Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 10 из 30

– Czy spotkałaś kiedyś Leightona osobiście?

– Raz czy dwa razy. – Emelina wzruszyła ramionami. – Przeciętny. Brakowało mu charyzmy, bez której nikt nie zdobędzie prawdziwej popularności, więc próbował to nadrabiać na i

– Na przykład rozprowadzaniem narkotyków, – uzupełnił Julian.

– Na jakiś czas dało mu to wysoką pozycję wśród studentów. Poczuł się ważny. Keith zaczął się od niego odsuwać, gdy zobaczył, w którą stronę Leighton | zmierza.

– Twój brat nie brał udziału w tej historii z narkotykami? – zapytał Julian.

– Absolutnie nie! – oburzyła się Emelina. – Keith interesował się medytacją i zdrową żywnością, nie narkotykami!

Julian spojrzał na nią z zastanowieniem.

– Zdaje się, że ten twój brat nigdy nie zrobił niczego złego?

– Niczego naprawdę złego – odrzekła z naciskiem,

– Mhm. Ale mimo to jest zdenerwowany i boi się, że Leighton może mu zaszkodzić? Musi coś w tym być, Emmy.

– Mówiłam ci już, że jego obecni pracodawcy po prostu nie zrozumieliby czegoś takiego, jak demonstracje protestacyjne, radykalna polityka i różne i

Na przykład te pół roku, które Keith spędził w jakiejś zwariowanej komunie, pomyślała przelotnie.

– Wydaje mi się, że nawet gdyby Keith naprawdę wpakował się w coś, w co nie powinien był się pakować, też byś go broniła – powiedział Julian.

– Każdy może popełnić błąd – przyznała Emelina.

– Co nie znaczy, że mój brat popełnił jakieś poważne błędy – dodała szybko.

– Poddaję się – odrzekł Julian z uśmieszkiem i zamknął drzwi szafy. – Wyraźnie widzę, że broniłabyś o niezależnie od tego, co zrobił, czy czego nie zrobił, ciemnia się. Chodź, lepiej się stąd ulotnić.

– Ale przecież niczego nie znaleźliśmy!

– Skarbie, szansa, że coś znajdziemy, była niewielka. Na pewno zdawałaś sobie z tego sprawę? Nawet jeśli Leighton używa tego miejsca dla jakichś przestępczych celów, to mało prawdopodobne, żeby zostawiał po sobie ślady.

– Mimo to miałam wielką nadzieję, że coś znajdziemy. Chyba teraz pozostało nam tylko obserwować ten dom przez następnych kilka tygodni. Zobaczymy, może zdarzy się coś podejrzanego.

– Tak – zgodził się Julian, nie patrząc na nią.

– Sądzę, że to jest jedna z możliwości.

– A jakie są i

– Cóż, mógłbym trochę popytać.

– Rozumiem. – Emelina wyobraziła sobie, jak Julian uruchamia długie macki kontaktów mafii, i przeszył ją dreszcz. Nie wolno jej zapominać, w co się wpakowała, zawierając układ z tym człowiekiem. A podczas ostatniej godziny prawie o tym zapomniała. Julian wydawał jej się tak bardzo ludzki.

Wspinali się na ścieżkę prowadzącą do skraju urwiska. Julian zauważył zamyślenie w jej oczach i podejrzewał, jakie wizje snuje w tej chwili jej bujna wyo raźnia. Było coś, o czym chciałjej przypomnieć prz powrotem do domu i pustego łóżka. Zacisnął usta próbując znaleźć odpowiednie słowa.

– Zdajesz sobie sprawę – powiedział chłodno -teraz jesteśmy wspólnikami przestępstwa?

– O czym ty mówisz? – zmarszczyła czoło.

– Przed chwilą nielegalnie weszliśmy do tego dom i przeszukaliśmy go. To własność prywatna, Emelino.

– Więc? – zapytała niespokojnie, wchodząc n ścieżkę.

– Więc chciałbym tylko, byś zdała sobie sprawę, angażujesz się w coś, co nie jest legalne.

– Polegam na twoim profesjonalizmie i liczę na to, że uchroni nas od poważnego niebezpieczeństwa, Julianie – powiedziała raźno.

– Nie rozumiesz, o co mi chodzi, Emmy – odrzekł, ujmując ją za ramię. – Chcę ci pokazać, że teraz oboje musimy doprowadzić tę sprawę do końca. Włamując się ze mną do tego domu jeszcze mocniej przypieczętowałaś nasz układ. Rozumiesz?

Wyrwała ramię z jego uchwytu, zatrzymała się i wpatrzyła w niego ze zdumieniem.

– Czyżbyś sądził, że próbuję się wykręcić z warunków umowy? – zapytała z godnością. – Czy to dlatego zabrałeś mnie dzisiaj ze sobą? Jesteś bardzo przebiegłym człowiekiem, Julianie Colterze, ale pragnę ci powiedzieć, że tym razem przechytrzyłeś sam siebie. Zaangażowałam się w ten plan, jeszcze zanim ty się pojawiłeś, pamiętasz?

– Chcę, żebyś zrozumiała, że zaangażowałaś się we mnie, nie tylko w plan.

Odsunęła się od niego, z trudem hamując zdenerwowanie.

– Czy myślisz, że sobie tego nie uświadamiam? Wiem, co zrobiłam, przyjmując twoją ofertę pomocy, Julianie. Zawsze spłacam swoje długi. Wyrównam rachunek, gdy mi go przedstawisz.

Odwróciła się i wbiegła do domu.