Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 16 из 68

Jednak tamtego dnia wrócił wcześniej.

Arachne siedziała przy oknie, wyszywając na paśmie lnianego sukna czarne konie, które zdobiły herb Arnolfinich. Matka powierzała jej czasami pomniejsze roboty, a tym razem zamówienie było naprawdę znaczące: najmłodsza z córek Arnolfinich miała za dwa tygodnie wstąpić do klasztoru szarych mniszek, zatem jej ojciec postanowił obstalować wyprawę odpowiednią dla godności rodziny.

Warsztat był zamknięty, jak co roku w rocznicę dnia, kiedy przypłynęli do Brionii. Despina siedziała w mrocznym kącie izby, bo kaganek zgasł wiele godzin temu, przy stole zasłanym kawałkami barwnych materii, zwojami nici, drewnianymi ramami, kłębami wełny. Od rana nie odezwała się ani słowem. Być może rozmyślała o domu, pozostawionym po drugiej stronie morza, albo o mężu, który nigdy nie przybył do Brionii. Arachne nie śmiała jej zagadnąć. Matka nie była rozmowna, a tego dnia wydawała się jeszcze odleglejsza niż zwykle.

Dziewczyna pracowała w milczeniu. Czasami tylko zerkała znad ściegu ku matce, ale myślami była zupełnie gdzie indziej – przy synu Crescenza. Chłopak zaczepił ją wczoraj u studni i zaprosił na zabawę przed oberżą. Jeszcze zeszłej jesieni żaden chłopiec z Vicolo delle Tessitrici nie oglądał się za rudowłosą córką hafciarki. Jednak przez zimę Arachne wystrzeliła w górę jak młody pęd i nabrała kształtów. Miała prawie czternaście lat. Stosowny wiek, aby włożyć długą suknię i tańczyć aż do późnej nocy na placu oświetlonym setką lampionów, a może nawet pozwolić się ukradkiem pocałować synowi strzecharza.

Zastanawiała się, czy zdoła namówić Ya

Podskoczyła na dźwięk otwieranych drzwi. Ya

– Znowu to robisz? – zapytał ze złością, unosząc płaski, oprawny w skórę przedmiot. – Czy chcesz, żeby nas wszystkich ukamienowano przez twoją głupotę?

– Oddaj. – Despina wyciągnęła w górę ręce, ale Ya

Arachne ze zdumienia upuściła robótkę. Ya

– Nie obchodzi mnie, co to jest – syknął przez zaciśnięte zęby. – I strażnicy też nie będą o nic pytać, kiedy powloką nas wszystkich do lochów pod Torre dei Falconi. Wystarczy, że cię przyłapią na zakazanych sztukach.

– Nie jestem…

– Wszystko jedno, kim jesteś – przerwał brutalnie chłopak. – Łamiesz rozkaz księcia.

– Nie dbam o barbarzyńskie zakazy Severa. – Despina podniosła się, a na jej twarzy wystąpiły czerwone plamy. – Kiedy się urodziłeś, wpisałam do tej księgi twoje imię, a twój ojciec odczytał modlitwę do Jedynego, aby twoje życie było długie i szczęśliwe. Podobnie jak wcześniej zrobił jego ojciec i jak kiedyś ty uczynisz dla swojego pierworodnego. W tej księdze nie ma ani odrobiny magii, tylko pamięć i modlitwa. I nie pozwolę jej odebrać wyłącznie, dlatego, że Severo lęka się, aby kiedyś nie urodziła się druga Sirocco.

– Nie rozumiesz, matko – Ya

– Nie jestem wiedźmą! – Despina wyrwała mu księgę i przycisnęła ją mocno do piersi.

Arachne wodziła pomiędzy nimi przestraszonym spojrzeniem. Zdarzało się, że Ya

– Przejrzyj na oczy, matko – powiedział ze znużeniem Ya

– A gdzie ty wtedy będziesz? – spytała znienacka Despina, -Tego dnia, gdy żołnierze Severa przyjdą mnie zabrać do Torre dei Falconi?

Ya

– Zaciągnąłem się do armii. – Zadarł brodę i starał się panować nad drżeniem w głosie. – W przyszłym tygodniu odpływamy.

– Nie! – krzyknęła bezwiednie Arachne. Despina bez słowa patrzyła na syna.

– Na co mam tutaj czekać? – zapytał ze złością Ya

Dwa dni temu poszedł pod Beluardo dei Gufi, gdzie siedzieli książęcy łapacze. Bał się wrócić do warsztatu i powiedzieć matce o powziętej decyzji. Zaszył się, więc w gospodzie i sumie

– Aż mistrz Ge

Hafciarka wciąż się nie odzywała. Ya

– To tylko jedna wyprawa na południe, nie więcej – tłumaczył gorączkowo. – Widziałem w porcie okręty Severa. Na całym Półwyspie nie ma potęgi, która mogłaby stawić im czoło. Wrócę jeszcze tego lata, mamo. Nic mi się nie stanie. Obiecuję.

Wargi Despiny drgnęły nieznacznie, jakby mozolnie próbowała wypowiedzieć jakieś słowa. Arachne dała bratu znak, aby zamilkł. Jednak Ya

– Muszę im pokazać, ile jestem wart – mówił łamiącym się, chłopięcym głosem. – Że jestem jednym z nich, a nie przybłędą zza morza. Wtedy zaczną nam ufać i wy też będziecie bezpieczne. Nikt nie odważy się was skrzywdzić, jeśli będę walczyć dla Severa. A ja wrócę, zobaczysz, mamo, że wrócę z sakwami pełnymi łupów, złota i drogich kamieni. Będziemy bogaci. Kupię dla was wi

Arachne słuchała w zdumieniu, nie rozumiejąc, jak Ya

Ale żaden z nich nie dorobił się wi

– Nie możesz tego zrobić – odezwała się martwym głosem Despina. – Walczyć dla Severa.

– Wiedziałem, że nie zrozumiesz! – wykrzyknął Ya

Zaczerpnęła głęboko powietrza. Teraz mu matka powie, pomyślała ze strachem. Powie mu o Sirocco i całej reszcie.

Lecz Despina tylko mocniej zacisnęła palce na magicznej księdze.

– On nie jest nawet twoim księciem – wyszeptała.

Ya

– Ale będzie nim, kiedy wsiądę na jego okręt. Wiedziałem, że nie zrozumiesz – dodał gorzko, po czym krętymi schodkami ruszył do swojej izdebki.

Arachne podeszła do matki i nieśmiało dotknęła jej ramienia.

– Ani słowa! – rzuciła ostro Despina.

Zasłoniła dłońmi księgę, nie dość jednak szybko, i dziewczynka dojrzała dziwny srebrny wzór na grzbiecie.

– Idź stąd, Arachne – powiedziała bardziej miękko matka. – Zostaw mnie teraz samą.

W izdebce Ya

Ya

Nagle uderzyła ją myśl, że to nie były tylko dziecięce pogróżki. Jej brat odpłynie na białym okręcie Severa i nigdy nie wróci. Matka nie zdoła go zatrzymać. Był dorosłym mężczyzną i mógł uczynić, co zechce.

– Naprawdę nie powinieneś tego robić – przemówiła cicho, polewając mu plecy nagrzaną wodą. – Zostawiać nas.

Ya