Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 36 из 59

– Ja też z trudem wierzyłem własnym oczom i uszom – potaknął Nixon. – Najważniejsze jednak, że część wyprawy ratunkowej już płynie do Iquitos, a panowie wstąpili tutaj jedynie po to, aby rozmówić się z panem i zwerbować kilku Cubeów.

– A więc nareszcie coś zaczęło się dziać, jakże się cieszę! – zawołał Wilson. – Dzień i noc rozmyślam o losie Smugi. Jeśli pan Nixon się zgodzi, pójdę z panami na wyprawę. Dręczą mnie wyrzuty sumienia, że pozostawiłem go tam samego. On nie zasypiałby gruszek w popiele, gdyby był na moim miejscu.

– Ja również zaproponowałem swój udział w wyprawie, ale panowie uważają, że raczej byłbym przeszkodą niż pomocą – wtrącił Nixon.

– Wyprawa będzie narażona na wiele niebezpieczeństw. Grań Pajonal zamieszkują dzicy Kampowie. Nie obejdzie się bez walk, a wtedy życie uczestników wyprawy będzie zależało od siły ognia karabinowego – impulsywnie powiedział Wilson.

– Jestem i

– Tomek ma rację, na tej wyprawie trzeba będzie używać forteli, a nie siły – zgodził się kapitan Nowicki. – Smuga musiał wpaść w pułapkę, on nie przegrałby otwartej walki.

– Małej grupce łatwiej przemknąć się między wojowniczymi plemionami – dodał Tomek. – W dżungli Indianie będą atakować z ukrycia. Taka jest ich woje

– Panowie chcieliby zwerbować doświadczonego Haboku i jeszcze kilku i

– Haboku nie ma w obozie – odpowiedział Wilson. – Dwa tygodnie temu wyruszył do swej wioski nad rzeką Uaupes.

– Do licha, to zła nowina – zafrasował się Nixon. – Ten dzielny człowiek przydałby się panom na wyprawie.

– Obawiam się również, że bez niego trudno będzie zwerbować i

– Czy Haboku nie wróci już do obozu? – zapytał Tomek.

– Miał zamiar się ożenić, poszedł po żonę – wyjaśnił Wilson. – Nie możemy liczyć na jego szybki powrót.

– Do stu par beczek zjełczałego tranu! – zaklął Nowicki. – Musimy zabrać kilku zaufanych i odważnych tragarzy.

– A co się dzieje z i

– zapytał Tomek.

– Oprócz Haboku było ich jeszcze czterech, ale również poszli z nim nad rzekę Uaupes – wyjaśnił Wilson.

– Szkoda, bardzo chciałbym mieć ich przy sobie – rzekł Tomek.

– To są przyjaciele Haboku. Poszli z nim, gdyż zamierzał ożenić się z dziewczyną z obcego klanu. W takiej sytuacji pan młody musi symulować porwanie dziewczyny, podczas którego jej bracia klanowi pozorują obronę. Ma to symbolizować fakt, że nikt dobrowolnie nie chce opuścić swego klanu – powiedział Wilson.

– Ci czterej kumple mają pomagać Haboku w tym porwaniu na niby?

– wtrącił Nowicki.

– Tak. Sprawa układa się niefortu

– A co by panowie powiedzieli na propozycję udania się do osiedli Cubeów? – zapytał Nixon. – Pozyskanie Haboku i jego przyjaciół warte jest zachodu.

– Musicie mieć chociaż kilku pewnych ludzi – stanowczo powiedział Wilson. – Jest to szczególnie ważne, ponieważ wyprawa wasza nie będzie zbyt liczna.

– Ile czasu zajęłoby nam odszukanie Haboku? – zapytał Tomek.

– Cubeowie mieszkają na brzegach Uaupes w pobliżu jej ujścia do Rio Negro. Będzie to stąd w linii prostej około trzystu kilometrów – odpowiedział Wilson. – Dotarcie do nich i powrót zajęłyby nam około dwóch tygodni.

– Co myślisz, brachu? – Nowicki zagadnął Tomka. – Zabieramy dwie kobiety. Musimy myśleć ó ich bezpieczeństwie.

– Czy mógłbym wysłać list do żony oraz przyjaciół w Iquitos?

– krótko zapytał Tomek. – Należy powiadomić ich o przyczynach zwłoki.

– Więc panowie decydują się na wyprawę do Cubeów? – odezwał się Nixon.

– Tak, to chyba najrozsądniejsze wyjście – odpowiedział Tomek.

– Jestem tego samego zdania – potwierdził Wilson. – Proszę przygotować list, a ja zajmę się wysłaniem go do Iquitos. Jeśli pan Nixon nie ma nic przeciwko temu, będę przewodnikiem panów w drodze do Cubeów. Znam przecież Haboku, może łatwiej zdołam go namówić.

– Dziękuję, właśnie chciałem prosić pana o to – odparł Nixon.

– Przypilnuję pracy w obozach podczas pana nieobecności.

– Kiedy możemy wyruszyć? – zapytał kapitan Nowicki.

– Potrzebuję pół dnia na poinformowanie pana Nixona o stanie naszych prac, a po południu w drogę! – odparł Wilson. – Czy to panom odpowiada?

– Zgoda, im wcześniej, tym lepiej – potaknął Nowicki.

