Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 36 из 68

– Zawołaj to – wysyczał przez zęby Rocco.

Jego głos aż wibrował od furii.

– Wołałem – odparł cicho chłopiec.

– Więc postaraj się bardziej! – ryknął mag.

Przestraszone stymfalidy wzbiły się w powietrze i z trzepotem zatoczyły nad nimi krąg. Pojedyncze żelazne pióro upadło tuż obok stóp Rocca. Mag wzdrygnął się i pogroził pięścią niezdarnemu ptaku.

– Przecież ostrzegałem, że Arachne nie ma w grobowcu, a jej moc nie sięga poza mury cytadeli.

Ojciec z całej siły uderzył go w twarz.

– Mówiłem ci, abyś nie nazywał tego jej imieniem. To tylko demon. Zwyczajny demon zesłany przez nikczemników, aby opętał kobietę, która była matką naszego przodka.

Diamante zlizał z warg krew. Już nie płakał. Przez ostatnie trzy miesiące doświadczył wielu takich nocy i wiele rozmów zakończono biciem. Czasami myślał, że pewnego dnia ojciec każe go bezpowrotnie okaleczyć, a jednocześnie był ciekaw, jak daleko sam może się posunąć. Wcześniejszy strach zastąpiła jakaś zapiekła niechęć, która skłaniała chłopca, by drażnił dumę Rocca i prowokował go do kolejnych kar. Nie przyjął też dobrze najnowszego odkrycia księcia, choć przeczuwał, że ojciec również jest zmęczony walką i gdyby syn, choćby pozornie, dał wiarę jego rewelacjom, w rodzinie zapanowałby kruchy, lecz wytęskniony przez domowników rozejm. Diamante jednak nie potrafił się ugiąć, mimo że widział, jak bardzo szkodzi mu pogłębiająca się z każdym dniem niezgoda. Miał wrażenie, że jeśli uwierzy, pozwoli tym samym, aby ojciec ostatecznie odebrał mu Arachne – tak samo, jak odebrał mu poprzednio dziecięce zabawki, wieczory w komnacie matki, przejażdżki na kucyku w otoczeniu synów dworzan i jeszcze wiele i

Spokojnie wysłuchał, więc opowieści, którą ojciec – nie bez satysfakcji – powtórzył mu, kiedy wreszcie ze sterty ksiąg i pergaminów wyłowił właściwe wyjaśnienie trapiącej ich plagi. Choć w Brionii okrutnie karano oszczerstwa wymierzone w książęcą rodzinę, chłopiec już wcześniej słyszał pogłoski, jakoby Arachne została w istocie opętana przez demona. Pomiędzy wrogami Rocca było kilku minstreli, którzy skomponowali całkiem udane pieśni, demonicznemu pochodzeniu przypisując jego skło

Opowieść Rocca była jednak i

Demona zamknięto w pudełku, a jeden z magów, utajony pod postacią żebraka, powędrował z nim do Brionii. Tam ukrył go w książęcym ogrodzie we wnętrzu świeżej figi, dowiedział się, bowiem, że księżna właśnie te owoce szczególnie ceni. Nikt nie spostrzegł pułapki i Arachne połknęła wraz z figą demona. Ale kiedy w nocy sięgnęła po sztylet, Severo ocknął się i zdążył ją powstrzymać. Aż do świtu walczył z demonem, nie mógł go, bowiem wypędzić ani zniszczyć, nie uśmiercając zarazem żony i dziecka. Zdołał go jednak uśpić i obłożyć zaklęciami tak potężnymi, że Arachne, kiedy obudziła się o poranku, nie wiedziała nawet o jego istnieniu. Sam Severo wszakże nigdy nie przebaczył magom z Centocchio, że poważyli się zagrozić jego rodzinie i dlatego z tak wielkim uporem i okrucieństwem kontynuował podbój ich ziemi. A demona, który stał się narzędziem w tej zbrodni, za karę niewidzialnymi nićmi zaklęć związał z cytadelą Brionii, aby po kres czasów nie opuścił tego miejsca.

