Страница 119 из 120
Przypisy
Rozdział pierwszy
Memento, salutis Auctor… – tradycyjny hymn brewiarzowy:
Ad te levavi oculos meos… – mnisi śpiewają kolejno psalmy 122, 123 i 124. Numeracja psalmów w całej książce przyjęta wg numeracji Wulgaty w łacińskim przekładzie świętego Hieronima. Biblia Tysiąclecia, skąd pochodzą wszystkie cytaty biblijne w książce, została przełożona z języków oryginalnych, przez co wystąpiły różnice (o jeden) w numeracji psalmów. Psalm Ad te levavi… (Do Ciebie wznoszę me oczy…) nosi w Biblii Tysiąclecia numer 123, a nie 122.
Rozdział drugi
„Cholerny połamany dziadyga…” – na użytek purystów językowych i i
Rozdział piąty
„…nie dalej niż milę od grodu” – w całości książki określenie „mila” oznacza milę staropolską, używaną np. przez Długosza i Janka z Czarnkowa, równą w przybliżeniu dzisiejszym siedmiu kilometrom z małym hakiem.
„Mój Alkasynie, ścigany za miłość…” – Aucassin et Nicolette (Rzecz o Alkasynie i Nikolecie), popularny w średniowieczu, powstały w XIII w. anonimowy francuski poemat śpiewano-deklamowany (tzw. chantefable) traktujący o perypetiach dwojga zakochanych.
Rozdział szósty
„…co mistrz Joha
„Konradswaldau należy do Haugwitzów. Na Jankowicach siedzą Bischofsheimowie…” – względem nazw miejscowości trzymam się źródeł historycznych, a według tych w danym przykładzie obecne Przylesie k. Brzegu zwało się w wieku XV Konradswaldau, obecny Skarbimierz – Hermsdorf, a obecna Kruszyna -Schonau. Natomiast nazwa Jankowice jest dla tegoż okresu historycznie prawidłowsza niż zniemczone (później) Jenkwitz. W dalszym tekście niekiedy – mając na uwadze czytelnika, by nie pogubił się totalnie – używam jednak nazw współczesnych, nawet jeśli z małą szkodą dla prawdy historycznej. Wielce względnej zresztą.
Rozdział jedenasty
Res nullius cedit occupanti – paremia prawnicza, znacząca: „Rzecz niczyja przypada temu, kto ją zawłaszczył”.
Tacitisque senescimus a
Rozdział dwunasty
Bernardus valles, montes Benedictus amabat… – Bernard doliny ukochał, Benedykt góry, Franciszek miasta, Dominik ludne metropolie. Popularne powiedzonko. Anonimowe jak większość popularnych powiedzonek.
Offer nostras preces in conspectu Altissimi… – modlitwa do św. Michała Archanioła, Oratio ad Sanctum Michael, część rytuału egzorcystycznego w obrządku rzymskim, autorstwa, jak się mniema, papieża Leona XIII. W przekładzie (moim) wygląda tak:
„Modły nasze zanosimy przed oblicze Najwyższego, by spłynęła na nas łaska Boża, by pojmany był smok, wąż starodawny, który zwie się diabeł i szatan, by spętany był i strącony w otchłań, aby nie zwodził więcej narodów. Tedy poddani pod Twą obronę my, kapłani, władzą nam daną podejmujemy się odpędzić podstępne zakusy diabelskiego szalbierstwa w imię Chrystusa Pana naszego…”
Ego te exorciso… – fragmenty rytuałów i zaklęć egzorcystów, zaczerpnięte z bardzo różnych źródeł. Z pewną, przyznaję, dozą bezładu. Ale zaplanowanego.
Rozdział trzynasty
Io non so ben ridir com'i v'intrai… – Dante Alighieri, Boska Komedia, Canto L W przekładzie Edwarda Porębowicza (PIW, Warszawa 1978) brzmi to tak:
Rozdział szesnasty
Pange lingua gloriosi… – hymn eucharystyczny autorstwa św. Tomasza z Akwinu, pierwsza zwrotka. Poniżej jej przekład (za Modlitewnikiem wydanym przez PAK w roku 1990).
