Страница 6 из 56
Wyszliśmy na deszcz i szybko wskoczyliśmy z powrotem do samochodu. Jedynym służbowym wyposażeniem fairlane’a była stara zdezelowana krótkofalówka, ustawiona na kanał taktyczny policji. Co chwila ciszę przerywał głos dyspozytora z centrali, przebijający się przez serię trzasków. Miałam podobne radio w jeepie i ze wszystkich sił próbowałam rozszyfrować policyjne komunikaty. Wiedziałam, że podobnie jak i
Kiedy wyjechaliśmy z kampusu, zadałam nieuchro
– 1 co teraz?
– To ty podobno masz kobiecą intuicję. Sama decyduj.
– Moja intuicja wzięła sobie dzisiaj wolne.
– W porządku, podsumujmy zatem nasze dokonania. Co wiemy o Ke
Sądząc po tym, co zaobserwowaliśmy wczoraj wieczorem, cierpiał prawdopodobnie na przedwczesny wytrysk, ale chyba nie o to Morellemu chodziło.
– Pochodzi z Trenton, zrobił maturę, służył w wojsku, wyszedł cztery miesiące temu. Nadal jest bez pracy, ale najwyraźniej nie cierpi na brak pieniędzy. Z nieznanych powodów postrzelił w kolano swego kumpla, Moogeya Buesa. Został schwytany na gorącym uczynku przez policjanta wracającego ze służby. To jego pierwsze wykroczenie, zatem zwolniono go za kaucją. Naruszył warunki umowy poręczycielskiej i ukradł samochód.
– Nieprawda. Pożyczył samochód. Tyle tylko, że nie zdążył go jeszcze zwrocie.
– Myślisz, że to ma jakieś znaczenie?
Morel li zatrzymał wóz przed skrzyżowaniem
– Może zdarzyło się coś, co pokrzyżowało jego plany.
– Na przykład sprzątnięcie Moogeya.
– Julia powiedziała, że Ke
– Ojca Lea?
– Żarty sobie stroisz z poważnej sprawy – obruszył się Joe.
– Nie, traktuję ją zupełnie poważnie, ale nic sensownego nie przychodzi mi do głowy, a ty się raczej nie kwapisz, żeby wyjawić mi swój punkt widzenia. Kto, według ciebie, tropi Mancusa?
– Kiedy Ke
– I co?
– I to wszystko. Tak mi się wydaje.
Patrzyłam na niego przez chwilę, próbując odgadnąć, czy przypadkiem czegoś przede mną nie ukrywa. Pewnie tak było, ale nie mogłam tego jednoznacznie stwierdzić.
– W porządku – westchnęłam w końcu. – Mam listę znajomych Ke
– Skąd masz tę listę?
– Tajemnica zawodowa.
Spojrzał na mnie zbolałym wzrokiem.,
– Włamałaś się do jego mieszkania i rąbnęłaś mu notes z adresami.
– Nie ukradłam, tylko skopiowałam.
– Nie chcę nic więcej słyszeć na ten temat.- Zerknął na moją torebkę. Nie nosisz przy sobie broni, prawda?
– Nieprawda.
– Cholera – syknął. – Chyba mi odbiło, że się zgodziłem na współpracę z tobą.
– To był twój pomysł!
– Chcesz, żebym ci pomógł przy sprawdzaniu tej listy?
– Nie.
Doszłam do wniosku, że powierzenie mu listy byłoby podobne do oddania losu na loterię sąsiadowi, który potem spokojnie wygra nagrodę główną.
Morelli zaparkował tuż za moim jeepem.
– Zanim wysiądziesz, muszą ci jeszcze coś powiedzieć.
– Tak?
– Te buty, które masz na nogach, są wstrętne.
– Coś jeszcze?
– Przykro mi z tego powodu, że wczoraj wgięłaś błotnik.
No tak, rychło w czas.
O piątej po południu byłam przemoczona i zziębnięta, ale dobrnęłam do końca listy. Część osób udało mi się złapać telefonicznie, z i
Aby dobrze zakończyć dzień, postanowiłam jeszcze raz sprawdzić mieszkanie Ke
Ke
Zaparkowałam na asfaltowym placyku i mrużąc oczy spoglądałam poprzez ciemność i deszcz w stronę oświetlonego wejścia na klatkę schodową. Odczekałam chwilę, aż jakaś para przebiegnie z samochodu do drzwi, po czym przełożyłam z torebki do kieszeni kurtki klucze od mieszkania Ke
Przeszłam przez hol ze wzrokiem wbitym w posadzkę i twarzą ukrytą pod kapturem. Na szczęście winda stała na dole. Wjechałam na drugie piętro i popędziłam korytarzem pod drzwi oznaczone numerem 302. Nasłuchiwałam przez chwilę, ale wewnątrz panowała cisza. Zapukałam. Nikt nie odpowiedział. Przekręciłam klucz w zamku i z bijącym sercem szybko weszłam do środka. Od razu zapaliłam wszystkie światła. W mieszkaniu najwyraźniej nikogo nie było. Przeszukiwałam metodycznie pomieszczenie za pomieszczeniem, by w końcu stwierdzić, że od czasu mojej ostatniej wizyty Ke
Przed wyjściem przyłożyłam ucho do drzwi. Na zewnątrz było cicho. Wyłączyłam światła, wzięłam głęboki oddech i wypadłam na korytarz. Odetchnęłam z ulgą, że mam to już za sobą i nikt mnie nie widział.
W holu skierowałam się od razu w stronę skrzynek pocztowych i sprawdziłam przegródkę Ke
Wzięłam głęboki oddech, wsunęłam klucz do zamka, otworzyłam skrzynkę i przełożyłam korespondencję Ke