Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 50 из 86

*

Historia była banalna. Opowiedział ją Abeer, kiedy wracali do obozu. Starzec był ojcem “faraona”. Jako wójt wioski marzył o wykształceniu syna. Osiągnął to niemałym kosztem. Chłopiec okazał się tak uzdolniony, że ukończył w Anglii renomowany uniwersytet. Ale wrócił do kraju, do rodzi

– Jezioro Alberta! – powtórzyła Sally. – Ależ to samo mówił zmarły Sadim! – zawołała.

– No cóż, to może znaczyć, że skoro tutaj grunt palił mu się pod nogami, “faraon” uciekł na północ lub południe.

– A to akurat kierunki dokładnie przeciwne – ironicznie pokiwał głową Wilmowski.

Następnego dnia zza Nilu przybyli policjanci, którzy zmienili swoich kolegów. Jeden z nich przywiózł ze sobą gazetę “Al Ahram”, w której zamieszczono lapidarną notatkę zatytułowaną: “Współpracownik kedywa przemytnikiem”. Potwierdzała ona przypuszczenia Sally.

“Jak już donosiliśmy, od kilkunastu miesięcy w niektórych państwach europejskich pojawiały się bardzo ce

– Ahmad A… Któż to może być? – zastanawiał się Wilmowski.

– Ahmad al-Said ben Jusuf – odparł Abeer. – Dobrze mówił nasz przyjaciel z Al-Fajjum, że nie można mu ufać. Miał rację.

– Miał więc też rację ów kupiec z Aleksandrii, twierdząc, że ślad prowadzi do Kairu – przypomniał Wilmowski.

– Al-Habiszi to naprawdę uczciwy człowiek – odparł Abeer. Przed południem wróciła ekipa ratunkowa. Przywiozła śmiertelnie wyczerpanego Patryka i ciężko chorego, prawie niewidzącego Nowickiego. Obu znaleziono przy jedynej w tej okolicy studni, zaledwie o dzień drogi na zachód od Luksoru. Tomka z nimi nie było.