Страница 42 из 62
ROZDZIAŁ 10
W cesarskiej sali pałacu Syrinx było tylko kilkunastu oficerów. Wszyscy skupieni nad mapami i stosami raportów.
– Gdzie jest Mohr? – gorączkował się cesarz.
– Nie mamy żadnych doniesień – powiedział Tepp.
– Pytam, gdzie jest Mohr?
– Panie, Mohr przebija się przez teren wokół jezior Kua – zaraportował jakiś setnik.
– Czemu tak długo?
Setnik był głupi. Albo niezbyt dokładnie zrozumiał sytuację, swoją własną.
– Mohr nie odciąży Syrinx. Jego jedynym celem jest chyba połączenie się z Bortarem i umożliwienie odwrotu jego armii spod So
– Psiamać – szepnął cesarz. – Powieście go!
Wezwani żołnierze sprawnie założyli pętlę na szyję pechowego setnika. Przywiązali koniec sznura do ramy okie
– Gdzie jest Kye? – zapytał cesarz.
– Ugrzązł pod Dien Phua – odezwał się Tepp. – Wiem od moich kurierów. Kazałem mu przedostać się do Syrinx najkrótszą drogą.
Cesarz zrzucił ze stołu piękną mapę, której wykonanie kosztowało więcej niż kilka wiosek. Mapa rozdarła się w dwóch miejscach.
– Gdzie jest Mohr? – powtórzył. – Kiedy przybędzie Mohr, pytam???
Nikt nie ośmielił się odezwać.
– Czy jest w pobliżu jakiś nasz oficer, który potrafi jeszcze dowodzić? – ryknął cesarz.
Jeden ze strategów otworzył odruchowo usta, chcąc powiedzieć, że jest… Suhren… który właśnie dowodzi atakiem na Syrinx ze strony Armii Arkach, ale przypomniał sobie dowcipny napis „Tak kończą agenci Arkach/Troy (niepotrzebne skreślić)” i zamknął usta nie wydawszy żadnego dźwięku.
Cesarz podszedł do drugiego stołu. Zerknął na i
– Trakt Cesarski będzie Główną Drogą Numer Jeden? – spytał sam siebie. – A ten pałac nazwą Zgromadzeniem Ludowym? – powoli studiował pięknie wykaligrafowane napisy wykonane przez wrogich kartografów. Ta mapa też była dużo warta. – Syrinx… Syrinx będzie nosić nazwę Miasta Przyjaźni? Bogowie! – odwrócił się nagle przodem do wszystkich, którzy struchleli. Stali wyprężeni na baczność.
– Co z Ciężkim Korpusem Szturmowym? – ryknął.
– Dostaliśmy straszne wciry – odezwała się A
Cesarz jakby dopiero ją zauważył. Spojrzał niezbyt przytomnie.
– Coś ty na siebie włożyła?
Pierwsza Nałożnica Cesarstwa rzeczywiście wyglądała jak istota z i
A
– Grenadierzy Arkach wykończyli Korpus Szturmowy. Ta część, która została skierowana na Troy, odniosła duże sukcesy, ale… Troy okopało się na pozycjach obro
– Skąd wiesz? – zapytał cesarz.
– Złapaliśmy łącznika z Troy. Taka jest umowa pomiędzy Zaanem i Biafrą. Wymyślił to Suhren. Troy ma wiązać w obronie wszystkie nasze siły defensywne, a Arkach ma się ruszać i zlikwidować centra dowodzenia. Jak wyrąbią korytarz, to Troy uderzy całą swą masą. Ich stać na uzupełnienia i w każdej chwili mogą wprowadzić do walki zupełnie świeże jednostki. A jakby tego nie było dość, to na… hm… „odsiecz” do Syrinx zmierza jakaś nowa formacja. Niewolnicy wydzielili ze swoich armii „Ochotnicze Siły Interwencyjne”. To zwykły korpus pacyfikacyjny w najlepszym znaczeniu tego słowa. Wojsko do dupy, dowodzone według regulaminów pisanych w ogromnej ilości przeróżnych krajów od gór aż do morza. Ale… dam sobie rękę uciąć, że pacyfikować potrafią jak nikt na świecie. No i… jest ich pięćdziesiąt tysięcy. Jak się połączą z siłami Troy lub Arkach to już po nas. Na razie nie mają co żreć, bo spalili wszystko stąd do So
– A Mohr?
