godziny, Maureen. Tylko o to. Pragnę tylko trzygodzi

– Chcesz, żeby władze zgodziły się wypuścić seryjnego mordercę na ulicę? Na trzy godziny?

David uniósł dłoń.

– Pod czujnym okiem policji, Maureen. Władze zezwalają na takie przepustki w szczególnych przypadkach. Na przykład przy pogrzebie bliskiej więźniowi osoby. Będę skuty kajdankami i łańcuchem przez cały czas. Policja może wybrać miejsce spotkania. To i tak lepsze, niż gdyby córka miała przyjść tutaj. Spójrzmy prawdzie w oczy, to nie miejsce dla dziecka.

Maureen marszczyła brwi, ale po raz pierwszy wydawała się skło

– Trzygodzi

– Tak.

– Jak się nazywa twoja córka, Davidzie?

– Nie powiem.

– Jak się nazywa dziecko, które tak bardzo kochasz?

– Moja córeczka naprawdę istnieje, Maureen. Możesz zapytać policję. Ale nie powiem w telewizji, jak się nazywa. Nigdy bym jej tego nie zrobił.

Maureen jeszcze raz spróbowała szczęścia.

– W takim razie podaj teraz nazwisko gwałciciela, Davidzie, a ja załatwię z władzami te trzy godziny poza więzieniem, o które prosisz. Jestem pewna, że po wyświadczeniu miastu tak wielkiej przysługi da się to załatwić.

– Jesteś bardzo miła, Maureen.

– Dziękuję, Davidzie.

– Ale ja nie jestem głupi.

– Słucham?

– Najpierw wyjdę z więzienia i zobaczę się z córką. A potem od razu zwrócę się do najbliższego policjanta i wyjawię mu nazwisko Gwałciciela z Miasteczka Uniwersyteckiego. Taka jest moja propozycja. Mam nadzieję, że władze się na nią zgodzą. Dla dobra całego Providence, dla dobra nas wszystkich. Gwałciciel z Miasteczka Uniwersyteckiego jest wygłodniały. Gdy zapadnie zmrok, znowu zaatakuje.

– Davidzie…

– Aha, jeżeli mnie pan słucha, sierżancie Griffin, jeszcze raz to powtórzę. Ja i pańska nieziemsko piękna żona byliśmy tylko przyjaciółmi. Słowo.