Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 103 из 117

Lecz być może, pomyślała po chwili i była to gorzka, bardzo gorzka myśl, być może właśnie tego pragnie Wark: zguby całego zakonu Kei Kaella, który wyniósł go na Kamie

– Módlcie się, żeby wasz kochanek obdarował was szybką, łaskawą śmiercią – córka doży uśmiechnęła się zimno. – By nie pogrzebano was za życia w ciemnej, świąty

– Czy dlatego przybyliście do Sinoborza? – Firlejka odezwała się nieoczekiwanie jasnym, spokojnym głosem. – By ostrzec nas przeciwko pomorckiemu przymierzu?

– Nie, dziewczyno! Nie dbam, choćby Zird Zekrun przykuł waszą boginię żelaznym łańcuchem do stoku Hałuńskiej Góry i kazał sępom dzień w dzień wyżerać jej wątrobę. I nie z tego powodu wykradłam Fletnię Wichrów z najświętszej świątyni Sen Silvara.

– Dlaczegóż więc? – głos Firlejki był wciąż opanowany i płaski, lecz jej dłoń poruszyła się nieznacznie na brzuchu, jakby uspokajając drzemiące wewnątrz brzemię.

– Z powodu długu, który noszę w sobie dłużej, niż sięgasz pamięcią, kapłanko – córka doży odrzuciła z twarzy siwe, rozpuszczone włosy. – Powiadają, że w Skalmierzu wszystko ma swoją cenę: honor, wierność, miłość, a ja opłaciłam moją sole

Lelka wstrzymała oddech.

– Ukrytą ścieżką pomiędzy skałami poprowadziłam frejbiterów do kniaziowego dworca – ciągnęła beznamiętnie Skalmierka. – Świętowano jesie

– Tak! – odparła Firlejka z gwałtownością, która niemal przestraszyła starą kapłankę. – Tak!

– I wiedziałam, że przyjdzie mi za to zapłacić – córka doży potrząsnęła głową. – Wiedziałam bardzo dobrze. Ale… gdybyście widziały to światło w jego oczach, kiedy mówił o jasnej Selli. Krew z rodu nieśmiertelnej Iskry, legenda północy – jakże brać się śmiertelnym w zapasy z baśnią? – zaśmiała się gorzko. – Więc powiadam wam, że oddałabym własne życie raz jeszcze i po trzykroć, byle zobaczyć, jak gaśnie to światło w jego oczach, jak zamienia się w popiół i jałowy żal. Stałam na kamieniu, mocno wrośniętym w ziemię, kiedy frejbiterzy brali ją kolejno, jeden po drugim, dziewkę o włosach jak ogień. Krzyknęła tylko raz jeden, na końcu, a jej krew była czerwona i zupełnie zwyczajna na morskim piasku. Suchywilkowe szczenię pełzało po brzegu, grzechocząc barwnymi kamieniami, pamiętam bardzo wyraźnie. Owinęłam je płaszczem z błękitnej materii, kniaziowym darem, jednym z wielu darów. Noc była jasna i pogodna, kiedy popłynęliśmy wprost ku ciemnej ziemi Pomortu.

– Zabraliście córkę Suchywilka? – Lelka niecierpliwie uniosła się na poduszkach.

– Nie – córka doży odsłoniła zęby w grymasie. – Nie, kapłanko. Żadne ze skalmierskich murów nie utrzymałyby Suchywilka z dala od córki jasnej Selli. A zostawić małego trupka obok ścierwa matki… – zaśmiała się cierpkim, suchym śmiechem. – Nie tego chciałam, kapłanko. Nie, żeby pogrzebał swoją dziewkę razem z bękarcięciem i znów poprowadził do łoża jaką hożą Zwajkę. Uwiozłam wilcze szczenię aż na targowisko pod Hałuńską Górą i sprzedałam na szczeżupińską galerę o sześciu rzędach wioseł. Sprzedałam wilcze szczenię kupcowi w czapce z żółtej kitajki, ponieważ mówił językiem, którego nie rozumiałam, i obiecywał uwieźć ją poza Krainy Wewnętrznego Morza, gdzie nikt więcej nie zdoła jej odnaleźć. To właśnie podarowałam Suchywilkowi, który odebrał mi czterech synów. Nie rudowłosą dziewczynkę, którą można pogrzebać i opłakać, lecz nieusta

– Ale teraz złotowłosa córka Selli z rodu Iskry znów wędruje pomiędzy Krainami Wewnętrznego Morza – cicho powiedziała Firlejka. – A wasza zemsta odebrała wam trzech synów potopionych pomiędzy Żebrami Morza w pościgu za pomorckim okrętem. I czwartego, który w niesławie pędzi żywot pomiędzy wygnańcami.

– Powiadają, że nie można zaznać w życiu wszelkiego szczęścia – Skalmierka znów uśmiechnęła się dziwnie. – Lepiej tedy wybrać rzecz upragnioną niż tę, którą łatwiej przyjdzie zapomnieć. Ja zapomniałam wszystko, zapomniałam nawet, czym niegdyś byłam, kapłanko. Jedyne, co pamiętam, to światło w jego oczach, kiedy wypowiadał jej imię. Jej córka… chcę, żeby znów oglądał jej śmierć, teraz, kiedy jest już zbyt stary, by płodzić kolejne bękarty. Zbyt stary i zmęczony, by znieść kolejną niepewność i kolejną nadzieję. Chcę, żeby zdychał bezdzietnie, skowycząc jak pies, przeklinając dzień, w którym spotkał jasną Sellę. Taka jest moja cena za Fletnię Wichrów z najświętszej świątyni Sen Silvara. Śmierć rudowłosej dziewki, która nosi na czole obręcz dri deonema. Bolesne, powolne konanie od trucizny albo świąty

Lelka bez słowa przycisnęła do wyschniętej piersi znak skalmierskiego boga.

Ślepy jałmużnik, pomyślała, który wierzył, że bogini doprowadziła go w nasze progi wraz z żebraczą miską Cion Cerena. Okaleczone dziecko, co przyniosło we własnym ciele resztki naszyjnika Nur Nemruta i wykrwawiło się tej samej nocy. A teraz kochanka Suchywilka, która pragnie śmierci jego córki. I Firlejka, coraz cięższa od kniaziowskiego bękarta, przerażona niemal do utraty zmysłów, choć wciąż nie zgaduje, czego od niej zażądam, kiedy nadejdzie czas.