Страница 7 из 43
– Nie mam żółtych – wyznał szczerze przed automatem z piwem.
– Drobiazg. To ja zapraszałem – uśmiechnął się Sneer. Usiedli z kuflami przy stoliku w kącie. Sneer patrzył przyjaźnie na kolegę. Przypomniały mu się te dobre czasy sprzed dwudziestu prawie lat.
– Co u ciebie, Matt? – zagadnął, ale już po chwili żałował tego zdawkowego pytania. Nie zadaje się takich pytań człowiekowi, który nie ma żółtych na piwo.
– Jak widzisz. Średnio! – Matt nie robił przy tym tragicznych min, co Sneera jeszcze lepiej do niego usposobiło. – Właśnie wracam z testu. Nie udało mi się.
– Co chciałeś dostać?
– Startowałem na trójkę, ale…
– Po cholerę ci trójka?
– Żeby dostać pracę. Chcę nareszcie coś robić!
Sneer pokręcił głową w milczeniu. Że też ludzie nie mają większych problemów!
– To znaczy, że nic nie robisz!
– Nic. A ty?
– Też mam czwórkę. Ale, jak widzisz, nie narzekam. – Matt patrzył w kufel.
– Rozumiesz coś z tego wszystkiego? – powiedział nagle, półgłosem, rozglądając się dokoła. – Bo ja już się zgubiłem.
Sneer nie lubił rozmawiać o polityce, szczególnie w publicznych lokalach. Jednak kolega najwyraźniej potrzebował wsparcia. Może bardziej niż on, Sneer, w dzisiejszym fatalnym dniu.
– Wszystko jest w porządku, Matt – powiedział. – Tak miało być i tak jest. Zgodnie z założeniami.
– To, że większość ludzi nic nie robi?
– Przecież zawsze o to chodziło! Od najdawniejszych czasów ludzie próbowali przerzucić wysiłek fizyczny na zwierzęta, na maszyny… Potem wysiłek umysłowy na komputery, systemy informatyczne… No, i prawie się udało! Jeśli ktoś jeszcze musi tym kierować, ulepszać, to przecież powi
– Ta cholerna klasyfikacja… – mruknął Matt. – Czy to potrzebne?
– Posłuchaj. – Sneer usiadł wygodnie, zapalił. – Jeśli nie przemawiają do ciebie oficjalne artykuły prasowe, ja ci to wyjaśnię prościej. Jest kilka podstawowych cech, jakie wi
– Ładnie to przedstawiłeś – powiedział Matt cierpko. – Należy jeszcze tylko dodać, że za czerwone punkty można dostać jedynie podstawowe środki do życia: niezbędną odzież, najprostsze pożywienie i skromne mieszkanie…
– Zgoda, i zupełnie słusznie – wtrącił Sneer ironicznie. – Ponadto każdy, w zależności od klasy, dostaje mniej lub więcej punktów zielonych, za które ma prawo nabyć nieco bardziej wyszukane artykuły: naturalne tworzywa, prawdziwą szynkę… A ci, którzy wydajnie pracują, mogą za swoje żółte punkty dostać różne luksusy, a wśród nich dobre piwo… Czy nie uważasz, że wszystko jest w porządku?
Matt patrzył na Sneera wciąż nie mogąc odgadnąć, czy ten broni z przekonaniem przedstawionego systemu społecznego, czy kpi sobie z niego.
– A ty, jak uważasz? – spytał wprost.
– Mnie jest z tym wygodnie – powiedział Sneer, dopijając piwo.
– Nie rozumiem, skąd masz żółte, jeśli nie pracujesz – stwierdził nagle Matt.
Takie pytanie było dopuszczalne jedynie między bardzo zażyłymi przyjaciółmi, ale Sneer nie zamierzał się obrażać.
– Przecież wiesz, że można prywatnie wymienić zielone na żółte…
– Po kursie czarnorynkowym?
– Jasne. Nawet czerwone na żółte też czasem się udaje, chociaż to bardzo drogo wypada.
– Ale… to nie jest dozwolone…
– …ani też nie zabronione. Przecież nikogo to nie obchodzi. Są legalne automaty rozliczeniowe, w których możesz przepisać dowolną liczbę dowolnych punktów z jednego Klucza na drugi.
– Ale… – Matt zawahał się chwilę, potem ściszył głos -…ty przecież nie kupujesz żółtych punktów na czarnym rynku?
