Страница 27 из 59
– Mam dla ciebie pewną informację – rzekł Eddie. – Wczoraj po służbie wpadłem do baru Pina na piwo i spotkałem tam Gusa Dembrowskiego. Jest cywem, członkiem ekipy zajmującej się zabójstwem Kuleszy.
– Cywem?
– Inspektorem dochodzeniówki działającym po cywilnemu.
To sprawiło, że z podniecenia aż się wyprostowałam na krzesełku.
– Mówił coś ciekawego o Morellim?
– Potwierdził, że ta Sanchez była płatną informatorką, jedynie Morelli miał z nią kontakt. Nazwiska informatorów utrzymywane są w tajemnicy. Tylko jeden wyznaczony funkcjonariusz pozostaje z nimi w kontakcie, a wszelkie akta przechowuje w specjalnej kasie pancernej. Podejrzewam, że w tej sprawie akta zostały ujawnione na użytek ekipy dochodzeniowej.
– Więc pewnie chodzi o znacznie bardziej skomplikowany wypadek, niż można by sądzić z pozorów. Wygląda na to, że zabójstwo miało jakiś związek z którąś ze spraw prowadzonych przez Morelliego.
– Niewykluczone, lecz równie dobrze Morelli mógł mieć zwykły romans z Sanchez. Słyszałem, że to młoda i ładna babeczka, o gorącym, latynoskim usposobieniu.
– Ale wciąż nie wiadomo, gdzie przebywa.
– Owszem, nadal jej nie odnaleziono. Chłopcy z dochodzeniówki dotarli nawet do jakichś jej dalekich krewnych ze Staten Island, ale tam też jej ostatnio nie widziano.
– Rozmawiałam wczoraj z jej sąsiadami i dowiedziałam się, że jeden z mieszkańców bloku, ten sam, który widział owego tajemniczego świadka, o jakim zeznawał Morelli, zginął w nie wyjaśnionych okolicznościach.
– To znaczy w jakich?
– Został potrącony przez samochód. Sprawca zbiegł z miejsca wypadku.
– Zbieżność może być zupełnie przypadkowa.
– Też chciałabym tak uważać.
Spojrzał na zegarek i wstał od stołu.
– Muszę lecieć.
– Jeszcze jedno. Znasz „Krętacza” Morelliego?
– Widuję go od czasu do czasu.
– Nie wiesz, czym się zajmuje albo gdzie mieszka?
– Pracuje w opiece społecznej, jest chyba inspektorem. A mieszka gdzieś w Hamilton. Co
– Dzięki. I bardzo dziękuję za świeże pączki oraz kawę.
Odwrócił się jeszcze przy drzwiach.
– Nie potrzebujesz pieniędzy?
Energicznie pokręciłam głową.
– Nie. Dziękuję.
Objął mnie ramieniem, cmoknął w policzek i wyszedł. Szybko zamknęłam za nim drzwi, bo nagle łzy naszły mi do oczu. Takie dowody przyjaźni czasami mnie wzruszają. Wróciłam do kuchni, zgarnęłam ze stołu papiery po naszej uczcie i wyrzuciłam je do śmieci. Dopiero teraz, po raz pierwszy tego ranka, mogłam spokojnie rozejrzeć się po całym mieszkaniu. Morellii dokładnie przeszukał każdy kąt, a wściekłość, z jaką to czynił, kazała mu widocznie narobić maksymalnie wielkiego bałaganu. Wszystkie szafki kuche
Wzięłam prysznic, a następnie ubrałam się w czarne dżinsowe szorty i bardzo obszerną bluzkę w kolorze khaki. Wszystkie akcesoria łowcy nagród pospiesznie zgarnęłam z powrotem do czarnej torebki i przewiesiłam ją przez ramię. Dokładnie sprawdziłam też zamknięcie okna w sypialni, powtarzając sobie, że musi się to stać codzie
Pożegnałam się z Rexem, zebrałam w sobie całą odwagę i ostrożnie wyjrzałam na korytarz, chcąc zdobyć jeszcze pewność, że nie zjawił się tam po raz drugi Ramirez.