– W drodze porozmawiamy o tym, co zdarzyło się nad Ukajali podczas waszej wyprawy do Vargasa – dodał Tomek.

Zaraz po kolacji Tomek i Nowicki napisali obszerny list do przyjaciół, po czym udali się na zasłużony odpoczynek.

O świcie obóz zbieraczy kauczuku rozbrzmiał gwarem. Tomek z Nowickim zaraz zerwali się z posłań i wyszli z baraku. Wilson z kilkoma uzbrojonymi capangami krzątali się wśród Indian. Seringueirowie uzbrojeni w maczety [88] przygotowywali blaszane naczynia i tykwy, w które ściekał z drzew sok kauczukowy. Kolejno odchodzili w las na pora

Wilson powitał Tomka i Nowickiego, po czym rzekłŕ- Musimy rozpoczynać pracę już o świcie, potem, gdy słońce stoi w zenicie, sok kauczukowy krzepnie pod wpływem żaru i zasklepia nacięcia kory na drzewach.

– Wstaliśmy wcześnie, ponieważ pierwszy raz znajdujemy się w obozie zbieraczy kauczuku – powiedział Tomek. – Ciekawi jesteśmy, w jaki sposób eksploatuje się drzewa hevea.

– Oczywiście, o kauczuku głośno na świecie, warto skorzystać z okazji – potaknął Wilson. – Proszę, niech panowie rozejrzą się po obozie. Teren przez nas eksploatowany stanowi jakby naturalną plantację. Podzieliliśmy ją na działki, które obsługują poszczególni seringueirowie. Działki z konieczności są dość rozległe, ponieważ drzewa hevea nie rosną w skupieniu. Na mniej więcej osiemdziesiąt drzew różnych gatunków przypada jedno kauczukowe, a każdy seringueiro eksploatuje około stu pięćdziesięciu drzew hevea.

– Może pan nam wyjaśni, jaką pracę musi wykonać seringueiro? – poprosił Tomek.

– Najpierw wyrąbuje maczetą ścieżynkę w gęstwinie leśnej. Czyni to w ten sposób, aby ścieżka wiodła od drzewa do drzewa i po zatoczeniu koła wracała do punktu wyjścia z obozu. Potem codzie

Drugi obchód działki seringueiro rozpoczyna po południu, aby w wiadro zlać sok zgromadzony w naczyniach umocowanych pod nacięciami kory. Po powrocie z obchodu natychmiast musi stężyć sok, krople deszczu rozwadniają bowiem mleczko kauczukowe i mogłyby zniweczyć jego całodzie

– Do tego celu wystarczają te jednospadowe daszki kryte liśćmi i wzniesione na drągach – odparł Wilson wskazując kilkadziesiąt szałasów w różnych miejscach obozu. – Seringueiro rozpala pod daszkiem ognisko i podsyca je orzeszkami palmy urucuri wydzielającymi szary dym, który pomaga w krzepnięciu mleczka kauczukowego. Seringueiro zanurza tak zwaną bolachę w wiadrze napełnionym mleczkiem, po czym oblepiony sok suszy nad ogniem [89] . Czy

– Wcale łatwy sposób na zdobycie fortuny – wtrącił kapitan Nowicki.

– Nie zgodziłbym się z pana zdaniem – zaoponował Wilson. – Praca seringueiro nie jest łatwa ani bezpieczna. Tropikalna puszcza zazdrośnie strzeże swoich bogactw. Seringueiro musi wystrzegać się jadowitych gadów, owadów i drapieżników. Wolni Indianie uważają go za swego śmiertelnego wroga, gdyż wdziera się do ich ojczystych krain, a biali spekulanci kauczukowi oraz awanturnicy walczą między sobą o ce

– A niech to rekin połknie! Nie myślałem o tym, a przecież nasz Smuga również przepadł przez kauczuk – zawołał Nowicki.

– Jak długo można eksploatować jedno drzewo? – zapytał Tomek.

– Najpierw zbierano sok kauczukowy w sposób rabunkowy. Seringueiro po prostu ścinał drzewo, a potem dopiero żłobił na nim korę, aby zebrać sok. Potem nauczono się wydobywać mleczko bez niszczenia całego drzewa. Mimo to po wypłynięciu soku należy pozostawić drzewo w spokoju przez kilka lat. Odrastanie kory w nacięciach trwa około pięciu, sześciu lat i dopiero wtedy nadaje się ono do ponownej eksploatacji. Drzewo nacinane zbyt często, usycha.

– Kapitanie, mamy trochę czasu, więc pospacerujmy po lesie, chciałbym obejrzeć drzewa kauczukowe w ich naturalnym środowisku – odezwał się Tomek.

– Racja, skorzystajmy z okazji.

[88] Maczeta (hiszp. machete) – nóż długości około 50 cm o wygiętym ostrzu i mocnej rękojeści, używany do wycinania buszu i trzciny cukrowej, rozpowszechniony w Ameryce Południowej, Środkowej oraz w Afryce.

[89] Mleczko kauczukowe, czyli lateks. Świeży lateks ma odczyn lekko alkaliczny; pod wpływem kwasów, soli niektórych metali, zmian temperatury oraz i

[90] Pasjonującą historię kauczuku opisał Kamil Giżycki w książce pt. Hevea plącze kauczukiem, wydanej przez Wydawnictwo ŚLĄSK.