Страница 13 из 15
XII
– Spokojnie, Geralt – powiedziała Ne
– Wiem – Geralt uniósł głowę, popatrzył na młodzika w błyszczącej zbroi, stojącego przed drzwiami komnaty.
– Słuchaj no, synku, wracaj do kaplicy. Nic tu po tobie. A tak między nami, to ktoś ty taki?
– Jestem… Jestem Galahad – bąknął rycerzyk. – Czy mogę… Czy wolno mi zapytać, jak się czuje ta piękna i waleczna pa
– Która? – uśmiechnął się wiedźmin. – Są dwie, obie piękne, obie waleczne i obie pa
Młodzik zaczerwienił się wyraźnie.
– O tę… młodszą… – powiedział. – O tę, która bez wahania rzuciła się, by ratować Króla Rybaka.
– Kogo?
– On ma na myśli Herwiga – wtrąciła Ne
pomocą.
– Pomogłeś Ciri – wiedźmin spojrzał na rycerzyka uważniej i życzliwiej. – Jak cię zwą? Zapomniałem.
– Galahad. Czy to jest Avalon, zamek Króla Rybaka?
Drzwi otworzyły się, stanęła w nich Ye
– Yen!
– Idziemy do kaplicy – oznajmiła cichym głosem czarodziejka. – Goście czekają.
– Yen… może przełożymy…
– Zostanę twoją żoną, choćby mnie mieli diabli porwać! I zostanę nią zaraz!
– A Ciri?
– Co Ciri? – wiedźminka wyłoniła się zza pleców Ye
Galahad, skrzypiąc i brzęcząc zbroją, ukląkł, a raczej zwalił się na jedno kolano.
– Piękna pani…
Wielkie oczy Ciri zrobiły się jeszcze większe.
– Ciri, pozwól – rzekł wiedźmin. – To jest rycerz… hmm… Galahad. Znacie się już. Pomógł ci, gdy walczyłaś z żyrytwą.
Ciri oblała się rumieńcem. Glamarye zaczynało działać, więc rumieniec ten był naprawdę uroczy, a blizny prawie nie było widać.
– Pani – wybąkał Galahad – uczyń mi łaskę. Pozwól, o piękna, bym u stop twoich…
– Jak znam życie, on pragnie być twoim rycerzem, Ciri – powiedziała Triss Merigold.
Wiedźminka założyła ręce za plecy i dygnęła z wdziękiem, wciąż nic nie mówiąc.
– Goście czekają – przerwała Ye