Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 57 из 58

Kolejnymi ciosami «odwetowymi» rozeźlonych nominacją Miedwiediewa «siłowików» było aresztowanie przez FSB członka obozu «liberałów», generała Alieksandra Bulbowa, zastępcy szefa federalnej agencji ds. walki z narkotykami, generała Wiktora Czerkiesowa (o mały włos, a wywiązałaby się przy tym strzelanina między «gorylami» Bulbowa a funkcjonariuszami FSB), jak również i

Problematykę wewnętrznych gier kremlowskich klanów bardziej szczegółowo ujmują strony 95-99 raportu pełnego. Jako symbol ich skomplikowania (ich niejednoznaczności wynikającej z prostych zdawałoby się podziałów) warto ukazać, że wrogi Miedwiediewowi klan «czekistów», chociaż przez jakiś czas wspierał «swojego» (Fradkowa), później zaczął wspierać premiera Zubkowa, który formalnie należy przecież do konkurencyjnej grupy «biurokratów».

5. Pytanie: czy Miedwiediew na sto procent będzie po 2 marca prezydentem Federacji? – wydaje się łatwe. Jednak Putin wielokrotnie już udowodnił, że lubi zaskakiwać wszystkich (tak opinię publiczną, jak i swoje otoczenie, nie wyłączając doradców), więc sprawy nie można przesądzać stuprocentowo. Zakładając wszakże, iż «Carewicz» Miedwiediew zostanie «carem» w wyniku marcowych wyborów – trzeba postawić kwestię: jaką funkcję będzie pełnił Putin? Wszystko zdaje się wskazywać, że zostanie premierem rządu, który uzyska większe prerogatywy niż prezydent. O objęcie teki premiera zaapelowały do Putina cztery tzw. «partie kremlowskie» (Jedna Rosja, Sprawiedliwa Rosja, Siła Obywatelska i Agrarna Partia Rosji); prosił go o to publicznie również patriarcha Moskwy i Wszechrusi, Alieksy II. Spekulacje, że Putin raczej zostanie szefem Gazpromu lub szefem Centrum Dziedzictwa Historycznego im. Władimira Putina, by «z tylnego siedzenia» rządzić Rosją – nie mają dużych szans realizacji, ale wykluczyć nie można niczego.

6. Ostatnia ważna kwestia rosyjska najbliższych miesięcy tyczy lojalności nowego prezydenta wobec poprzednika, który był jego promotorem. Pod tym względem tereny eksimperium ZSRR dają charakterystyczną lekcję zdrady. Gdy w Turkmenistanie zmarł dyktator Nijazow (2006), walkę o schedę błyskawicznie wygrał mało znany Berdymuchammedow, tylko dlatego, że poparł go i promował ze wszystkich sił szef tajnej policji, Akmurad Redżepow. Kilka miesięcy później prezydent Berdymuchammedow uwięził swego dobroczyńcę (Redżepow został skazany przez sąd kapturowy na 20 lat). Analogicznie postąpił Putin. Jego promotorem był wpływowy dygnitarz Kremla, oligarcha Boris Bieriezowski (to Bieriezowski przekonał Jelcyna, by «namaścić» Putina). Wkrótce po objęciu prezydentury Putin chciał zamknąć swego dobroczyńcę, lecz Bieriezowskiemu udało się zwiać do Londynu. Czy zobaczymy znowu spektakl pt. «historia lubi się powtarzać»? Wydaje się to mało prawdopodobne, ale zważywszy tarcia między kremlowskimi «klanami» (i sekretne wysiłki multimiliardera Bieriezowskiego, by się zemścić) – nie może być całkowicie wykluczone.

