Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 13 из 30

Ale on bez trudu rzucał łacińskie słowa ku mewom, a i

Wydaje mi się jednak, że nie zamierzałeś przemienić kabiny telegrafisty w kapliczkę Marii Pa

Po książkach i przyborach do gotowania musiały powędrować pod pokład modele okrętów: awiza „Świerszcz” i torpedowca klasy „Wilk” w skali 1:1250. Zmusił też do nurkowania atrament, kilka obsadek, linijkę, cyrkiel szkolny, swój zbiór motyli i wypchaną białą sowę. Myślę, że graty Mahlkego stawały się w zamknięciu oblanym zastałą wodą coraz bardziej niepozorne. Zwłaszcza motylom w oszklonych pudełkach po cygarach, które przebywały zawsze w suchym powietrzu mansardy, wilgoć musiała zaszkodzić.

Ale my podziwialiśmy właśnie bezsensowność i świadomie niszczycielskie cele wielodniowej przeprowadzki; i gorliwość Joachima Mahlkego, który po kolei zwracał polskiemu minowcowi dwa lata temu z trudem wymontowane części wyposażenia – poczciwego, starego Piłsudskiego, tabliczki ze wskazówkami dla obsługi – pozwoliła nam, pomimo natrętnych i dzieci

Żeby przytoczyć tylko jeden przykład: Mahlke raczył nas muzyką. Ów gramofon, który latem czterdziestego roku, po sześcio- czy siedmiokrotnej wyprawie na krypę, z wielkim nakładem żmudnej pracy wydobył przy naszej pomocy z wnętrza pomieszczeń dziobowych czy z mesy oficerskiej, zreperował w swojej izdebce i zaopatrzył w nowy filcem wyłożony talerz na płyty, powędrował teraz jako jedna z ostatnich rzeczy razem z tuzinem płyt pod pokład i Mahlke nie mógł sobie w ciągu dwóch dni pracy odmówić przyjemności noszenia korby gramofonowej na od dawna wypróbowanym sznurowadle u szyi.

Gramofon i płyty widocznie zniosły dobrze podróż przez dziób i grodź do pomieszczeń śródokręcia i na górę, do kabiny telegrafisty, ponieważ tego samego popołudnia, kiedy Mahlke ukończył ostatni etap transportu, zrobił nam niespodziankę muzyką, brzmiącą wprawdzie głucho i chwilami mocno chrapliwie, ale bądź co bądź pochodzącą z wnętrza okrętu. Mogła ona co prawda obluzować nity i oszalowanie. Nas jednak przyprawiała o gęsią skórkę, pomimo że słońce ukośnymi promieniami świeciło wciąż jeszcze na mostek. Oczywiście zaczęliśmy zaraz krzyczeć:

– Przestań! Graj dalej! Nałóż jeszcze jedną!

Usłyszeliśmy sły

A potem arie, uwertury – czy mówiłem już, że Mahlke bardzo lubił poważną muzykę? W każdym razie z wnętrza okrętu poczęstował nas na górze przejmującym kawałkiem z „Toski”, czymś bajkowym Humperdincka i częścią symfonii z motywem dada-da-daaa, znanej nam dobrze z koncertów życzeń.

Schilling i Kupka domagali się czegoś skocznego, ale tego on nie miał. Najwspanialszy efekt osiągnął jednak, kiedy puścił płytę z Sarą Leander. Jej podwodny głos rozłożył nas wprost na rdzy i pofałdowanym mewim łajnie. Nie pamiętam już, co śpiewała. Wszystko było przecież posmarowane tą samą oliwą. Ale śpiewała też coś z opery, coś znanego nam z filmu „Ojczyzna”. Śpiewała: „Achstraciłemją”, buczała przeciągle: „Wiatropowiedziałmipieśń”, przepowiadała: „Wiemżestaniesięcud”. Umiała naśladować organy i zaklinać żywioły, proponowała wszelkie możliwe odmiany melancholii; Winter przełykał ślinę, nawet nie starał się ukryć łez, a i

Do tego mewy. Zawsze wariujące bez żadnego, ale to żadnego powodu, teraz, kiedy na dole szła płyta z Sarą, do cna oszalały. Ich tnący, szklisty krzyk, który zdawał się płynąć z dusz zmarłych tenorów, unosił się wysoko ponad grzmiącym, piwnicznoniskim, często naśladowanym, lecz nie dającym się naśladować głosem aktorki filmowej, tak bardzo utalentowanej, lubianej i wyciskającej łzy w latach wojny na wszystkich frontach i w kraju.

Mahlke częstował nas wielokrotnie takim koncertem, aż wszystkie płyty się zdarły i ze skrzynki wydobywało się tylko udręczone bulgotanie i zgrzyty. Aż do dnia dzisiejszego muzyka nigdy nie dała mi większej niż wówczas rozkoszy, chociaż nie opuszczam prawie żadnego koncertu w sali im. Roberta Schuma

– Co on teraz może robić? Załóżmy się, że znowu boli go gardło! Trzymam zakład: on się jeszcze kiedyś powiesi albo wyrośnie na wielkiego człowieka, albo wymyśli coś fantastycznego!

A Schilling pytał Hottena So

– Powiedz zupełnie szczerze, gdyby twoja siostra chodziła z Mahlkem do kina i w ogóle, co byś zrobił, ale powiedz szczerze.