– Zgadłeś! – zaśmiał się Sneer. – Trzeba mieć tutaj zero – wskazał swoją głowę. – A tutaj – dodał wydobywając swój Klucz – co najwyżej czwórkę. Tyle ci mogę powiedzieć, bo nie jesteś kapuś.
– Skąd wiesz? – uśmiechnął się Matt.
– Stąd, że nie masz na piwo.
– Masz rację. To dość przekonywające kryterium – zaśmiał się Matt gorzko. – Tylko donosiciele zawsze znajdują zajęcie, niezależnie od posiadanej klasy.
– Policja musi mieć informatorów we wszystkich środowiskach. Ale czasem taki tajniak udaje tylko szóstaka. Ma nawet Klucz z szóstką, a naprawdę jest dużo lepszy.
– Ty masz czwórkę – mruknął Matt.
– Nie, nie! – Sneer poklepał uspokajająco dłoń kolegi. – Bądź spokojny. Jestem dokładnie po drugiej stronie. Sam też mam właśnie kłopoty. Ale kiedy z nich wyjdę, zrobię coś dla ciebie.
– Co możesz zrobić? Z czwórką nie dostanę żadnego etatu.
– To już moje zmartwienie, Matt.
– W porządku. Jeśli to będzie czysta sprawa, będę ci wdzięczny. Byle nie jakieś tam konszachty z policją.
– Mówiłem ci, że jestem po drugiej stronie. Wierzę, że zasługujesz na lepszą klasę niż czwórka, a więc, wedle mojego sumienia, sprawa będzie czysta.
– Powiem ci coś… – Matt zawahał się i milczał przez chwilę, patrząc w blat stolika. – Ja naprawdę mam co najmniej dwójkę. Miałem ją nawet. Tylko że… była taka sprawa… Po prostu, proponowali mi coś, odmówiłem i teraz mam trudności.
– Krótko mówiąc, nie chciałeś kapować? Kiedy to było?
– Ze trzy lata temu. Skradziono mi Klucz. Zgłosiłem stratę, znalazł się • po jakimś czasie, ale rozbebeszony. Oskarżyli mnie o próbę rozpracowania Klucza i dali do zrozumienia, że zatuszują sprawę pod pewnymi warunkami. Obiecywali nawet zaszeregować mnie o klasę wyżej. Powiedziałem, ze nie chcę ani jedynki, ani tej roboty. Wtedy zrobili mi weryfikację i spadłem do czwórki.
– Ciekawe! – Sneer pokręcił głową z niedowierzaniem. – Nie spotkałem się z czymś podobnym. Testy są zwykle przeprowadzane przez maszynę. Obsługa nie ingeruje…
– W normalnych warunkach istotnie tak jest…
Sneer zamyślił się. Jeśli zdarzają się podobne historie, to sprawy zaczynają wyglądać niewesoło.
– Zawsze wydawało mi się, że w tym świecie panuje przyzwoity, komputerowo obiektywny porządek. Władza nie zajmuje się pojedynczym obywatelem. Sterowaniu podlegają procesy dotyczące zbiorowości, nie jednostki… Wszystko potwierdzało taki pogląd. Od lat korzystam z tej sytuacji. Ale widocznie czasem bywa tak, jak w twoim przypadku… To oznacza naruszenie wolności osobistej. Ustalony porządek społeczny, panujący w Argolandzie, gwarantował zawsze wolność jednostkom…
– Wolność? – parsknął Matt, krztusząc się piwem. – To jest wolność? Człowieku, w jakim świecie żyjesz? Żółte punkty przesłaniają ci wzrok, czy co? Nie wiem, czym się na co dzień zajmujesz, ale chyba powinieneś dostrzegać tę prostą relację pomiędzy porządkiem i wolnością: one nie mogą współistnieć! Jeśli wolność jest realnym faktem, to porządek jest tylko pozorny, i vice versa! Taka sama sytuacja jak w przypadku równości i sprawiedliwości, o których wspominałeś: równy podział nigdy nie będzie sprawiedliwy, i odwrotnie. Zastanów się nad tym.
– Coś w tym jest, Matt… Jak powiedziałem, mnie jest wygodnie w istniejącej sytuacji. Przynajmniej dotychczas tak było. Wierzę, że nie wszystkim jest z tym dobrze… To nawet oczywiste. Mam szczególne zajęcie. Można powiedzieć, że mój zawód jest chorobliwym wykwitem systemu społecznego Argolandu. Albo… może jest on logiczną koniecznością tego systemu…