Страница 35 из 57
– Macie broń? – rzucił Smith w przerwie pomiędzy kolejnymi sapnięciami.
– Daj spokój – poradził mu przez ramię Michał, który szedł kilka kroków z przodu.
Smith jednak nie dał spokoju i po chwili zagadnął milczącego dotąd Jana, towarzyszącego mu z prawej.
– Daleko to? Ile dni? Tamten wzruszył ramionami.
W końcu Amerykanin zrezygnował, szkoda mu było tchu. Dopiero jak przystanęli na krótki odpoczynek przy strumieniu, spróbował ponownie.
– A w ogóle spotkałeś go kiedyś?
Jan uśmiechnął się do niego, mrugnął porozumiewawczo, podciągnął swetr i wyszarpnął ze spodni kraciastą koszulę, ukazując czarny T-shirt z logo MGM, srebrnym nadrukiem: NIEUCHWYTNY XAVRAS oraz zdjęciem Johna Fourtree w roli Xavrasa Wyżryna; za aktorem kłębiły się czerwonożółte płomienie, pędził czołg, biegło kilku facetów strzelających z biodra z włodów, a sam zabójczo przystojny Fourtree, w podartej panterce, ryngrafie z Matką Boską na piersi, z kawaleryjską szablą przy boku i ze straszliwych rozmiarów granatnikiem w ręce, uśmiechał się drapieżnie do obiektywu.
Ryży zobaczył to i wściekł się.
– No przecież mówiłem ci, idioto! Musisz to nosić? Musisz? Co ty masz w tej czaszce, mózg czy gówno? Wszystkich nas mogą przez ciebie utrupić! Szlag!
Smith powtórnie zerknął na reklamowy podkoszulek. Za coś takiego tutaj kula w łeb. Doprawdy dziwne rzeczy urastają do rangi symboli. A przecież wcale się już nie dziwił, Moskwa nie mogła inaczej zareagować, ta hollywoodzka superprodukcja stanowi fakt polityczny i nie sposób go ignorować. Człowiek złapany z pojedynczą płytą z tym filmem niechybnie zostałby uznany wi
„Widywałem szatana przemocy i szatana chciwości, i szatana pożądliwości; ale, na Boga! – byli to silni, jurni szatani o ognistych ślepiach, którzy rządzili i powodowali ludźmi – ludźmi, mówią wam. Lecz stojąc tam, na zboczu wzgórza, poczułem, że pod oślepiającym blaskiem słońca w tym kraju zapoznam się z rozlazłym, kłamliwym, bladookim diabłem, opiekunem drapieżnego i bezlitosnego szaleństwa." To jak z tym wróżeniem przez otwieranie na chybił trafił Biblii, bowiem następne zdanie Jądra ciemności brzmi: „Jak chytry umiał być także, przekonałem się dopiero po kilku miesiącach i o tysiąc mil dalej". Aż dreszcz po mnie przebiegł. Zakląłem. Michał spytał, czy to Jakieś złe wieści – bo już wiedzą, że komunikują się z siecią przez komputer. Powiedziałem, że czytam książkę; uniósł brwi. Na niebie ponad nami białe smugi poodrz-towe myśliwców szturmowych; minęliśmy już przełyk i zaczynąją się do nas dobierać soki trawie
Oczywiście nie wierzył w to, co pisał, nie do końca. Zawsze jest ten posmak oszustwa, nawet jeśli oszukuje się samego siebie. Dobrze wiedział, że nigdy nie pojmie ani tych ludzi, ani tego kraju. W ostatecznym rozrachunku mógł się odwołać jedynie do rozumu, a to bardzo mało. Czuł się obcym, i oni wyczuwali jego obcość. Czasami łapał się na tym, że dla zrozumienia banalnej wymiany zdań pomiędzy Michałem a Andrzejem przywołuje na pomoc wykutą na pamięć historię Polski; żenujące to było.
Z drugiej strony – historia tłumaczyła wiele, bo samego Xavrasa Wyżryna, AWP, Czerniszewskiego. Nie należy lekceważyć przeszłości. Ten potwór żyje w nas wszystkich.
Oni zawsze mieli pecha do wodzów o nazbyt gorącej krwi. Gdyby nie brawura tego idioty Piłsudzkiego, może utrzymaliby niepodległość trochę dłużej niż dwadzieścia kilka miesięcy. A tak – raz-dwa i było po sprawie, nawet nie zdążyli się narządzić, jeszcze im samowładztwo nie obrzydło i nie skompromitowali się ich przywódcy. Co zresztą nie wyszło rzeczonym na zdrowie, bo Stalin się nie cackał, Syberia kraj wielki, starczy miejsca dla wszystkich; dali przykład Trocki i Tuchaczewski, jak znikać w tajemnicznych okolicznościach, cicho, niepostrzeżenie. Jeszcze przed wybuchem wielkiej wojny bolszewickiej trudno byłoby znaleźć w Republice Nadwiślańskiej więcej niż kilkaset osób polskiego pochodzenia mogących się poszczycić wyższym wykształceniem, żeby już nie wspomnieć o szlacheckim rodowodzie. Gdyby nie te niezmierzone przestrzenie, Syberia zmieniłaby się w zgoła tygiel błękitnej krwi. Lecz paszcza lagrowego państwa nigdy się przecież nie zamykała, nie było mowy o nasyceniu, i tak rychło doszłoby do rozwodnienia, podobnie jak w rzeczy samej stało się to z krwią żydowską, litewską, łotewską, estońską, cygańską, tatarską, czeczeńską i niezliczonych i
Wielka wojna bolszewicka zdziesiątkowała również tych, którzy pozostali. Ślimaczny front przesuwał się po środkowoeuropejskiej równinie w tę i we w tę, w latach 1935-44 kilkakrotnie opierając się to na Odrze, to na Bugu; do tej pory wykopują tu przeróżne zardzewiałe żelastwa woje
Gdyby Rosja była mniejsza… gdyby nie władała tak wielkimi połaciami lądu, gdyby nie posiadała do swej dyspozycji takich mas ludzkich… niezmierzone otchłanie tajemnicy… Ale słowo: „Rosja" zawiera w sobie i to, nawet jeśli chwilowo jest zakazane. Von Gausberg nie miał wyjścia, musiał liczyć na korzystny pokój, nie mógł ciągnąć tej wojny na wyniszczenie, pomimo niewątpliwej przewagi w postaci bomby atomowej – Rosja opierała się na Uralu, na Azji, a co za plecami miała Rzesza? Francję, z którą chwilowy sojusz załamać mógł się w każdej chwili pod ciężarem zadawnionych urazów; Wielką Brytanię, dla której wojna bolszewicka stanowiła głównie okazję do wzmocnienia swej pozycji w koloniach; zimne morze. Więc nie uderzono w Moskwę – bomby spadły natomiast na Kijów, Warszawę i Leningrad.