Страница 11 из 15
X
– Yen…
Wyglądała czarująco. Czarne, falujące, upięte złotym diademikiem loki opadały lśniącą kaskadą na ramiona i wysoki kołnierzyk długiej brokatowobiałej sukni o bufiastych, czarno prążkowanych rękawkach, ściągniętej w stanie niezliczoną ilością udrapowań i liliowych wstążek.
– Kwiaty, nie zapomnij o kwiatach – powiedziała Triss Merigold, cała w głębokich błękitach, wręczając narzeczonej bukiet białych róż. – Och, Yen, tak się cieszę…
– Triss, kochana – załkała niespodziewanie Ye
– Dość tych czułości – powiedziała Ne
Ye
– Geralt – szepnęła mu tuż obok ucha – wciąż nie mogę w to uwierzyć…
– Yen – odszepnął. – Kocham cię.
– Wiem.