Diamante nie uwierzył w ani jedno słowo ojca. Przez chwilę podejrzewał nawet, że Rocco wymyślił sobie całą tę historię, aby go przerazić i odstręczyć od widmowej kobiety. Ale nie. Książę wydawał się szczerze uradowany, że wreszcie znalazł wyjaśnienie zjawiska, które dotąd wymykało się jego poznaniu.

– Skoro to tylko zwyczajny demon – wycedził chłopiec – dlaczego nie potrafisz go pochwycić? Wszak jesteś księciem-magiem Brionii, zrodzonym z krwi Severa dziedzicem jego mocy i sekretów. Czyżby ostatecznie miał pokonać cię pośledni demon, zbyt słaby, by ulecieć ponad księżyc?

Hierofanci wymienili przerażone spojrzenia. Cokolwiek opętało chłopaka, aby mówić w ten sposób z ojcem, nie chcieli uczestniczyć w jego szaleństwie.

– Nie prowokuj mnie, synu – Rocco zniżył głos do szeptu. – Sam sprowadziłeś na nas to nieszczęście, więc teraz milcz. Trzeba ci było raczej zaglądać służącym pod spódnice albo sprowadzić z miasta kurtyzanę, żeby cię objaśniła w sprawach przynależnych mężczyznom. Ale skoro przedłożyłeś demona ponad rozkosze żywych kobiet, zadbam, abyś dostał to samo, co miał niegdyś Severo. Jutro rozkażę sprowadzić z klasztoru Luanę.

Wesele Diamante szykowano pospiesznie, lecz z wystawnością niezwykłą nawet w rodach magów, dla których wszak niewiele rzeczy było niedostępnych. Rocco pchnął gońców, aby pospraszali gości spomiędzy wszystkich panujących rodzin, a narzeczoną wezwano z klasztoru i umieszczono w Torre dei Leoni, stara

Kiedy rzemieślnicy skończyli, wyprawę Luany wystawiono na pokaz w niskich salach cytadeli i mieszkańcy Brionii przybywali dumnie, by ją oglądać. Szczególnie dziwowano się małżeńskiemu łożu, przyozdobionemu mahoniem oraz macicą perłową i rzeźbionemu w wi

Większość odwiedzających odchodziła z cytadeli zadziwiona i ukontentowana, bo wśród owego niezwykłego przepychu bardzo łatwo było zapomnieć, że narzeczona nie osiągnęła jeszcze wieku stosownego do zamążpójścia i nie z własnej woli wstępuje w ów uświęcony związek. Niektórzy tylko utrzymywali, że Rocco umyślnie pyszni się wspaniałością wyprawy, chcąc odwrócić uwagę od szaleństwa swego dziedzica. Jednakowoż znaczna część mieszkańców Brionii radowała się na nadchodzącą uroczystość, tym bardziej, że hierofanci nie urządzili hucznych zaślubin Roccowi i jego bratu, toteż od wielu lat w mieście nie świętowano małżeństwa książąt. Jeśli nawet ktokolwiek wiedział, że narzeczona, która za niechętnym pozwoleniem władcy zwykła, co dnia chadzać do katedry na nabożeństwo, przypadła patriarsze do nóg i ze łzami w oczach błagała go, by ocalił ją przed niechcianym ślubowaniem, uważał jej zachowanie za kaprysy dziecka, które nie potrafi należycie ocenić spadającego na nie zaszczytu.

Kiedy nastał dzień wesela, komnaty cytadeli wypełniły się znakomitymi gośćmi, a na dziedzińcu przed katedrą zgromadziło się tak wielu gapiów, że drabanci musieli siłą torować drogę dla orszaku państwa młodych. W mroku świątyni nikt też nie wiedział, czy łzy, które popłynęły z oczu Luany, kiedy Diamante wkładał jej na palec pierścień zaślubin, byty łzami szczęścia czy rozpaczy. Jednak widok tych dwojga dzieci, przybranych w błękit i srebro, zmiękczył serca nawet najzacieklejszych nieprzyjaciół księcia i tego dnia mieszkańcy Bronii życzyli im jak najlepiej.

Nikt oczywiście nie wiedział, jaki los naszykował dla nich Rocco.

Mniszka obudziła go w środku nocy ze słowami: