Страница 16 из 31
Przerwał mu nagły wybuch skrzekliwego jazgotu i pohukiwań. Trzej Detektywi spojrzeli pytająco na swego przewodnika.
– To małpy i sowy – wyjaśnił Mike. – W północno-wschodniej części mamy także terrarium dla węży. Nie wydają żadnych dźwięków, ale trzymamy je w najodleglejszym zakątku, gdyż najtrudniej je znaleźć, w razie gdyby się któreś wymknęły. Jest tam niezła kolekcja grzechotników, południowoamerykański jadowity wąż i duży królewski wąż.
– Jak daleko jesteśmy od domu, Mike? – zapytał Jupe, wpatrując się w mroczną dżunglę za nimi.
– Około pięciuset metrów. Ten stok kończy się ogrodzeniem, za…
– Czekaj! – przerwał Mike'owi Pete.
– Co to?
Przystanęli nasłuchując. Miarowy, zgrzytliwy stukot roznosił się wokół echem. Narastał, jakby zbliżał się do nich. Wtem zawtórował mu i
– Nie podoba mi się to – powiedział Pete schrypniętym głosem. – Może powi
Jupiter słuchał pełen lęku, ale równocześnie był zaintrygowany.
– Ten dźwięk… To jak… – szukał odpowiedniego określenia, a pisk był coraz bardziej ogłuszający. Zdawał się być wszędzie, otaczać ich.
– lii – ooo – iii! lii – ooo – iii!
– Zabierajmy się stąd! – krzyknął Bob.
Trzej Detektywi zawrócili na pięcie i rzucili się do ucieczki.
– Czekajcie! – zawołał Mike i wybuchnął śmiechem.
Zatrzymali się zdumieni.
– Nie ma się czego bać! – wołał Mike. – To tylko rozdrabniarka metali!