Szansa chwycenia Putina za gardło (przez kogokolwiek) dlatego wydaje się raczej wątpliwa, że zbudował on sobie silne klapy bezpieczeństwa wewnątrz systemu. Prawie wszyscy szefowie głównych służb specjalnych Federacji Rosyjskiej (FSB – Nikołaj Patruszew, GRU – Walientin Korabielnikow, FSKON – Wiktor Czerkiesow, Ochrona Kremla – Jewgienij Murów) są pretorianami Putina, zaś tarcia między nimi oznaczają wzajemne szachowanie się, które raczej nie mogłoby się przerodzić w kontrputinowską solidarność. Również największa biznesowa siła Federacji – wielobranżowy i wielofirmowy koncern Gazprom (prócz kompanii wydobywczych: własne porty i lotniska, własna flota morska i powietrzna, własne media, własny bank, etc, chyba tylko własnej opery brakuje) – znalazł się całkowicie w ręku Putina dzięki petersburskiemu bankowi Rossija, po przejęciu przez ten bank licznych aktywów, funduszy (m.in. emerytalny), polis ubezpieczeniowych i firm Gazpromu (Gazprom-Media, Gazprombank, Gazfond, Sogaz i in.). Kluczem jest tu fakt, iż prezes (Jurij Kowalczuk) i pozostali dygnitarze banku Rossija to zaufani Putinowcy. Bez skaptowania lub usunięcia tych ludzi, jak również bez skaptowania lub usunięcia Putinowca Igora Sieczina (który niczym żandarm kontroluje służby specjalne i sfery biznesowe) – żaden przeciwnik Putina nie ma szans odebrać mu władzy (formalnej lub cichej) nad Rosją. Putin -jeśli nie zostanie zwyczajnie «odstrzelony» – długo będzie dysponował głównymi instrumentami wpływu.

7. Wpływ zewnętrzny na przesilenia moskiewskie spiskowo (gabinetowo) może być silny, lecz politycznie będzie znikomy, lub raczej zerowy. Opozycja rosyjska jest tak słaba, tak zdziesiątkowana, tak szczątkowa, że nasi lub i

Słabość wszelkich ruchów kontrautorytarnych pogłębiają imadła centralizujące władzę – gnębiące wszelką autonomiczność i kasujące samorządność lokalną. Już trzy lata temu (na początku roku 2005) Putin, decyzją Rady Federacji Rosyjskiej, przyznał sobie prawo rozwiązywania parlamentów lokalnych (Dum regionalnych), jak również prawo mianowania i odwoływania gubernatorów regionów. Właśnie takie «carskie» chwyty, plus prokremlowska monopolizacja mediów (vide skremlinizowanie, siłą Gazpromu, prywatnej telewizji NTV) i rozliczne prokremlowskie matactwa wyborcze – sprawiły, że teraz Human Rights Watch uznała putinowską Rosję oraz pięć egzotycznych krajów Afryki i Azji za szóstkę najbardziej dyktatorskich państw globu. Co nie jest nowością. Kręgi zachodnioeuropejskie, wzorem dawnych tekstów analitycznych de Custine'a, Czaadajewa, Ke

8. Jednym zdaniem ujmując «problem rosyjski», trzeba powiedzieć, iż putinowską «suwere

Hayden odłożył raport, pomyślał: „Jaki totalitaryzm? Przecież u nich można jeszcze palić tytoń po knajpach i urzędach!”, a następnie tknęła mu głowę konstatacja, że właściwie nic się nie zmienia, chociaż stulecia i europejskie systemy ustrojowe mijają: dzięki Rosji wciąż bardzo trudno się nudzić będąc sąsiadem Rosji, partnerem Rosji, kontrpartnerem Rosji lub szefem amerykańskiego wywiadu.

Książka nie powi

Ale czyż wszystko nie przemija, czyż nie ginie prędzej lub później każda marność nad marnościami, choćby i wielka jak żądza władzy, jak obłudna tyrania i jak tęsknota za złowrogim imperium? Kohelet miał głębszą rację. W proch się obrócą nasze lata i fata, a nasze dzieje polityczne dadzą kolejny identyczny słój drzewa historii, nikogo nie ucząc rozumu. Sic transit gloria mundi.