Só die bluomen ilz dem grase dringent… – Walther von der Vogelweide. W przekładzie Witolda Wirpszy (Album poezji miłosnej, Iskry, Warszawa 1970) fragment brzmi, jak następuje:
Verbum caro… – ten sam hymn co wyżej. Czwarta zwrotka. W przekładzie:
Słowem więc wcielone ciało chleb zamienia w ciało swe, wino Krwią jest Chrystusową, darmo wzrok to widzieć chce tylko wiara, Boża mowa pewność o tym w serca śle.
Rerum tanta novitas… – to również Walther von der Vogelweide, choć po łacinie. Przekład, niestety, tylko mój.
Wszystkie rzeczy się odradzają w wiose
A władza wiosny i radować nam się nakazuje.
Nu wól dań… – znowu Walther. I znowu przekład Witolda Wirpszy.
Genitori, Genitoque… – znowu Tomasz z Akwinu, ten sam hymn Pange lingua…, ostatnie zwrotki którego wyodrębnia się jednak jako tzw. Tantum ergo. Przekład zamieszczonego fragmentu:
Bogu Ojcu i Synowi
hołd po wszystkie nieśmy dni
Niech podaje wiek wiekowi
hymn triumfu, dzięki, czci.
Garbarze kurwiarze… – pożyczyłem ze Słownika polskich wyzwisk, inwektyw i określeń pejoratywnych Ludwika Stommy (Oficyna Wydawnicza Graf-Punkt, Warszawa 2000). Jest to jakoby przyśpiewka góralska z rejonu Suchej Beskidzkiej. Piękna, przyznać trzeba. I wzruszająca.
Rozdział dwudziesty pierwszy
Cesarscy popowie są antychrystówie… – cantilena, czyli Pieśń o Wiklefie Jędrzeja Gałki została napisana oczywiście dużo później, zapewne około roku 1440. Gałka, jak wyliczyłem, był mniej więcej rówieśnikiem Reynevana. Mniema się jednak (vide Paweł Kras, Husyci w piętnastowiecznej Polsce, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1998), że była to przeróbka jakiejś pieśni husyckiej. Może więc ułożonej przez mojego goliarda? Lub gdzieś przez niego zasłyszanej?
Nolite possidere aurum neque argentum… – „Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów” (Mateusz, 10;9).
Rozdział dwudziesty drugi
„Konrad, od lat ośmiu biskup Wrocławia, zadziwiał swą iście rycerską posturą…” – opisując postać Konrada, książęcia piastowskiego z linii oleśnickiej, biskupa Wrocławia w latach 1417-1447, trzymałem się ściśle kronikarza – jeśli idzie o cechy charakteru, zwłaszcza upodobania biskupa do trunków i płci przeciwnej, o których Długosz mówi bez ogródek. Pozwoliłem sobie jednak na nieco dezynwoltury w opisie samej osoby, jej cech fizycznych. Po pierwsze, opis postaci u Długosza („…czarniawy złośnik… niskiego wzrostu… tłustego ciała… oczy miał ropiejące… w mowie jąkał się i bełkotał…”) zupełnie nie współgrał mi fabularnie i nie pasował. Po drugie, Bóg wie, przy kim prawda – Długosz potrafił paskudnie i nie całkiem wiernie portretować osoby, których nie lubił lub które mu się czymś naraziły. A że biskupa wrocławskiego kronikarz sympatią nie darzył, to pewne. „Iskra rzecz jest mała…” – „kazanie” sławnego później Mikołaja z Kuzy (liczącego sobie w 1425 jednak zaledwie dwadzieścia cztery wiosny) skonstruowałem na podstawie znacznie późniejszych, kontrreformacyjnych wynurzeń Piotra Skargi, jezuity, w jego Żywotach świętych Starego i Nowego Zakonu zawartych.
Rozdział dwudziesty czwarty
Nel mezzo del cammin di nostra vita… – Dante, Boska Komedia, Canto I. W przekładzie (tym samym, co wyżej) brzmi: W życia wędrówce, na połowie czasu, Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi, W głębi ciemnego znalazłem się lasu.
Necronomicon Abdula Alhazreda… – jasna rzecz, ukłon w stronę H. P. Lovecrafta.
Liber Yog-Sothotis… – zmyśliłem. Biorąc wzór z Lovecrafta, Mistrza z Providence.
De vermis mysteriis… – choć wykorzystana w kilku opowiadaniach Lovecrafta i stanowiąca „bibliograficzny kanon” mitu Cthulhu, De vermis… – oddajmy honor – została wymyślona przez Roberta Blocha.