Страница 20 из 48
Wezwanie
Hanema
Do Gdańska pojechał o jedenastej.
„Panie Hanema
Mężczyzna wstał zza biurka i podszedł do okna. Za szybą ciemny gmach Marienkirche i wieża spalonego Ratusza. Po lewej, przy Karrenwall, tarn, gdzie przed trzydziestym dziewiątym stała synagoga z kopułą podobną do mosiężnej cukiernicy, na zakurzonym placu paru robotników układało w pryzmę cegły wyciągnięte z ruin. Na murze ocalałego domu przy Złotej Bramie powiewał naddarty plakat: „…zaplute karły…” Takie plakaty Hanema
„Panie Hanema
– Niech mi pan powie, dlaczego właściwie pan nie wyjechał?” Ach, więc to po to go tu ściągnęli… „Zapewne czyta pan nasze gazety, więc wie pan, że pańska ojczyzna nie zmieniła się tak, jak powi
Hanema
„Czy pan mnie słucha?” – w głosie mężczyzny zabrzmiało zniecierpliwienie. Hanema
– wedle waszego określenia – językiem podludzi.” Hanema
Hanema
„Przecież dobrze pan wie, czym się zajmuję”. Mężczyzna uśmiechnął się. „No, niech się pan nie unosi. Oczywiście, że wiem. Chcę tylko być pewien, czy jest pan ze mną szczery”. Miał gładko zaczesane do tyłu włosy, wysoko pod-golone nad uszami, ślady zadrapań na szyi, ciasny kołnierzyk, krawat z grubym węzłem. „Niech pan robi to, co pan robił dotychczas. Nam to nie przeszkadza”. Hanema
Więc wiedzieli. Pewnie są u nich ludzie z Wolnego Miasta, ukrywanie czegokolwiek nie ma sensu. Ale kto? Ci, których spotykał na Lessingstrasse, w większości przybyli z daleka. Pani Stein? Nonsens. Więc może nauczyciel gimnazjalny, pan J.? Co za głupstwa. Pamięć nerwowo tasowała obrazy twarzy. Lęk jednak ustąpił. Przecież czy to nie wszystko jedno, skąd wiedzą?
Mężczyzna oparł się o framugę okna. „Więc nie ma pan już tego listu z Hanoweru?” „Nie” – odpowiedział machinalnie, chociaż nie było to zgodne z prawdą. „Spalił go pan?” „Tak, spaliłem” – głos Hanema
Wracając dwójką na Lessingstrasse, Hanema