Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 23 из 127

21.

Ra Mahleine była silniejsza. Obrażenia wygoiły się. Telewizor ją nudził. Zwykle czytała lub łatała odzież. Oglądając program telewizyjny, z reguły robiła na drutach. Czasami snuła wspomnienia.

– Na wiosnę zeszłego roku bardzo długo nie podpadłam i codzie

Gavein słuchał wyciągnięty, z rękami pod głową.

– Lubiłam patrzeć na morze – opowiadała dalej. – Na fale leniwe jak zupa, jak smoła. Woda ciemna, aż czarna. Niebo też było czarne, to znaczy ciemnobłękitne w dzień, a smoliste w nocy. Niektóre miały ostry wzrok i twierdziły, że potrafią wypatrzyć na niebie nieruchome samoloty. Wyobrażałam sobie, że w jednym z nich siedzisz ty. Pewnie w takim, co przez te wszystkie lata tkwił w tym samym miejscu na niebie.

– Ale przecież te samoloty w dzień nie wznosiły się wysoko i czas płynął dla nich ze zwykłą prędkością.

– Samoloty były nieruchome – pokiwała głową. – Wszystkie, które zdołały je dojrzeć, tak mówiły. Nawet, gdy wodnopłat podchodził do naszego statku, to dopiero tuż przy samej powierzchni wody gwałtownie przyspieszał, a w powietrzu, im dalej, tym był bardziej powolny, wreszcie, jeszcze spory, roztapiał się w ciemnym błękicie jak we mgle. Przed lądowaniem albo po starcie był zawsze widoczny na niebie przez parę dni.

– Dziwne – powiedział. – Przecież przy powierzchni wody powinien właśnie hamować.

– Nie. Hamował, już płynąc. Siadał na falach z największą prędkością.

– Pogadam o tym z Haighiem.

Myśli już pobiegły ku znanemu problemowi.

– Takie wodowanie i wymiana pasażerów to było z pewnością duże wydarzenie – podsunął podchwytliwie.

– Nie dla białych. Procedura była zawsze taka sama, nie zdarzył się wyjątek: gdy samolot podpływał do statku, strażniczki zganiały nas wszystkie pod pokład; co gorliwsze pałowały. Dotąd pałowanie kojarzy mi się z wodnopłatami. Następnie sprawdzano obecność, czy któraś nie ukryła się między takielunkiem. Dopiero jak się wszystko zgadzało, wpuszczały na pokład nowe pasażerki, a z cel wyciągały te, którym się kończył pobyt. Och, Gavein, jak ja wtedy marzyłam, żeby mnie wyczytały przez pomyłkę.