Страница 44 из 62
– A czemu nie?
– No to co cię wstrzymuje?
Mayfed wzruszyła ramionami. Oparła nogę na parapecie, podciągając swoją koronkową suknię nad kolano. Mierzyła krótko.
– Mayfed – powiedziała A
– Się robi, pani pułkownik.
Strzał padł dosłownie chwilę potem. Postać we wzorzystej szacie poszybowała w dół, wzbudzając panikę wśród towarzyszących jej, ledwie widocznych sylwetek.
– Mayfed, kurwa – szepnął Biafra. – Masz ode mnie folwark i pięć wsi!
– Tak jest, panie generale – szeregowy zaczęła ładować swój karabin. – Dziękuję, panie generale!
– Dzięki, Mayfed – szepnęła A
– No nie ma sprawy, pani pułkownik – szeregowy stanęła na powrót w szeregu. – Ja tam zawsze miałam dryg do strzelania z czegokolwiek. Jak z procy przypierniczyłam koledze w dzieciństwie, to go dziesięć dni medyki leczyły, a matka mnie sprała, aż się zsikałam. Taki dryg mam do tego normalnie.
– No! – potwierdziła Shha. – Wszystko jedno z czego… Mayfed zawsze trafi. Eeeee… pamiętam, jakeśmy w kulki grały, to na Mayfed można było postawić życie przeciwko jednemu brązowemu.
– No – mruknęła Zarrakh. – Tylko z chłopakami jej się nie udaje. Noż kurde, dość ładna przecież, a tu nic.
A
– Uda ci się kiedyś, siostrzyczko – powiedziała. – Wierzę, że ci się kiedyś uda.
– No nie ma sprawy, pani pułkownik – powtórzyła Mayfed. – Pieprzę ich wszystkich. Mam Zarrakh. Jej też nie idzie w życiu – uśmiechnęła się nieśmiało. – Takie my dwie nieudacznice. Na jaki szlag rodzili takie głupie pindy jak my?
Po policzkach A
– Jesteście… – powiedziała cicho. – Jesteście najlepszymi ludźmi, jakich spotkałam w życiu – przygryzła wargę. – A wielu spotkałam. Możecie mi wierzyć…
Przerwały im gromkie okrzyki z przedmurza pałacu:
– Tu czołówki Armii Troy! Nie strzelać, sojusznicy! Nie strzelać!
– Tu Armia Arkach! – ryknęła Harmeen. – Możecie przejść.
– Nie strzelać! Nie strzelać! Tu czołówki Armii Troy!
– Yyyyyyyeeeeeeeaaaaaaaaa!!! – zawyła La
– Aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! Troyyyyyyyyyyyyyyy! – cały oddział zaczął krzyczeć nagle. – Troyyyyyyyyyyyyyyy!
– Cześć dziewczyny! – czyjś ryk wzniósł się ponad ogólny wrzask sojuszniczych oddziałów. – Słyszeliśmy, że Arkach dało popalić Luaaaaaaan!
– Yyyyyyyyyyyyyyyyyaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
Umorusani szturmowcy Troy ukazali się na schodach.
– Ja cię pierdolę! – jakiś setnik ukląkł na zdobionej posadzce. – Serce Imperium!
– Kurwa, ludzie… Uwierzycie w coś takiego??? – wył jeden z szeregowców.
– Zabiłyśmy cesarza – darła się La
– Czekaj, czekaj… Ciiiii… co? – kilku ludzi wokół usiłowało uciszyć resztę.
– Zabiłyśmy cesarza – powtarzała La
– Ja cię… Dziewczyny zapierdoliły cesarza! No popatrz… i w Arkach jakiś żołnierz się zdarzył z głową na karku.
– Uuuuuuuuuuuu… A wino macie?
– A bierz se, co chcesz, ślicznotko.
– Zdobyłem Syrinx! – krzyczał jakiś rekrut z Troy. – Zdobyłem Syrinx!!! We wsi nie uwierzą, że byłem w pałacu.
– A mi nie uwierzą, że całowali mnie żołnierze obcego królestwa – Harmeen usiłowała wyrwać się z licznych ramion sojuszniczych sił. – Psiamać, puść małpo. Jestem oficerem!
– Przestań mnie całować, świnio – La
I
Dziewczyna podeszła do Mereditha. Uśmiechnęła się jakoś tak smutno.
– Może ty mi przynajmniej dasz buzi – szepnęła. – Po starej znajomości, co?
