Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 75 из 86

*

– Janie! Wstawaj! – Nowicki szarpnął Smugę za ramię. – Wrócił Gordon!

– Słyszałem, że panowie nie próżnowali – Anglik już wchodził do chaty. – My też nie! Mamy wieści wręcz nieprawdopodobne!

Towarzyszył mu wychudzony młody Arab niewielkigo wzrostu, o charakterystycznych rysach twarzy. Gordon przedstawił go, a w jego głosie zabrzmiała radość i coś na kształt dumy.

– To jest, panowie, Madżid el-Hadż – powiedział z naciskiem. Zaskoczony Smuga spojrzał uważniej.

– Na Boga, toż to syn Jusufa. Jakże to możliwe? – nawet Smuga tracił czasem opanowanie.

– A jednak – odrzekł uradowany Gordon.

Także młody Arab zdawał się gorączkowo szukać czegoś w pamięci.

– Na Allacha! Skąd?… Przecież…

– Tak, Madżid! To ja. Obaj z bratem nazywaliście mnie kiedyś “białym wujaszkiem”. Właśnie was szukamy w tej pełnej tajemnic I niespodzianek Afryce.

Madżid nagle spoważniał i odwrócił oczy.

– Czyżby coś złego przydarzyło się twemu bratu?

– O tak! – odrzekł Arab. – Jest w niewoli u łowców niewolników.

–  Czy przynajmniej żyje? – zniecierpliwił się Smuga.

– Żyje – odpowiedział Madżid. – Ale jest uwięziony. Mnie uwolnił pan Gordon.

– Po kolei, panowie! Wysłuchajcie wszystkiego po kolei – Anglik przerwał tę pełną napięcia rozmowę. – Przede wszystkim usiądźmy i podsumujmy to, czego się dowiedzieliśmy.

Tak też zrobili, a Gordon zaczął opowiadać:

– Czwartego dnia po wyjściu z wioski obozowaliśmy na skraju dżungli i sawa

– Nie udało się wam więc zdobyć zbyt wielu informacji… – zaczął sceptycznie Smuga.

– Trudno byłoby winić Mungę za nierozwagę. Ta kobieta to jego narzeczona – przerwał mu Gordon.

– Prowadzono nas – wyjaśnił Madżid – na zachód. Szeptano bowiem, że na południowo-zachodnim krańcu Jeziora Alberta w grubych, piaskowych pokładach znaleziono złoto. Utrzymywano to w tajemnicy, ale najpewniej tam mieliśmy być zatrudnieni.

– Ale czy odnaleźliście przynajmniej kryjówkę tych drani? – Nowicki wymownie zacisnął swe sękate pięści.

– Owszem – spokojnie, choć nie bez dumy, odrzekł Gordon. Na chwilę zawiesił głos, po czym z wahaniem dodał: – Mówią, że handlarze uwięzili tam jakiegoś Europejczyka.

W nagłym napięciu zwróciły się ku niemu wszystkie twarze.