– Ten biedak za oknem – A
– Toż nikt ich nie kupi, zdrajców!
– Normalnie nikt by ich nie kupił. Ale teraz… Po stratach, jakie poniosły w walce z nami Królestwa Północy, potrzebują żołnierzy. Tam przecież wieczne wojny między nimi. Kupią. I Mohra, i Bortara, i nawet Kye, jeśli uda mu się przebić na Wschód – nałożnica uśmiechnęła się smutno. – Czyż nie fajnie mieć u siebie na służbie swojego własnego pogromcę? – miała na myśli głównie Mohra, który rozsmarował armie Królestw Północy w niedawnej kampanii.
– Śnisz! – zawyrokował cesarz. – Troy i Arkach nie pozwolą na to.
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
– To już polityka… Coś, co nie jest na mój babski rozum. Jednak… na mój babski rozum to Troy i Arkach będą miały tutaj zbyt wiele kłopotu z „ochotniczymi armiami niewolników”, które zresztą sobie same na kark włożyły, by myśleć o sprawach Północy. Nie mówiąc już o drobnym fakcie, że same wystawiły Królestwa Północy do wiatru w trakcie kampanii, więc… zgoda między nimi nie zapanuje raczej w dającym się przewidzieć okresie.
Cesarz potrząsnął głową.
– Mów – rozkazał. – Mów, coś tam wymyśliła z tym czarownikiem. A raczej… co on ci powiedział.
– Służę – A
– A Zakon?
– A o Zakonie to już mi pan czarownik nic nie powiedział.
– Właśnie! – cesarz uczepił się tej myśli. – Zakon! Przecież oni nie pozwolą na małżeństwo Achai z Orionem. Toż Luan ostoją Zakonu, jego ramieniem i gwarantem potęgi! Zakon przyśle swoje wojska.
– Zakon przyśle swoje wojska, panie – odezwał się milczący dotąd Meredith. – Tylko po to, żeby rozbić ślub między Achają i Orionem. Poprą tego, kto będzie górą, bo sprawy zaszły już za daleko. Oni nie chcą „tylko” ślubu. Obojętnie – Arkach czy Troy… wszystko jedno. Byle tylko nie Arkach i Troy razem, w jednej łożnicy. Tylko to jest ważne. Byle tylko Orion nie sprokurował dziecka Achai. Ponieważ to dziecko będzie na tyle silne, żeby rozbić Zakon w trzy modlitwy. I tylko o to im chodzi – czarownik wzruszył ramionami. – Naprawdę nikt nie przywiązuje wagi, czy Orion zrobi to osobiście, czy też „posiłkując się” wynajętym szlachcicem. Jeśli Achaja okaże się brzemie
– Orion za stary na takie sztuczki – cesarz najwyraźniej czepiał się choćby mglistych nadziei. – Ktoś go w Troy wyroluje.
– Panie – Meredith zgiął się w ukłonie. – Przecież znasz sekrety pałacowe tysiąc razy lepiej ode mnie. Wielki Książę Orion jest nominalnie głównodowodzącym Armii Zachód Troy. Jeśli on okaże się za stary albo „ktoś go wyroluje” w Troy, to… ma przecież dwie córki. Dojdzie do małżeństwa nawet dziewczyny z dziewczyną, choćby się mieli śmiać z tego na i
Cesarz potrząsnął głową i znowu podszedł do zdobytej na wrogach mapy. Pochylił się nad kolorową płachtą, studiując napisy w rodzaju: „Ogrody Rolnicze – dawniej: Centralny Park Cesarski”. Albo: „Miejsce wyładunku zaopatrzenia, dawniej: Główny Imperialny Port Rzeczny”. Czy też: „Zaplecze gospodarcze prefektury – uwaga dla oficerów zaopatrzeniowych: w razie zgubienia drogi nie pytać o zaplecze gospodarcze, bo nikt z miejscowych nie będzie znał tego określenia, ludność Miasta Przyjaźni może jeszcze przez jakiś czas reagować na nazwę»Serce Syrinx«„.