Ale schamiała. Meredith pocałował ją w czoło. Pachniała prochem i całkiem niezłymi pachnidłami. Nie bał się jej oczu, ale czuł bijącą od niej moc. To już nie była dziewczynka, którą ktokolwiek z ludzi na świecie mógł zmusić, żeby stała na oficjalnej uczcie. Miała tak strasznie prostacki akcent. W Arkach pewnie uchodziła za perfekcyjnie wykształconą. W rodzi
– Witam okupacyjne armie – ponad ogólny krzyk wybiły się czyjeś słowa. Straszne, choć niezbyt głośne. Słowa zwiastujące rychłą śmierć. Dokładnie… Dokładnie tak. To było jakby sama śmierć mówiła. Krzyk ucichł nagle.
Samotna, trzęsąca się w gorączce postać stała oparta o ścianę.
– To Nolaan! – pierwszy rozpoznał go Biafra. – Achaja! Osłoń mnie natychmiast!
A
– Achajaaaaaaaaaaaa!!! – ryknął Biafra tak głośno, że można było podejrzewać zerwanie strun głosowych. – Stań z przodu!
Księżniczka wysunęła się naprzód zdezorientowana. Wyjęła swój miecz. Nolaan… O kurwa!
„Książątko z prowincji” zerknęło na nią niezbyt przytomnie tymi swoimi malutkimi oczkami.
– Spadaj, koleżanko – Nolaan oderwał się od ściany i niepewnym krokiem ruszył naprzód. – Do ciebie nic nie mam.
– Jak mi tylko tkniesz Biafrę, to… – przełknęła ślinę.
– A kto to jest Biafra? – popatrzył szczerze zdziwiony. – Srał go pies.
Nolaan pożeglował w stronę A
– Szybko zmieniasz barwy, ladacznico.
Nałożnica uśmiechnęła się lekko.
– Problem w tym, że nigdy ich nie zmieniam. Od bardzo dawna jestem żołnierzem Armii Arkach – popatrzyła mu prosto w oczy. Mała, bezbro
– „Ostatnia wierna, zawsze wierna…” – zakpił. – Chcesz być naprawdę „ostatnia”?
– Bo widzisz – dziewczyna podeszła bliżej, prawie go dotykając. Wiedziała, co to strach, ale trochę za dużo go już w życiu odczuła, żeby cokolwiek okazać. – Jeśliby tylko amfiteatry dopuszczały aktorów kobiety, to byłabym najlepsza.
– Zabiję cię, donosicielska suko.
– Zabij mnie. No proszę, zabij mnie teraz.
– Sądzisz, że ci ludzie cię ochronią? Że pomoże ci ta dupa Hekkego? – wskazał na Achaję.
– Nie. Zabij mnie. Tylko nie jako donosiciela, gnoju! Zabij mnie jako twojego wroga.
Skrzywił się.
– Nie cierpię skamlenia psów, które chcą dołączyć do wilczego stada.
– Byłam trzynastoletnią dziewczynką w Arkach, kiedy moje miasteczko zostało napadnięte przez twoje kochane Luan. Byłam bardzo ładna. Jak mnie złapali, od razu posłali do haremu. A tam… wiesz, co się robi nowym niewolnicom? Toż ona ma służyć w łóżku, a nie odczuwać przyjemność. Wiesz, co czuje trzynastoletnia dziewczynka, jak ją rozkraczają na stole i obcinają łechtaczkę? Wiesz, panie księciu z ostrym mieczem? A jak ci wypalą znak na tyłku? Wiesz? Wiesz, jak to jest? Jak się czuje trzynastoletnie dziecko wśród obcych bite mokrymi szmatami, żeby nie zniszczyć skóry, ale żeby poczuło ból i nauczyło się wymawiać słowa z należytym akcentem? Wiesz, co to jest dosłownie zrzygać się z płaczu??? Wiesz, jak to jest, jak mała dziewczynka wali głową w mur, bo nie może wytrzymać bólu spowodowanego przez pas cnoty? I… i powiem ci jeszcze jedno. Byłam zajebiście ładna – A
– Przestań – szepnął Nolaan.
– A zabij mnie. Nie zależy nikomu. Mam tylko nadzieję, że ta „dupa Hekkego” wypruje ci potem flaki!
Nolaan opuścił głowę. Zdrową ręką otarł pot z czoła.
– Przepraszam cię, A
Gorączka trzęsła nim coraz bardziej. Nie bardzo mógł się skupić.
– Każdy człowiek przecież ma prawo powiedzieć „przepraszam” – potrząsnął głową. – Każdy ma prawo powiedzieć „myliłem się”. No… przykro mi. Nie wiedziałem.
– Wszyscyście „nie wiedzieli”.
– Wybacz, proszę. No dobra… jestem głupi jak but, ale na kolanach proszę o wybaczenie!
– Wybaczam. Przeprosiny zaakceptowane – powiedziała A
Odwróciła się od niego plecami.
– Czy… – spytał jeszcze. – Czy „A
– Nie! – warknęła.