Страница 29 из 37
Nawet na bycie schizofreniczką sobie nie pozwalałam, bo tego by nie zaakceptowali rodzice.
12 czerwca – Chcę umrzeć, Tadeuszu.
Tadeusz namawiał mnie na jakąkolwiek działalność, mobilizował do znalezienia pracy, lecz nie mogłam niczego zorganizować, czułam się zupełnie wyczerpana bezdomnością i tym, co się wydarzyło przez ostatnie miesiące, potrzebowałam spokoju, bliskości z przyjacielem, wyciszenia się, i nie miałam tego w Warszawie, wszystko było niepewne, pogmatwane. Prawie codzie
Stale tkwił we mnie problem rodziców, zwłaszcza matki, musiałam tę sprawę dokończyć, inaczej mogło to się skończyć tragicznie.
14 czerwca – Halucynację. Jest to jedyna działalność, na jaką mnie stać, ucieczka i nic więcej. Jak to wszystko unieść, codzie
Dlaczego tak, dlaczego właśnie tak przebiega moja choroba, Tadeuszu? Wykonuję wyrok za matkę.
Kim teraz jestem?
15 czerwca – Boże, co za horror, rano chciałam się otruć. Miałam dzisiaj połączenie z Kosmosem.
Namalowałam diabła na krzyżu.
W końcu doszło do konfrontacji z Pawłem, powiedziałam, że załatwia sobie swoje sprawy na Słońce, dręcząc ją.
16 czerwca – W nocy halucynacje – smoki, potwory, demony i te oczy, które stale mnie obserwują. A rano walka z głosem wewnętrznym, który nakazuje odejść, otrucie, i nieusta
Kolejny telefon do Tadeusza. Powiedział, że chcę być Bogiem, dlatego chcę się zabić, że to paranoja. Bo nie chcę się odłączyć od rodziców, nie chcę im zwrócić całej udręki, w którą mnie wpędzili bezmiłością i okrucieństwem. I że będę kombinowała, halucynowała.
NAPISAŁAM LIST DO DOMU. Napisałam im prawdę, że mnie zniszczyli, doprowadzili do samobójstwa. Oddałam im w liście 32 lata udręki. Samotność przerażonego dziecka.
Psychotyk nie potrafi oddać zła rodzicom, uwewnętrznia je. I projektuje na zewnątrz jako halucynacje. Rzeczywistość zostaje zlekceważona.