Страница 31 из 69
Jeszcze inaczej postanowiła spędzić noc Maria. Energiczna Włoszka lubiąca w męskim towarzystwie dość często udawać idiotkę, ani przez moment nie straciła orientacji.
– Burt jest wspaniały, czasem zbyt nieostrożny, ale razem potrafimy zmienić cały ten świat.
Zaskoczyło ją stanowisko De
– I ty musisz zostać szefem, Burt – powiedział Ziu Dong. – Kiedy będziemy gotowi, ty ujmiesz ster w swoje ręce.
– Tak – poparł Red Gardiner – potrzebny będzie ktoś operatywny.
– Raczej godny zaufania – przerwał De
– Ależ Burt! – zawołała Maria, ale gniewny wzrok Amerykanina zatrzymał ją w pół zdania. Całe grono spojrzało na Szwajcara przekonane, że odmówi. Ale Lindorf splótł tłuste rączki na wydatnym brzuszku i rzekł, przymykając powieki:
– Jeśli taka jest wasza wola…
I w tym momencie wszystkim, nie wyłączając De
Pa
Pastor Lindorf, również nie mógł zmrużyć oczu, modlił się żarliwie.
– O Panie! Dzięki ci za wszystko. Jestem twym sługą, będę twoim mieczem. Od jutra. O ile mnie wybiorą. Dzięki ci.
Prezesura – o czym więcej mógł marzyć? Jako protestancki pastor nie mógł przecież zostać papieżem.
Za oknami hotelu światła miasta odbijały się w tafli jeziora Melar. Gdy w apartamencie zgasły lampy, ten podwójny odblask rozświetlił firankę. Wyciął cień na tle okna.
– Kto tam? – zabrzmiało niepewnie w ciemności.
– To ja…
– Lion? Szalony człowieku, szukają cię wszędzie!
– Dostałem cynk, że mogę ci być potrzebny! Więc jestem.
– Tak, ale nie tu, nie teraz. Rozumiesz sam.
– Możesz napisać, co masz do przekazania. Jaki to wynalazek? Potem spalimy kartki.
– Pamiętaj o ścisłej dyskrecji. O sprawie wie zaledwie osiem osób.
– O siedem za dużo.
– Stało się. Szczegółowo omówimy to gdzie indziej.
– Czy ty naprawdę robisz to na własny rachunek?
– Tak. I muszę wygrać, Lion. Burt nie zgarnie całej puli. Kiedy zrobi już swoje, odejdzie. A my stworzymy Nowy Świat. I ty mi w tym pomożesz, Lion.
Cisza zapada w apartamencie. Tylko w kręgu nocnej lampki widać długopis biegnący po kartkach papieru. Tam i z powrotem.