Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 11 из 34

Kilka razy już wspomniałem o osobie ojca duchownego. W każdym seminarium powi

W każdym seminarium sprawy związane z codzie

Przy końcu moich wspomnień dotyczących Seminarium Włocławskiego chciałbym poruszyć jeszcze jeden, chyba najbardziej delikatny problem. Dotyczył on wszystkich kleryków, a także i

W każdym razie w seminarium radziliśmy sobie z tym problemem na różne sposoby. Na pewno „najłatwiej” mieli ci, którzy pogodzili się z samogwałtem oraz żyjący w parach. Tych ostatnich niewątpliwie dobijało ciągłe ukrywanie się ze swoimi uczuciami. Te dwie grupy najczęściej „dogadzały” sobie w łaźni seminaryjnej. Kiedy wieczorami przed zamknięciem gasiłem tam światło widziałem zawsze strugi spermy na ściankach kabin prysznicowych, a w powietrzu unosił się mdły zapach męskiego nasienia zmieszany z unoszącą się parą. Z pewnością większość z nas starała się przynajmniej ograniczać te praktyki Ojcowie duchowni grzmieli na konferencjach, że najczęściej wyznawanym grzechem na kleryckich spowiedziach jest grzech samogwałtu. Wielu (w tym również ja sam) próbowało przytłumić jakoś popęd natury przez ćwiczenia fizyczne – kulturystykę, grę w tenisa, siatkówkę, biegi itp. Okazywało się to jednak na dłuższą metę niemożliwe. Być może byli i tacy, którzy – czy to siłą woli, czy też przez wejście na wyżyny życia duchowego – potrafili niejako złożyć ofiarę z siebie, ze swojego seksu i wytrwać przez lata w czystości. Podobno nie ma takiego, który by ani razu nie upadł, ale na pewno wielu próbowało.

Biskupi i nasi przełożeni mieli również i

W czasie wakacji, po pierwszym roku studiów, pewnego dnia do domu rodziców przyszedł pan „po cywilnemu”. Przedstawił się, że jest z milicji i chciałby ze mną porozmawiać. Zaprosił mnie na spacer do pobliskiego parku. Już na samym początku zaczął przechwalać się swoją znajomością środowiska seminaryjnego, regulaminu, wreszcie samych przełożonych i profesorów. Powoli przechodził przy tym od informowania do zasięgania informacji. Interesowali go zwłaszcza moderatorzy i profesorowie – czy nie wzywają do postaw i zachowań antypaństwowych? – czy nie szkalują władzy ludowej? itp. Już po kilku minutach zapytałem o sens rozmowy na takie tematy, a później odmówiłem udzielania jakichkolwiek informacji i chciałem wracać do domu. Na to on rozpoczął rozmowę na mój temat. Pytał, czy chcę naprawdę zostać księdzem. Okazało się, że życzy mi tego z całego serca, ale obawia się, iż mogę nie dotrwać do końca studiów gdyż obracam się w złym towarzystwie. I to był właśnie jego hak. Chodziło mu o to, że odwiedzam czasami, będąc w rodzi